Sochaczewianie często narzekają na brak fajnych, gastronomicznych miejsc, w których można zarówno dobrze zjeść, jak i miło spędzić czas. Jednak wiele punktów gastro po kilku miesiącach od otwarcia niestety znika z mapy miasta. Jeden z mieszkańców miasta zwraca uwagę na ten fakt.
Na jednej z sochaczewskich grup społecznościowych komentujący zwraca uwagę na zachowania mieszkańców miasta, które zaobserwował. Według jego spostrzeżeń w tygodniu punkty gastronomiczne prawie nie mają klientów, jedynie w weekendy ruch jest większy. Mieszkaniec zwraca uwagę, że sochaczewianie często narzekają na brak dobrych restauracji, a niestety nie korzystają z tych, które się tworzą. To doprowadza do zamykania punktów.
Miejscem, które cieszy się dużym zainteresowaniem, jest z pewnością fast food McDonald. Sochaczewianie lubią też pizzerie i kebaby, poza tym, jak pokazuje przeszłość, inne punkty takie jak naleśnikarnia często po kilku miesiącach znikają z mapy miasta.
A Wy co myślicie? Czy Sochaczew to miejsce, w którym sprawdzą się tylko pizza i kebab i dlaczego nie ma popytu na inne punkty gastronomiczne?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mamy b.dużo punktów gastronomicznych. Naleśnikarnia to b.słaby pomysł. Naleśniki każdy w domu może zrobić, bez większego wysiłku.
Nie zgodzę się. Nie wiem czy był pan tam kiedyś, ale ja i moje grono znajomych tamten lokal bardzo ceniło. Było naprawdę smacznie, ceny nie wywalały z butów a kompozycje smakowe nie należały do takich, jakie zwykły Kowalski zrobi sobie w domu bez wychodzenia do dobrego sklepu.
Na pewno utrzymałoby się miejsce, które oprócz jedzenia proponowałaby takie rozrywki jak np bilard (nie mówię tu o jednym stole a kilku i przestrzeni do grania), rzutki, strefę a'la taneczną i które nie zamykałoby się w weekendy o godz 23. Wiadomo, że to pewnie duża inwestycja, jednak w Sochaczewie takiego miejsca brakuje.
Sochaczew miastem przyjaznym mieszkańcom,i tylko tak serio to brakuje lokalu gdzie można iśc na niedzielny obiad,nie mówiąc już jak by ktoś chciał zaprosić kogos kto przyjedzie w goście z wizytą,no może jedynie Chotel Chopin pozostaje i tyle,nic więcej ,jest jeszcze bar przy placu kościuszki no ale to taki troche słaby standart na wizyty,tu mozna zarazem owy bar pochwalić bo karmią dobrze,ale takich raczej typowych miejsc brak,pizza kebab standart w naszym grodzie ,pozdrawiam .
Hotel chyba ???? i to jest kultura.
Hotel Chopin?? Chyba nigdy nie byłeś w "Przepis na kompot" a później "Piano". Jedyna restauracja która była godna uwagi, ale nie wiedzieć czemu zamknięta. Oby na sezon znowu ruszyła
Popieram. Nie ma tu miejsca na zwyczajny, Polski obiad, w sezonie jest jeszcze piano, a tak to najbliższa dobra restauracja chyba w Łowiczu
Sochaczewianie potrafią tylko dużo i fajnie gadać "gdyby było to to bym poszedł/ła, oczywiście za zdrowe jedzenie jesteśmy gotowi płacić więcej" i takie pierdoły. Jak przyjdzie ci do czego to okazuje się że drogo, niesmaczne, nie te godziny. Ale jak 90% miasta żyje na pokaz - w domu bieda, długi, to co się dziwić... A fiordy widziałeś? Chłopie, fiordy to mi z ręki jadły
No jak jest Dużo monopolowych, Aptek i lumpeksów. Te miasto dawno spadło na psy. Jest szare ponure wręcz odpychające. I do tego zawistni podli ludzie interesujący się każdym oprócz siebie!!!!!!!!
A co tu szukać lokali gasronomicznych ,to jest miasto kolesiostwa i obsadzania po stołkach znajomych etc,i tak im dobrze mały grajdoł robić co sie chce każdy zna kazdego sciema na całego kler i świta elita .
Sochaczew czy sie komuś podoba czy nie stał sie sypialnia Warszawy gdzie pracuje coraz większa liczba mieszkańców sochaczewa i z roku na rok sie ta liczba powiększa i to nie jest jednoroczny trend, z uwagi na brak nowych miejsc pracy w miescie sochaczewianie musza szukać pracy w stolicy i to sie dzieje juz od dekady jak nie dłużej. To powoduje iż przeciętny mieszkaniec miasta jest poza Sochaczewem 11-12 godzin dziennie i juz najnormalniej w świecie nie ma ochoty iść do restauracji/lokalu bo chce choć chwile pobyć z rodzina lub odpocząć co skutkuje tym ze w tygodniu lokale świecą pustkami a z samych weekendów lokal sie niestety nie utrzyma.
Przecież w Sochaczewie ludzie zarabiają tyle, że na comiesięczne opłaty starcza, wiec po co doktoryzować się nad atrakcyjnymi lokalami. Dla aktywnych wieczorami jest bulwar i monopolowe.
Np mamy przystań na bulwarach zamknięty na patyk nic się nie dzieje.
A po co komu lepsze lokale ,dla tych co ich stać to jadą do większych miast i sie bawią a w naszej wiosce starczy pizza i szał jest bo otwarta nowa galeria, dobrze że w centru nie którzy przystroili sami domy w centrum bo by była wizytówka miasta .
Narzekanie dla narzekania. Masz przynajmniej kilka miejsc. Pizzerii i kebsów od groma. I jedzenie jest tam dobre. Decyduje o tym efekt skali i stałe menu (efekt niska cena). Są pojedyncze miejsca gdzie możesz pograć w darty czy bilard. Pytanie kiedy ostatni teraz tam byłeś. I czy kiedykolwiek byłeś. A, że nie jest tutaj piwiarni jak na Pradze czy w Dublinie. W Wawie są pojedyncze takie miejsca. I dla kogo taka gastronimia? Ile masz osób, które jedzą często na mieście. Masz tutaj turystów? masz tutaj uczelnie, by była spora liczba ludzi, którzy jedzą na mieście? To jest biznes, musi wychodzić na swoje. Skoro nie wychodzi, to go nie ma. Do tego uwarunkowania. Miejsca są, jednak topografia miasta sprawia, że mało jest "zagłębi" gastronomicznych blisko dla każdego mieszkańca. Może Cię to zaskoczy, jednak jak na miasto powiatowe z ok. 35 tys. mieszkańcami, posiada spore odległości między punktami w rogatkach miasta. Skierniewice, Łowicz, Błonie są zbudowanie centrycznie, co oznacza, że z do rynku, stacji PKP itd. jest w miarę blisko "z buta" (pomijając ograniczenia w postaci linii kolejowych czy rzek). Socho jest zabudowane wzdłuż Bzury, więc to prostokąt z gęstą zabudową o szerokości przeważnie 2-3km a wysokość to 15 km). A nie powstanie taka "sieć" gastronomiczna dla mieszkańca Boryszewa, Chodakowa, Rozlazłowa itd. Więc jest masa ludzi, gdzie jest wszędzie daleko. I jeszcze w PRL, gdy nie było samochodów, powodowało to samorzutne powstawanie cukierni czy wyszynków w tych rejonach. Teraz, gdy są samochody i dowóz - zapomnij o tym zjawisku. Zarazem rejon Centrum z uwagi na ceny najmu, nie jest miejscem, gdzie będzie knajpa na knajpie. Dodartkowo sporo ruchu to tranzyt na DK92 i DK50. I tam są miejsca gdzie chce się zjeść dobry obiad. Zwłaszcza gdy jesteś przejazdem lub gdy odwiedzasz jakieś miejsce w socho turystycznie (najczęściej Socho to jeden z punktów wycieczki). Generują konkurencję dla lokali w mieście. Do tego dochodzi fakt, że jesteśmy "sypialnią" dla Wawy. Jednak oddaloną o 60+ min od miejsca pracy. Tutaj nie wpadniesz na herbatkę do knajpy, ponieważ między 6.30-19.00 jesteś w pracy i dojazdach. Więc nie wpadniesz na piwko po pracy, ponieważ masz masę spraw do załatwienia i bardzo mało czasu na ich realizację. Zarazem nie jest to miasto znajdujące się tak blisko Wawy jak np. Pruszków czy Legionów. Na koniec. Odejmując kwestie dowozu jedzenia na miejsce. Nie ma większej różnicy między takim Rembertowem czy Wesołą. A to jest Wawa, a to Socho. Więc dla mnie to malkontenctwo z tą gastronomią. Komuś się po prostu już "przejadło" i chciałby inaczej, dla samego urozmaicenia. A tu nie ma urozmaicenia, ponieważ taki model gastronomii wynika z optymalnego modelu biznesowego jaki jest możliwy przy takich uwarunkowaniach demograficznych i urbanistycznych Socho.
@ Pan Grzegorz ,dobrze napisane , ale zwróćmy uwagę na koszty założenia biznesu Wynajem lokalu podraża koszty horendalnie . Zamieszczam link do filmu o ulicznym jedzeniu w Korei, ulica , chodnik , o 4-5 rano zajeżdża przyczepka , wyładowują naczynia gaz i prowiant--i kilkaset posiłków dziennie , rano-- idący do pracy , uczniowie , przy południu-- to taki obiad , nie wiem , czy oni nie gotują w domu ? poza tym -u nas kontrola sanitarna by zamknęła taki interes . Tam-iskie koszty "lokalu" , pewnie wpłata do kasy miejskiej paru wonów i handlujemy tych punktów jest mnóstwo-i handel idzie-niskie koszty jedzenia ? , tradycja? to samo w Japonii , Chinach , Tajlandii ,stanąć w garniturze przy ladzie na chodniku i zjeść - proszę bardzo . U nas stolik obrusik , dobrze żeby jeszcze kelner no i dobry syty obiad nie powinien kosztować więcej jak 5 zeta. I tradycja-na mieście zjesz ? co ty domu nie masz ? co ja źle gotuję ? dlatego popularne są wyjazdowe obiady sobotnio -- niedzielne . https://www.youtube.com/watch?v=dbofhUfQ1p4
taaak pograć w darty i w jach ty
@Pan Grzegorz - do takiej restauracji jak w Tajlandii chętnie by każdy facet poszedł , bez zony czy dziewczyny , nasze kobiety nie są estetkami niestety --- https://www.youtube.com/watch?v=Luxf4QlgWgc a interes w garażu- Zusy by zjadły, sanepid byłby co drugi dzień-rękawiczek nie miała - a głupole myślą że rękawiczki chronią przygotowywane jedzenie-one chronią dłonie kucharzy przed sosami , przyprawami ,pieprzem i solą . nakładasz rękawiczki-otwierasz lodówkę , kuchenkę , sięgasz po garnek ,patelnie i tymi rękawiczkami bierzesz kurczaka czy schabowego do smażenia. cukiernia w garażu , można ?, można! Garażowa cukiernia --- https://youtu.be/cr5AzzadEBs dobra , kończę , idę do lodówki
MI W SOCHO BRAKUJE JAKIEŚ DOBREJ RESTAURACIJ Z OBIADAMI DOMOWYMI KUCHNI POLSKIEJ.
Ibuum , przecież kebab i pizza to już wrosły w Polską ziemię i stały się tradycyjnie polskie.
Bar "Społem" na PL. Kościuszki. Dania kuchni Polskiej, świeże, codziennie gotowane, niedrogie.
DO ROBROYA-BO IM JEST WIECEJ NAKAZÓW ,ZAKAZÓW ,PODATKOW ,DYREKTYW TYM MNIEJ NARÓD SIĘ BOGACI ..PISIORY TAK WSZYSTKO TERAZ OGRANICZAJĄ,ZAOSTRZAJĄ ZE PRAKTYCZNIE NIE OPŁACI SIĘ TERAZ COKOLWIEK OTWIERAĆ BO JEST TAK ROZBUCHANA URZEDNICZA BIUROKRACJA ZE PRAKTYCZNIE ZABIJA W POLAKACH CALY ZAPAL,A DO TEGO JEST JUZ NIEOPŁACALNE EKONOMICZNIE. DUSZA NAS I ZARAZ BEDZIEMY BANKRUTEM EUROPY..ZA TO ŚWIETNIE KWITNIE OLIGARCHIA PARTYJNA JAK U RUSKIEGO OKUPANTA PUTANA NA WSCHODZIE . TAK WYGLĄDA TERAZ PAŃSTWO Z KARTONU I DYKTY OKRASZONE DROZYZNA..PISIORY UDUSZA WSZYSKIE BARY, KNAJPY ,CZY FIRMY A LUDZIE PUJDĄ NA GARNUSZEK PANSTWA .ALE TAK TO JEST ,JAK ZARZADZAJA KRAJEM PARTYJNE PRZYPADKOWE I NIEWYKSZTAŁCONE MATOLY .A ZARAZ BEZROBOCIE WZROŚNIE DO 15-20% A DRUGA POŁOWA SPOLECZENSTWA BEDZIE SIEDZIEC NA GARNUSZKU PANSTWA .BO JAK BYLY CZASY PROSOERITY TO ROZDAWALI SOCJAL ,MNOZYLI BIUROKRACJE ,OBNIŻALI PODATKI , WPROWADZALI TARCZE DLA BOGATYCH ,USTAWY,UCHWALY PRZEPYCHALI POD OSLONA NOCY,ROZDAWALI LEKKA REKA 500+,12TYSIECY+ 13,14, KLONOWALI PRZYWILEJE I DODATKI ,CALE KLANY PARTYJNE UWLASZCZAJA SIE NA STOLKACH SPOLEK SP.A TERAZ JAK PRZYSZEDŁ KRYZYS A WCZESNIEJ OKALECZYŁA NAS PANDEMIA TO JUZ NIE MAJA INSTRUMENTOW DO ZWALCZANIA KRYZYSU , DROŻYZNY I GALOPUJĄCEJ INFLACJI .CZYLI PISIORY DOKŁADNIE ODWROTNIE ROBILI JAK TO MÓWI ZASADA KEYNESA NA ZWALCZANIE KRYZYSU.ALE WAŻNA DLA NICH BYLA WTEDY KIEŁBASA WYBORCZA ,A TERAZ ZOSTAŁ IM SAM FLAK NA TALERZU... I WŚCIEKŁOŚĆ POLAKOW.
A i czemu nie ma domu publicznego .znaczy sie bordello ?
będzie podobno na polach czerwokowych, zamiast planowanej szkoły, inwestorowi burdel ponoć bardziej się opłaca a i sam z bratem skorzysta nie raz i nie dwa...... w tygodniu.
cała Polska robi się jednym wielkim burdelem , tylko te dziewczynki --Jarosława Kaczyńska , Mariola Morawiecka , Janka Sasin i cała ta menażeria to dno .Jedynie to te eksportowe działające w Unii są jako takie
Naleśnikarnia to nie był zły pomysł ale gorzej było z realizacją; mało przyprawione a naczynia niedomyte. A do manekina w Waw kolejki się ustawiają. Tak jak ktoś napisał pora pogodzić się z rolą peryferyjnego miasto sypialni bo ludzie pracują w Waw i wolą tamtejsze rozrywki. Jakimś cudem przez dłuższy czas utrzymał się Łoskot ale i tak już go nie ma.
Nie tylko gastro ma problem. W centrum co chwilę coś się zamyka i pojawia się duży napis LOKAL DO WYNAJĘCIA. Tak to jest, nie ma gdzie zaparkować, co i dla kogo zaoferować. Trzeba płacić w Warszawie i chyba tam się wyprowadzić - porzucić małą ojczyznę .... :(
A TO ,ZE CALE ULICE SA PUSTE W CENTRUM MIASTA ,ZAMYKAJA SIE CAŁE CIĄGI SKLEPOW ,BARY,KNAJPY,USLUGI TO WINA OPODATKOWANIA CALEGO MIASTA PARKOMATAMI PRZEZ CHCIWYCH I PAZERNYCH WLODARZY!!LUDZIE Z OKOLICZNYCH WSI I MIEJSCOWOSCI WOLA ZAKUPY ROBIC POD LIDLEM,BIEDRA,W DINO PO ZA MIASTEM CZY NA SONACIE ..TO SAMO LATEM NA IMPREZY JEZDZA LUDZIE DO OKOLICZNYCH GMIN I MIAST I MIASTECZEK BO TU JEST KICHA I NIC SIE NIE DZIEJE .CENTRUM ZAMIERA ...TO MIASTO ROBI SIE NIEPRZYJAZNE JEGO MIESZKANCOM. PODZIĘKUJCIE ZA TO OSIECKIEMU I PISIOROWEJ SWICIE PRZY URNACH ..
Jak ktoś bardzo chce to bardzo dobre jedzenie podają w "7 mili" bardzo duże porcje, smaczne i warte pieniążkow choć i tak nie drogo jak na standardy Polskie. A każdy ma auto teraz i te parę km niewiem 15moze to każdego stać dojechać
Czyżby kryptoreklama??? Chyba złoty ul jest lepszy
Kolo Nie nie żadna kryptoreklama poprostu bywam tam czasem i zawsze jestem zadowolony. Tylko rzuciłem propozycje
No cóż, takie mamy czasy, że mało kogo stać na jedzenie poza domem częściej niż raz w tygodniu. Druga sprawa to większość ludzi z Sochczewa dojeżdża do pracy bo na miejscu jej nie ma. Także jeśli wiesz że na drugi dzień musisz wstać o 6:00 albo jeszcze wcześniej to nie chce ci się nigdzie łazić wieczorem
Sochaczew to przez takiego jednego nie z tej ziemi i trzech mu podległych manekinów to nie ma kompletnie żadnej przyszłości, ani gospodarczej, ani społecznej, ani kulturalnej, ani politycznej, jedyne co nas czeka to spłacanie długów przez kilka pokoleń.
Kto pamięta, ja oczywiscie tak, czasy Wicka, Mazowieckiej, Malinki, Osiołka w Żelazowej Woli, Basieńki w Młodzieszynie, Bażanta później Relax w Chodakowie, Stylowa, Piekiełko, Pod Trupkiem, Rycerska.... knajpka w Kozłowie....we wszystkich bywałem. Nizapomniany oczywiscie WICEK, szczgólnie pokoje i altanki w podwórku. Bywal tu Cyrankiewicz ówczesny premier balowala również Warszawka. I super dancingi w Malince, RelaxieWspomnień czar. A teraz pizzerie w Socho POLECAM OSADĘ PUSZCZAŃSKĄ W TUŁOWICACH. ZYCZĘ SMACZNEGO.
ooooo tak, nie mam aż takiego doświadczenia ale pamiętam wspaniale jedzenie u Sofulaków, pamiętam Relax i Osiołka. Knajpy z Sochaczewa nie były mi znane osobiście - wtedy to były problemy komunikacyjne. Ta knajpa w Tułowicach to jeszcze działa????? - bylem tam w lecie - ale wszystko było zamknięte.
W Tulowicach...jadlem kilka razy...smaczne I dobrze podane jedzonko..niedrogo..klimaty puszczy poprawia apetyty..smaki I zapachy...zwlaszcza kiedy juz kiszki marsza graja.Warto sie za trzyma i poczekac na talerze z goracym daniem..smacznym...Jechale m niedawno ale bylo zamkniete...nie reklamuja sie z dnia,I otwarcia I z menu....odjechalem zawiedziony i glod y.Las poteguje apetyt..po odbytym marszalek czy spacerku.
Na Pradze był dobry bar u zmarłych Państwa Gzików dobre czasy PRL i dobrze smacznie i tanio można było zjeść i wypić , ale to dobre stare czasy.
DUNAJCOWA...przy Zabkowskiej...tam na stojaco flaki..nozki..I SETKA zimnej czystej.Atmosfera byla gesta od typkow nie z tej ziemi...ale nie zaczynali z gosc I!!!Bosc I.
Zrobić deptak na Warszawskiej, uruchomić ogródki w lato. Widziałem podobne rozwiązanie w Kutnie. Może nawet tylko zamykać po 18ej w tygodniu i na weekendy całkiem?
JAK MOZNA TU NORMALNIE ZYC JAK W HANDLOWE NIEDZIELĘ LATA PASTUCH KOLO SAMOCHODU NA PARKINGU I KARA LUDZI ZA BRAK SWISTKA Z PARKOMATU!!!TO LUDZIE JUŻ SIE BOJA NAWET WYJŚĆ Z DOMU!!!
W Sochaczewie jest drogo jak w Warszawie. Taniej zjem na Krakowskim Przedmieściu niż w Sochaczewie. Zwykła duża margarita z dostawą to wydatek 50zł w Socho.
Niestety, żeby dobry obiad zjeść z rodziną i nie popsuć budżetu na cały miesiąc, to trzeba pojechać do Prosiaka w Nieborowie. Szkoda że nie ma takiego miejsca bliżej. No może złoty Ul ale ciężko nie trafić w niedzielę na imprezę.
do loli,w sochaczewie znikaly restauracje i bary polskie od lat 90. to wtedy zdrajcy solidarnosci i czerwoni komunisci zaczeli wyprzedawac polske. trzebabylo nie rzucac w szkole kamieniami, a teraz ....teraz ktos dobrze napisal ,wybuduj lola sobie burdel .kto tam pracuje? LOLE CZY LOLITKI? bedziesz miala zajecie. i nie bedziesz pisala glupot.
A może przyczyna jest dość prozaiczna - jak widać, że biznes zaczyna się kręcić, to nagle staje się on nierentowny, bo "inkasent" po czynsz przychodzi?
Są knajpki sezonowe, tak jak w Tulowicach, bardzo fajne, smaczne jedzonko i podróż ciuchcia.
Tam gdzie mają spotkania w sezonie letnim pisowcy ?
Restauracji jako takich zbytnio w centrum niema zato śmieciowego żarcia multum widocznie jest na to popyt ..myślę że bierze się to z tego że za dobry obiad też trzeba dobrze zapłacić... A tu głównie młodzież lubi poprostu pizzę i kebsy ... A co do spółek to porcje mizerne coraz bardziej ..restauracje jeżeli już ma być smacznie to widzę głównie Nieborów ..
Jeżeli chodzi o społem to porcje mizerne
Nie lubię tej sieci PSSSpołem
Jaki klient taka porcja.
W sochaczewie, jak i w całej Polsce, brakuje miejsc dla młodzieży, gdzie można niedrogo spędzić czas bez dorosłych patrzących na ręce, no i oczywiście pod dachem. Dlaczego mc jest popularne? Bo możesz wejść, zamówić burgera za piątaka i siedzieć ile chcesz, a potem wyjść na sklepy i zawsze jakoś ten czas spędzisz. Tymczasem w kebabie nie posiedzisz, a pizza czy jakieś lepsze restauracje to już koszt od 30zł wzwyż i wbrew pozorom niewielką część młodzieży na to stać. I mówię to jako osoba od kilku lat dorosła po przeanalizowaniu jak to wygląda. To nie warszawa, aby móc codziennie lub co drugi dzień wydać 30zł lub więcej na dwugodzinne wyjście samemu, a z rodziną to już w ogóle. A to tylko kwestia młodzieży. Na osoby 30+ to już w ogóle nie ma co liczyć, bo, jak już pewna osoba zauważyła, dużo osób pracuje w Warszawie, ze względu na to że sochaczew oferuje jedynie tiry i magazyny. Serio ktoś łudzi się, że ludzie styrani po 11 czy 12 poza domem zadzwonią do ziomków i wyjdą na kawę? A ci którzy pracują na miejscu zwykle zarabiają grosze, więc przy obecnej inflacji, wzroście cen paliwa i gazu, dobrze będzie, jeśli te rodziny będą w stanie w ogóle wszystko poopłacać. Podsumowując, ludzie naprawdę chcieliby jakiegoś lokalu do spędzania czasu i zjedzenia czegoś smacznego, ale tu nie ma warunków na takie rzeczy. Młodzież nie ma pieniędzy, dorośli albo zarabiają grosze i nie stać ich na to albo wracają z Warszawy i jedyne czego chcą, to wrócić do domu. A cen raczej się nie obniży, aby lokale zaczęły być dostępne dla biedniejszej części społeczeństwa, bo lokal się nie utrzyma. I tyle w temacie
Lokale gastronomiczne znikają bo nie mają klientów - po prostu nie stać mieszkańców a brak pieniędzy jest tego przyczyną.
Mamy b.dużo punktów gastronomicznych. Naleśnikarnia to b.słaby pomysł. Naleśniki każdy w domu może zrobić, bez większego wysiłku.
Nie zgodzę się. Nie wiem czy był pan tam kiedyś, ale ja i moje grono znajomych tamten lokal bardzo ceniło. Było naprawdę smacznie, ceny nie wywalały z butów a kompozycje smakowe nie należały do takich, jakie zwykły Kowalski zrobi sobie w domu bez wychodzenia do dobrego sklepu.
Na pewno utrzymałoby się miejsce, które oprócz jedzenia proponowałaby takie rozrywki jak np bilard (nie mówię tu o jednym stole a kilku i przestrzeni do grania), rzutki, strefę a'la taneczną i które nie zamykałoby się w weekendy o godz 23. Wiadomo, że to pewnie duża inwestycja, jednak w Sochaczewie takiego miejsca brakuje.