Reklama

Sochaczew – Damaszek – pierwsza relacja z wyprawy

27/04/2011 09:33
Kilka dni temu informowaliśmy społeczność e-Sochaczew.pl o wyjątkowej wyprawie, jaką podjęli dwaj sochaczewianie – Artur i Maciek. Ci dwaj miłośnicy podróży na motocyklach tym razem za cel obrali Syrię. Zgodnie z obietnicą, prezentujemy ich pierwszą relację z wyprawy…






Dzień 1 wyprawy – Lany Poniedziałek

Spotkaliśmy się o 8.40 na Placu Kościuszki, gdzie uwieczniliśmy moment oficjalnego rozpoczęcia wyprawy. W trasę wyruszyliśmy o 9.10 żegnani przez tłumy (chyba nieświadome podniosłości chwili), które właśnie wychodziły z mszy. Pierwsze kilometry w kierunku Mszczonowa pozwoliły na podciągnięcie popręgów w stalowych ogierach. Następnie wskoczyliśmy na remontowaną Gierkówkę i pomknęliśmy w kierunku Cieszyna. Po drodze napoiliśmy dromadery i z racji obchodzonego święta zostaliśmy skropieni deszczem. Przed przejściem granicznym odbyliśmy jeszcze ostatnie rozmowy z rodziną przed strefą roamingu i hyc do Czech.
Na Słowacji miło zaskoczył nas Pan ze stacji paliw i powiedział, że na motocykle winiet nie potrzeba – podejrzewamy, że mogło mu się nie chcieć ich sprzedawać. W byłej Czechosłowacji pogoda nie mogła się zdecydować i jak w pewnym momencie walnęło z góry, to nie odpuściło przez 100 km. Słowacy niestety nie wpadli na pomysł wybudowania żadnych stacji benzynowych przez jakieś 70 km. Padało tak, że krople na szybie motocyklowej przesłaniały deszcz. Jakieś 20 km przed Bratysławą daliśmy za wygraną i żywioł zmusił nas do poszukania schronienia. Musimy rozczarować czytelników, bo tego dnia nie zjedliśmy zaplanowanej zupki chińskiej i nie nocowaliśmy w namiocie. Za to znaleźliśmy nocleg w Senec"u w pubie-noclegownio-postoju taksówek „U Szkorpiona”. Za 10 euro od osoby dostaliśmy pokój o wymiarach 2m x 2m, w którym zmieściły się jeszcze lodówka, mikrofala i telewizor 42” przepraszam 4,2” - niestety nie działał. Motocykle pasły się pod daszkiem za 5 euro. Z baru niestety nie skorzystaliśmy, bo padaliśmy z sił. Po zamknięciu baru pod podłogą koncert w chrapaniu na 5 smyczków dał Artur. Ze Słowacji pamiętamy tylko deszcz i panią za ladą (jedyną Słowaczkę jaką poznaliśmy), która jeżeli należy do średniej krajowej, to jest tu prawdziwy raj.



Dzień 2 – Walka z żywiołami

Jak w piosence „ten dzień przywitał nas ulewą”. Jeżeli tak miała wyglądać wyprawa, to ja wysiadam. Lało jak z cebra, a my w środku tej ulewy: w pędzie, w korku, za tirem, przed tirem, hamując i przyspieszając. Nie było wesoło, ale my nie jesteśmy z cukru po 6,99 z promocji. Daliśmy radę i staraliśmy się jak najmniej przystawać. Parliśmy do przodu, aż przegoniliśmy ulewę przez Gyor"em na Węgrzech. Jeszcze ostatnie tankowanie w Unii i Serbia. Autostrado podobny wynalazek i wyprzedzający na trzeciego, kierowcy nie byli lepsi, niż deszcz. Za chwilę dołączył inny żywioł, czyli wiatr, więc autostradowym tempem 110 km/h w lewym halsie dojechaliśmy do Belgradu. Ciekawostką było to, że po drodze na odcinku około 40 km przed Belgradem, co 200 m stał policjant jak grzyby przy drodze – chyba jakiemuś Ministrowi złota papierośnica podczas jazdy wypadła. :) Belgrad nam tylko „śmignął” w korkach, ale trzeba tu będzie wrócić, bo miasto jest pięknie usytuowane i zabudowane. Za Belgradem zaczęliśmy dopiero wyglądać, to tak jak miało być, „Fun,fun, fun auf die Autobahn” zespołu Kraftwerk odpowiadał naszemu stanowi ducha. Ładna autostrada, zachód słońca za plecami i niebrzydka pogoda. W ten sposób przed 22.00 dotarliśmy do Misz"u, z którego hostelu do Was piszemy. Przed skrętem z autostrady spotkaliśmy jeszcze Duszana na GS1200, który nas serdecznie zapraszał do Skopie. Niestety kolejne 200 km, to już byłoby za dużo na dziś, a do tego ta trasa nie była w naszym kierunku. Po pożegnaniu z Duszanem rozpoczęliśmy poszukiwanie noclegu. Problem był w tym, że nie planowaliśmy noclegu w Nisz"u, ale opóźnienie z pierwszego dnia spowodowało, że wcześniej zaplanowane noclegi były nie do osiągnięcia. Zjechaliśmy z autostrady do miasta. Na szczęście dosyć szybko znaleźliśmy hotel. Po krótkich negocjacjach fachowo przeprowadzonych przez Gregora dostaliśmy pokój 2- osobowy za 32 euro + 2 euro podatku. Do tego parking na werandzie wliczony w koszty (U Szkorpiona skasowaliby za to kolejne 5 euro :-). Pokój okazał się bardzo przestronny i dobrze wyposażony. Generalnie hotel wygląda na nowy i chyba niedawno rozpoczął działalność.
Po rozpakowaniu się i prysznicu Maciek poszedł na poszukiwanie prowiantu. W sąsiedztwie hotelu jest piekarnia, w której zakupiłem 2 burki (wbrew pozorom nie ma to nic wspólnego z psem, to taka bułka z francuskiego ciasta z nadzieniem – pyszne) i dostałem namiary na sklep, w którym o tak późnej porze można nabyć napój chmielowy. Wróciłem do pokoju z jedzeniem i 2-litrową butelką. Teraz pozostało tylko napisać relację dla e-Sochaczew.pl, ale dzięki zakupom nie będzie to trudne. Jutro szybki przelot przez Bułgarię i rozpoczynamy podbój Turcji.

C.D.N.




Wyprawę wspiera:
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    markoch 2011-04-28 12:47:05

    Dokładnie, i więcej fotek!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    inesmatito 2011-04-28 12:34:33

    Jak widac rodzinka o Was mysli. Przywiescie nam cos fajnego, np. garsc piasku. A .... i zrobcie sobie zdjecie razem. Zawsze albo widzimy Artka albo Macka. Moze jakis krotki filmik... My tu pracujac w pocie czola pekamy z zazdrosci. Bawcie sie dobrze i rozsadnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    markoch 2011-04-28 11:24:48

    Agniecha, chłopaki twarde są Więc dadzą sobie radę!!! Z tego co ja wiem, pierwsze trzy dni jechali w deszczu... Wczoraj byli już w Turcji w Çanakkale, gdzie w latach 89 do 91 z rodzicami na wakacje jeździliśmy. Też bym chętnie ponownie zobaczył to miejsce... Może w ich następną podróż tez się wybiorę?! ;) pozdr i trzymać za nich kciuki!!!! ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama