Reklama

Sochaczew w Tokio

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
19/12/2006 14:34
Wszyscy pamiętamy, jak podczas niedawnych mistrzostw świata w siatkówce mężczyzn nie mniej niż wynikiem emocjonowaliśmy się pojawiającą się na trybunie biało-czerowną flagą z dużym napisem: SOCHACZEW. Okazało się, że to Jerzy Stępień, były nauczyciel wychowania fizycznego w „osiemdziesiątce”, wraz z synem Andrzejem tak promowali nasze miasto w Japonii i na całym świecie.
O fladze
Stało się to dość niespodziewanie – mówi Jerzy Stępień – wyjechaliśmy wraz z grupą działaczy i zaprzyjaźnionych osób z Polskiego Związku Siatkówki. Po prostu zadzwonił kolega z wiadomością, że są wolne miejsca, więc długo się nie zastanawialiśmy. Jeśli chodzi o flagę, to cóż, postanowiliśmy wzorem kibiców z innych miast też zaakcentować swoją obecność i kupionym na miejscu grubym flamastrem Andrzej zrobił duży napis. Wydało nam się to ważne, bo przecież rzadko kto z naszego miasta bywa na tak wielkich dalekich imprezach sportowych. Potem dowiedzieliśmy się, że istotnie wzbudziło to w Sochaczewie duże emocje.
O kibicach
Mój syn pojechał ze mną tym chętniej, że jest pasjonatem wschodnich sztuk walki, których kolebką jest przecież Japonia. Robił nawet na AWF taką specjalizację. Więc jego marzeniem było wybrać się do Japonii. Przy okazji mógł zobaczyć wyjątkową galę walk najlepszych zawodników świata w olbrzymiej hali wypełnionej po brzegi kibicami tej dyscypliny. Było tam jakieś 80 tysięcy ludzi, zupełnie inaczej niż podczas mistrzostwa świata w siatkówce, gdzie oprócz naszej grupy 40 osób, praktycznie nikt nie przychodził. Japończycy, nawet nie widzieli, że coś takiego się odbywa. Żadnych reklam, plakatów ani gadżetów związanych z mistrzostwami nie było. Miejscowa publiczność pojawiała się jedynie na meczach japońskiej drużyny. Wiele też osób przyszło na finał, ale tylko dlatego, że tuż przed nim był mecz o 7 miejsce, w którym grała Japonia, to już zostali. Nie wiem nawet, czy nie był to celowy zabieg organizatorów, by uratować twarz. Przecież cały siatkarski świat oglądał te puste trybuny w Tokio. To jednak tak ogromny naród, że robią wszystko tylko dla siebie. Reszta ich nie obchodzi. Gdyby u nas były mistrzostwa, hale byłyby pełne na wszystkich meczach, ale u nas nie ma takich hal i w ogóle Polska jest zbyt biedna.
O reprezentacji
Kontakty z naszą reprezentacją były bardzo ograniczone. Można było ich spotkać w hotelu, bo mieszkali jakieś 200 metrów od nas, ale stronili od kibiców. Jakby się nas bali. Zupełnie inaczej reagowali, dajmy na to Brazylijczycy czy Rosjanie. Z nimi można było pogadać, zdjęcia porobić. Szczególnie Brazylijczycy są bardzo sympatyczni i na luzie. Nie było żadnych problemów w kontaktach z nimi. Natomiast nasi byli na dystans. Zdobycie podpisów reprezentacji na piłce, która licytowana była w sochaczewskim radiu, kosztowało mnie bardzo dużo starań.
O drożyźnie i jedzeniu
Japonia jest krajem dla przeciętnego turysty nieprzeciętnie drogim. Kilogram chleba kosztuje około 3-4 dolarów. I ciągle trzeba jeść ryż. W menu hotelowym pięć rodzajów ryżu i żadnego mięsa. Na dodatek musieliśmy nauczyć się jeść pałeczkami, bo nie podawano widelców. O kawałek mięsa było bardzo trudno. Podobnie w restauracjach, gdzie trzeba często siedzieć na kolanach. Dłuższy posiłek trudno w takiej pozycji Europejczykowi wytrzymać. Gdy zobaczyliśmy gdzieś MacDonalda, wszyscy biegli, żeby zjeść coś swojskiego.
O Japończykach
Mieszkańcy Japonii są niesamowicie uprzejmi, szczególnie dzieci. Często w metrze przychodziły, by brać je na kolana, porozmawiać z nimi, mimo że trudno było się porozumieć. Również z dorosłymi nie można się było dogadać w żadnym języku. Są tak dumni z siebie, że niechętnie uczą się obcych języków.
Są uprzejmi, ale bardzo trudno jest u nich coś załatwić, bo Japończyk nie podejmie nigdy decyzji sam. On musi się spytać drugiego, trzeciego albo czwartego. Chciałem kupić w sklepie sake, ekspedient zrozumiał o co mi chodziło, ale uprzejmie poprosił, abym poczekał i poszedł po przełożonego, który i potwierdził, że to jest prawdziwa sake, ale jeszcze przeprosił i poszedł po jakiegoś trzeciego. We trzech się naradzali, aby stwierdzić wreszcie, że właśnie to jest to, co ja chcę kupić. Podobnie w banku, sześć osób obsługiwało mnie przy wymianie pieniędzy…
We wszystkich hotelach sedesy są podgrzewane, ale pokoiki małe, że dosłownie nie ma gdzie postawić walizki. Na ulicy nie ma koszów na śmieci, a mimo to jest potwornie czysto. Nie widać najmniejszego papierka. Krążą cały czas ludzie z szufelkami i jak tylko coś leży, zaraz zmiatają.
O modzie
Bardzo rzadko widuje się ludzi w tradycyjnych strojach. Czasem wieczorem jakaś para w kimonach przemknie udając się na party, ale to wyjątek. Zabawnie ubierają się tam młode dziewczyny, jakieś kolorowe podkolanówki, do tego krótkie spodnie założone jedne na drugie. A jak założą szpilki, to jest dopiero ubaw, bo one chodzą niemal w kucki, na ugiętych nogach z czubkami butów do wewnątrz. Natomiast w szkołach wszędzie obowiązują mundurki, chodzą w nich wszyscy, zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. Mundurki poszczególnych szkół różnią się od siebie krojem i kolorami, dzięki temu można poznać, z której szkoły jest jakaś grupa uczniów. Uważam, że to bardzo dobry zwyczaj. Na mecze siatkarzy przyprowadzano nieraz całe klasy. Bardzo widowiskowe były te różnice między szkołami.
O finale
W finale widziałem z bliska oczy naszych zawodników, zamglone, nic nie widzące, i tylko: do przodu! Z drugiej strony siatki Brazylijczycy dowcipy sobie opowiadali. Pełny luz. Naszych zawiodła psychika. Nawet po dekoracji nie podeszli do kibiców, żeby razem się cieszyć i podziękować sobie wzajemnie za całe mistrzostwa. Na finał bilet kosztował 100 dolarów.
Wysłuchał Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    bleiben 2006-12-20 21:57:22

    wiem przecież :) co nie znaczy, że jestem od razu z LPR"u ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wołodyjowski - niezalogowany 2006-12-20 16:51:49

    Bleiben! Stary - ty masz hasło które esesmani w Niemczech hitlerowskich grawerowali sobie na sztyletach... Patrz tu: http://germandressdaggers.com/SS%20standard.htm .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bleiben 2006-12-20 15:40:02

    Myślę, że odpowiedź na Swoje pytania możesz znaleźć w moim poprzednim poście.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama