Reklama

Sochaczew – miasto zamknięte

Cztery lata rządów ekipy Piotra Osieckiego w mieście były dokładnie takie, jak wpisy na blogu burmistrza – populistyczne, grafomańskie i nonszalanckie. Pan z przewieszoną przez ramię marynarką budował nietrafione inwestycje i zadłużał miasto, ignorując realne problemy. W głębokim przekonaniu, że jest naprawdę fajnie, wyłączył komentarze pod swoimi wpisami na „e-Sochaczew.pl” wmawiając jednocześnie, że Sochaczew pod jego rządami jest obywatelskim miastem. Zbliżające się wybory pokażą, czy mieszkańcy miasta, chcą dalej brać udział w tej zabawie.

Zabawie, która tylko w części jest zabawą Osieckiego i jego świty. Nieprzypadkowo przecież konkurs koszykówki, który „spontanicznie” zorganizował się na nowo wybudowanych chodakowskich boiskach, był objęty patronatem sochaczewskiego posła Prawa i Sprawiedliwości Macieja Małeckiego. Symboliczny patronat PiS rozciąga się bowiem nad całym miastem, bo całe miasto, jego środki finansowe i głosy mieszkańców wpisują się w potencjalny wyborczy sukces Prawa i Sprawiedliwości. Koszty tego sukcesu (jak obligacje, które będziemy spłacać, kiedy o Osieckiem nikt nie będzie już pamiętał) nie grają roli. 

Reklama

Ale to, co się dzieje w Chodakowie, to, co dzieje się w całym mieście to znak naszych czasów. Pierwsze wolne władze samorządowe składały się przeważnie z ludzi w rzeczywisty sposób związanych z opozycją solidarnościową. Byli to – najogólniej rzecz biorąc – lokalni intelektualiści, działacze, społecznicy – ludzie o pewnej wrażliwości i dużej skromności. Wrażliwości i skromności, które sprawiły, że stopniowo byli odsuwani od władzy przez wyborców preferujących rozpychających się łokciami ludzi o dużej sile fizycznej i zaawansowanym życiowym sprycie. 

Takie a nie inne preferencje wyborców doprowadziły do porażki polskiej demokracji na poziomie lokalnym. Doprowadziły do tego, że lokalni politycy bez żenady, wstydu i ostracyzmu ze strony wyborców mogą wyłączać możliwość komentowania swoich wpisów w internecie, stając się  przy tym spadkobiercami mentalnej komuny, którą dziś rzekomo zwalczają (tak jak rzekomo zwalczali ją przed 1989 r.) Beż żenady mogą zwalniać z samorządowych posad osoby uznanych za niewygodne i tworzyć za pieniądze podatników miejsca pracy dla kolesiów i kolesiek. Bez żenady i poczucia odpowiedzialności zaciągać kredyty, za które kupią sobie wyborczy sukces, bez względu na to, jak bardzo przerasta ich rola, w jakiej sami się obsadzili.

Reklama

Nakładają się do tego jeszcze szersze, globalne problemy. Psychopatologia zmiany, która sprawia, że jedyną oceną władz samorządowych staje się ilość przeprowadzonych inwestycji, bez względu na to jak drogie i bezsensowne by były. Jeszcze jedna, ponowoczesna ucieczka mas od wolności, preferująca naburmuszonych kacyków w miejsce polityków gotowych do dialogu i współpracy. Religijno-historyczne zatrucie przemieniające polskie miasta w pola udawanych bitew i bałwochwalczych mszy, gdzie zarówno Bóg Ojciec, jak Syn Boży i Duch Święty muszą ustąpić złotym cielcom samorządowców.

Jak słusznie zauważa na swoim blogu Katarzyna Fiołek, Sochaczew przestaje być miastem wspólnej przestrzeni. Podpisuję się pod tą oceną, która w jednym zdaniu podsumowuje to, co działo się przez cztery lata w mieście. Ta wspólna przestrzeń została pożarta przez duszny klimat IV Rzeczpospolitej. Tworu, który choć przegrał na poziomie parlamentarnym, to ciągle mocno trzyma się w miastach wielkości Sochaczewa. Otwarcia, rekonstrukcje, zmiany nazw ulic, święcenia placów, zaułków i chodników – prawicowy integryzm i fundamentalizm w pełnej krasie.  Wyborcy, w miejsce rozsądnego, odpowiedzialnego zarządzania miastem, otrzymują bogoojczyźniany bełkot i nieustanną akademię na cześć burmistrza. Nagroda burmistrza, burmistrz dofinansował, burmistrz zbudował – te wyświechtane zdania pozwalają ukryć prawdę, że burmistrz robi to wszystko za pieniądze ludzi, których głosy chce zdobyć.

Reklama

Wspólna przestrzeń mieszkańców wyznających przecież różne poglądy na świat, mających odmienne preferencje polityczne została zastąpiona przestrzenią zintegrowanych wokół postaci burmistrza i jego świty. Ośrodkami tej integracji było (i jest) to co zawsze – płytki patriotyzm i ludowa religijność. Urzędnikom i samorządowcom tak bardzo pomieszała się ich służebna rola wobec lokalnej społeczności z poczuciem władzy, którą traktują jako władzę z łaski bożej, że rzecznik urzędu miejskiego bez zmrużenia oka potrafił uczynić jednemu z mieszkańców miasta (w tym przypadku mnie) zarzut, że – cytuję – Przez ostatnie cztery lata raczej nie zaangażował się jednak w żaden miejski projekt, nie był na żadnej miejskiej imprezie, nie brał udziału w dyskusji publicznej. Sprawy miasta w ogóle go nie interesowały. Choć nie jest to prawdą, to doskonale ilustruje, jak kształtuje się mentalność tej nowej samorządowej władzy. Otóż wydaje się jej, że poparcie i integracja są OBOWIĄZKIEM OBYWATELI, i dopiero jego zrealizowanie pozwala na zabieranie głosu w sprawach lokalnej społeczności.

Tymczasem prawdziwej pracy na rzecz miasta przez ostatnie cztery lata było jak na lekarstwo. Nie ma nowych lokali komunalnych i socjalnych, nie ma trasy północ – południe, nie ma pomysłu na obszary wymagające rzeczywistej rewitalizacji  (czyli takiej, która nie sprowadza się do wycinania drzew), a zamiast remontów dróg buduje się kosztowne inwestycje oderwane od potrzeb mieszkańców, licząc na to, że zapomną o swojej dziurawej ulicy, kiedy będą przechadzać się chodnikiem z kostki, postawionym ni w pięć ni w dziewięć w chodakowskich alejkach. Za wodę i ścieki płaci się jak za zboże. Nie ma nowych inwestorów, choć cały czas przedstawia się fantazje na ich temat. Można się domyślać, że tuż przed wyborami, z samorządowej kasy sfinansuje się jeszcze niejedną tego typu bajkę dla wyborców. 

Reklama

Przez cztery lata miasto się nie rozwijało, a dopiero kolejne lata pokażą, jakim obciążeniem dla kieszeni jest budowanie na kredyt inwestycji o charakterze pokazowym, które winny być realizowane ze środków zewnętrznych, w miejsce rzeczywistego poprawiania miejskiej infrastruktury. 

Znamiennym przykładem fałszu tej obywatelskości, którą tak się chwali Piotr Osiecki, jest sprawa chodakowskiego kina, gdzie prywatnemu i lubianemu przez sochaczewian przedsiębiorcy piętrzy się trudności, zamiast rozwiązać sprawę w pół godziny – chce pan prowadzić kino w Sochaczewie – to świetnie, zapraszamy. Chce pan sprzedawać popcorn – ależ to wspaniale, dzieciaki się ucieszą. Ale oczywiście wygląda to inaczej. Jedyną obywatelskością są ponure akademie z burmistrzem w roli głównej. Widzimisię urzędnika pozostaje ostateczną wytyczną tego, co w mieście będzie, a czego nie będzie.

Reklama

Sochaczewianie stają dziś przed wielką i być może ostatnią szansą odebrania władzy i odzyskania samorządu z rąk ludzi postrzegających go z perspektywy własnego ego i dobra partii politycznych. 

Dlaczego jest to szansa ostatnia? Ano dlatego, że wszelkiego rodzaju niedemokratyczne, nietransparentne praktyki władzy łatwo się instalują, ale dużo trudniej je usunąć. Przykładem (tylko nieznacznie ponad miarę) są nasi wschodni sąsiedzi.  

Dlatego tak ważne będzie w tych wyborach, aby ludzie nie nabrali się na tworzone na ich koszt kampanie wyborcze, napompowane, drogie i w znacznej mierze nieracjonalne inwestycje, za które już niebawem sami będą musieli zapłacić. Jako mieszkańcy miasta, musimy pamiętać, że koszty tej narodowo-katolickiej integracji (do której dziś zdaje się pretendować Piotr Osiecki), koszty tego przerostu formy nad treścią ponoszą wszyscy - wierzący i niewierzący, słuchający Radia Maryja i oglądający TVN, wyborcy PiS, PO i SLD. Nasze pieniądze mogłoby być lepiej spożytkowane. 

Reklama

Gdybym mógł pozwolić sobie na rodzaj apelu, zwracałbym się do ludzi młodych, którzy mają silną potrzebę integrowania się z władzą, aby nie dali się na to nabrać. Nie jesteście potrzebni władzy – władzy potrzebne są tylko Wasze głosy. Wasze osiągnięcia sportowe, kulturalne, społeczne są ważne tylko o tyle, o ile przekładają się na sukces lokalnych polityków.  

Zwracałbym się do ludzi starszych, aby nie dali się określać mianem seniorów i nie pozwalali sobie na to, żeby samorządowcy klepali ich po pleckach. Macie wystarczająco dużo doświadczenia i wiedzy życiowej, żeby nie zostać nabranymi niczym uczestnik gry w trzy karty na podmiejskim bazarku. Nie jesteście żadnymi seniorami tylko pełnoprawnymi obywatelami i nie jest Wam potrzeba niczyja protekcja. Nie są Wam potrzebne szczepionki rozdawane przez urząd miejski, które zostały kupione za pieniądze z Waszych podatków. Jeśli nie będziecie płacić na czyjeś kampanie wyborcze, kupicie je Sobie sami. 

Reklama

Zwracałbym się do moich rówieśników, ludzi jeszcze młodych, ale już doświadczonych, z dziećmi na rękach, w wózkach i w szkołach, aby nie siedzieli w domu podczas nadchodzących wyborów i poparli odpowiedzialnych kandydatów, którzy nie będą robić z miasta narodowo-katolickiej szopki na ich koszt.

Zwracałbym się do mieszkańców w tak zwanym średnim wieku - wiecie co robić, żeby to zmienić! 

Nie dajcie się nabrać, nie siedźcie w domu! Jesteście Polakami i Europejczykami i nie zasługujecie na siermiężny skansen, jaki buduje w mieście Sochaczewskie Forum Samorządowe Piotra Osieckiego pospołu z lokalnym Prawem i Sprawiedliwością. Sochaczew jest dziś miastem zamkniętym, które tylko Wy możecie otworzyć.  

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2014-10-11 16:27:16

    A dzięki, Kaśka. Nie kłamię, że zainspirowałaś mnie. Do zobaczenia na ulicach miasta! 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    fiołka 2014-10-11 13:12:30

    Z braku czasu dopisuję swój głos dopiero teraz.
    Świetny, mocny tekst. Ja bardzo lubię, jak się nazywa rzeczy po imieniu. Trzymam za Ciebie, Andrzej, kciuki!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szarma 2014-10-10 09:29:55

    Panowie mnie również napawa obrzydzeniem droga jaką wybrała obecna władza . Co gorsza im wcale nie chodzi o DPS, im chodzi aby opluć porządnych ludzi , ale wiatr sprawia figla i się odwraca i Oni opluwają siebie . Panie Jerzy niech Pan w ciemno odpowiada bidonowi temu pseudo dziennikarzynie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama