W niedzielę (14.09) od samego rana wzdłuż Bzury nie było spokojnie. Po torze motocrossowym kręcili się jacyś ludzie, w tym umundurowani i uzbrojeni po zęby. Nad brzegiem ustawiono kajaki, a kilku śmiałków ruszyło na rzekę.
Całe to zamieszanie było skutkiem przybicia piątki przez Smoka i Orła. Ich współpraca zaowocowała I Biegiem Cichociemnych, którego organizatorem był Dragon Fight Club. Ekstremalne zawody miały na celu oddanie hołdu elicie wojska polskiego walczącego w II wojnie światowej.
Jako pierwsi na mocno skróconą trasę ruszyli chłopcy, którzy przetestowali zjazd po mokrej folii. W samo południe odegrany został Mazurek Dąbrowskiego. Chwilę później huknęły petardy i na trasę ruszyło kilkadziesiąt osób. Już pierwsza próba (zjazd po mokrej folii) okazała się dla niektórych trudna. Później było tylko gorzej. Zawodniczki i zawodnicy oprócz biegu pełzali, wspinali się, a nawet pływali. Pomimo wysiłku byli sobie pomocni i nie opuszczał ich dobry humor. Ostatnią próbą było wbiegnięcie i zbiegnięcie z góry zamkowej.
Jako pierwszy 12-kilometrowy horror pokonał Przemysław Głoskowski (1:36.05). Dwie minuty po nim linię mety osiągnęła Iwona Januszyk (1:38.20). Trzeci był Dragon Grzegorz Banan Banasiak (1:42.33).
Więcej na ziemia-sochaczewska.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze