W toku postępowania dotyczącego Sławomira W. wyniknęła konieczność przesłuchania przez prokuraturę kilkuset osób z terenu Polski. Od wyroku sądu w tej sprawie może zależeć ważność kilku tysięcy dokumentów upoważniających np. do przystąpienia do egzaminu na prawo jazdy.
Sprawa doktora medycyny pracy Sławomira W. cieszyła się w pierwszym etapie wielkim zainteresowaniem mediów. Śledzą ją między innymi osoby badane przez lekarza, bo od wyroku sądu w tej sprawie zależeć może ważność wielu dokumentów. Doktor W. raz już był skazany za potwierdzanie nieprawdy na orzeczeniach lekarskich wystawianych dla pracodawców. Mimo tego znowu podjął podobną działalność. Policjanci zatrzymali go na gorącym uczynku, a Sąd Rejonowy w Sochaczewie, na wniosek prokuratury, wydał decyzję o aresztowaniu na trzy miesiące.
Obrońca doktora W. złożył odwołanie od tej decyzji. Sąd Okręgowy w Płocku się do niego przychylił. W uzasadnieniu napisano, że zażalenie obrońcy podejrzanego jest uzasadnione, bo środki zapobiegawcze można stosować w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania i tylko wówczas, gdy zebrane dowody wskazują na prawdopodobieństwo, że podejrzany popełnił przestępstwo. Zdaniem Sądu Okręgowego w Płocku, istnieją uzasadnione wątpliwości, czy czyny podejrzanego rzeczywiście stanowią przestępstwo.
W uzasadnieniu orzeczenia podniesiona została kwestia, czy faktycznie podejrzany swoim zachowaniem nie stosował się do zakazu wydanego przez sąd w Sochaczewie w styczniu 2012 r., kiedy orzeczono wobec niego zakaz wykonywania zawodu lekarza medycyny pracy. Orzekanie w sprawach kierowania pojazdami, zdaniem sądu z Płocka, nie należy do zakresu medycyny pracy.
Trzeba jednak pamiętać, że posiadanie specjalizacji medycyny pracy jest niezbędne do wystawiania zaświadczeń dla kierujących pojazdami. Z drugiej strony orzeczenie sądu w Sochaczewie nie odnosi się bezpośrednio do wystawiania zaświadczeń dla przyszłych kierowców.
Prokuratura skupiła się w zaistniałej sytuacji na sprawdzeniu, czy po styczniu 2012 Sławomir W. nie złamał zakazu wykonywania zawodu lekarza medycyny pracy. W ostatnim czasie biegli zbadali komputer doktora. W toku tych czynności wytypowanych zostało kolejnych 500 osób, które prokuratura musi przesłuchać.
- Jest to tytaniczna praca. Osoby te rozsiane są czasem po całym kraju. Z każdą musimy się skontaktować, powiadomić o konieczności stawienia się w charakterze świadka, a w końcu przesłuchać. Sprawdzamy między innymi, czy nie zaszły żadne uchybienia przy wykonywaniu przez doktora badań powiedziała nam szefowa sochaczewskiej prokuratury Beata Sobieraj-Skonieczna.
Sebastian Stępień "Ziemia Sochaczewska"
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze