Sochaczew to miasto, które zmienia się dość szybko. Ostatnie lata to spory bum na inwestycje mieszkaniowe, zatem i przestrzeń się nieco „kurczy” na rzecz powstania nowych budynków, mamy tez wiele reklam w miejscach, które mają gwarantować ich skuteczność.
W stolicy rada miasta podjęła działania w ramach uregulowania kwestii dotyczących reklam, szyldów oraz obiektów małej architektury i co ważne ogrodzeń. Jest to uchwała krajobrazowa.
Przestrzeń publiczna to wg definicji obszar o szczególnym znaczeniu dla zaspokajania potrzeb mieszkańców, poprawy jakości ich życia i sprzyjający nawiązywaniu kontaktów społecznych ze względu na jego położenie oraz cechy funkcjonalno-przestrzenne. Drogi, ulice, plac Kościuszki, parki, dworzec, przystanki, targowisko. Wiele przestrzeni, które powinny z zasady być dospołeczne są wykluczane. Takim przykładem może tu być odgrodzenie się wspólnot płotami czy ogrodzeniami czy odspołecznie tworzona przestrzeń niezachęcająca do spotkań, bycia razem, wspólnego spędzania czasu i aktywności. Przestrzenią odspołecznioną mogą być w przykładzie bulwary miejskie. Rozległy teren, pusta przestrzeń może być miejscem w którym nie czujemy się komfortowo.
Przestrzeń publiczna to również to co nas otacza, co udaje nam się zobaczyć, wytworzyć pewien obraz wspólny dla wielu. Możemy budować ten obraz pozytywnie, mieszkać w ładnym miejscu. Dbać o wspólny, łączący się wzór, akceptowalny dla wszystkich.
Przestrzeń budujemy także my jako ludzie dostosowując ją do swoich potrzeb i wymagań. Przestrzeń publiczna i jej zawłaszczanie może mieć różne oblicza. Z lokalnego podwórka to grupy młodzieży na bulwarach w sportowym wykorzystaniu terenu (czyli zawsze znajdzie się entuzjasta), reklamy na ogrodzeniach, „pielęgnacja drzew” poprzez ich ogołocenie z konar czy wreszcie teren przed sklepami, szczególnie monopolowymi gdzie pewne grupy użytkują zgodnie z własnymi potrzebami.
Definicja jest wąska, jednak interpretacja nie ma ram w których można ją zamknąć. Dla każdego z nas przestrzeń publiczna, nasza własność znajdująca się w niej ma inne znaczenie. Samorządy nie mają wpływu najczęściej na podejmowane działania właścicieli budynków, terenów w centrach miast. Mamy zasadę – wolność panie Tomku, wolność w swoim domku, mogę bo moje itd.
Czy zatem procesy degradacji przestrzeni publicznej powinny być ograniczane odgórnie? Czy otoczenie w jakim mieszkamy powinno być objęte działaniami ochronnymi ze strony samorządu? Czy walka o nieskoordynowanymi budowlami, elewacjami, reklamami powinna być bardziej intensywna?
I wreszcie czy dary natury są dla nas ważne, czy zdajemy sobie sprawę z tego jak istotne jest otoczenie, nie tylko estetyczne ale i zielone? Czy zdaje sobie z tego sprawę samorząd?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze