Już Święta, później powitamy Nowy Rok. Sochaczewski Klub Filmowy chciałby serdecznie podziękować Państwu za liczny i aktywny udział w "naszych" sobotnich seansach. Kino istnieje dopóki przychodzą do niego widzowie. Dziękujemy stałym bywalcom a także tym, którzy choćby tylko raz zawitali w nasze skromne progi. Mamy nadzieje że filmy które zaprezentowaliśmy w ciągu tego roku,podobały się Państwu.Tworzymy ten klub z bezinteresownej pasji,miłości do kina i konsekwentnie,mam nadzieję robimy swoje.
Życzymy Państwu w tych pięknych dniach Świąt Bożego Narodzenia wszystkiego najlepszego, dobrego życia,spełniania ważnych życzeń, chwil mądrych oraz radosnych z najbliższymi,miłości i szacunku do innych a także fajnych doznań, także filmowych w nadchodzącym 2011 roku.
Jeśli kończy się rok, spróbujmy przyjrzeć się co też ciekawego działo się w Sochaczewskim Klubie Filmowym w 2010 roku:
16 stycznia w sobotę tuż po 17 powitaliśmy Państwa jak zwykle naszą formułą: "Dobry wieczór! Witamy na kolejnym seansie w Sochaczewskim Klubie Filmowym "... a potem zaprezentowaliśmy film pt. ONCE. Gdzie reżyser John Carney ..." z wyczuciem połączył nostalgiczną i delikatną muzykę z klimatem historii o spotkaniu i rodzącym się uczuciu. To świat, w którym trzyminutowa piosenka jest równie znacząca, co dziesięć stron dialogu..."
Tydzień później w KOLORZE PIENIĘDZY, przyglądaliśmy się "zwariowanemu światu bilardu, w aktorskim popisie Paula Newmana i mistrzowskiej reżyserii Martina Scorsese - prawdziwego klasyka kina".
W pierwszą sobotę lutego obchodziliśmy 4 rocznicę istnienia naszego klubu. Dlaczego świętowaliśmy czwartą rocznicę klubu? –"... Otóż jesteśmy przesądni. Z licznych badań wynika że czwarty, podobnie jak siódmy, rok związku bywa przełomowy, i często po prostu kończy się jego rozpadem. My prowadząc klub filmowy, jesteśmy niejako w związku. I tak jak to w związkach bywa, sprzeczamy się, ale i dochodzimy do zgody, dyskutując o filmach. Każdy rok wspólnego działania jest dla nas sukcesem." Było sporo zaproszonych,specjalnych gości,wielu widzów ,słodki poczęstunek a na deser całkiem poważny obraz pt.:CHŁOPIEC W PASIASTEJ PIŻAMIE.
13 lutego kolejny seans a w nim PARANOID PARK kultowego amerykańskiego reżysera Gusa Van Santa. ..."W filmie życie młodych ludzi nie kipi energią i optymizmem jak w typowych hollywoodzkich produkcjach o młodzieży. Tu wchodzenie w dorosłość okazuje się bolesne, co zostaje przedstawione niezwykłym wyczuciem".
W SENNOŚCI, którym podsumowaliśmy luty"...Bohaterowie w pewnym momencie swojego życia uświadamiają sobie, że dźwigają na swoich barkach ciężar, który nadmiernie ich przytłacza. Czują, że znaleźli się w martwym punkcie, życie przecieka im przez palce, ale nie potrafią podjąć radykalnych decyzji, które by ten stan zmieniły".
VERA DRAKE w naszym kinie swoją premierę miała 6 marca i opowiadała " O kobiecie, także tej współczesnej. O kobiecej sile i słabościach. O bezbronności wobec świata i rachunkach które trzeba zapłacić."
W ZAKOCHANYM BEZ PAMIĘCI scenarzysta Charlie Kaufman umożliwił bohaterom swej opowieści (parze granej przez Jima Carreya i Kate Winslet) dokonanie zabiegu usuwania negatywnych wspomnień. W tej niekonwencjonalnej historii - kręconej od końca do początku związku, mówiącej o dwubiegunowości ludzkich uczuć i zakamarkach ludzkiej psychiki - odkrywamy m.in. że potrzebne nam są także negatywne emocje. Odkrywamy także J. Carreya w innej niż komediowa konwencji.
WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE w reżyserii Tomasza Wiszniewskiego przedstawił nasz stały widz - Tomek - "Używając prostych środków Tomasz Wiszniewski mówi o sprawach ważnych. O wierze, często naiwnej, nadziei która pozwala dokonywać nam rzeczy które zaskakują nas samych, o przyjaźni i odpowiedzialności."
27 marca pokazaliśmy jeden z najważniejszych filmów ubiegłego roku: SLUMDOG- MILIONER Z ULICY. "...to obraz niezwykły, z baśniową fabułą, oparty na prostym pomyśle zaczerpniętym z popularnego teleturnieju, pełen humoru, prawdziwy portret współczesnych Indii, robi wrażenie czegoś niesłychanie oryginalnego."
Po dłuższej przerwie spowodowaną Żałobą Narodową, 24 kwietnia przypomnieliśmy o sobie filmem prod.amerykańskiej pt.: PODEJRZANY. Pisząc: "Z pewnością wielu widzów znajdzie w PODEJRZANYM coś dla siebie: miłośnicy "starego dobrego kina", zwolennicy tajemnic, suspensu i psychologicznych rozgrywek a`la Hitchcock, koneserzy pięknych "femme fatale" kobiet oraz dobrego aktorstwa."
W pierwszomajowe święto wyświetliliśmy PIESKIE POPOŁUDNIE z 1975 roku. "Wielkim atutem tego kultowego już filmu, jest kreacja Ala Pacino.Gra tutaj Sonnego, weterana z Wietnamu, człowieka zagubionego, bez środków do życia, który w akcie desperacji decyduje się na ten dramatyczny wybór."
SKF to nie tylko filmy fabularne, prezentujemy także ciekawe dokumenty. Tylko żal że YES-MENI NAPRAWIAJĄ ŚWIAT oglądała w sobotę o 17 garstka widzów.
NICZEGO NIE ŻAŁUJĘ - "Po raz pierwszy w kinematografii biografia Edith Piaf została ujęta w formie filmu i to naszym zdaniem udało się znakomicie. To obraz niezwykle wzruszający, ale mający też niezwykłą moc. Czerpie ją z fascynującej postaci i jej zadziwiających kolei życia, z przeszywających piosenek, wreszcie z brawurowej roli Marion Cotillard".
29 maja MIASTO ŚLEPCÓW w reżyserii Fernando Meirellesa "...wybraliśmy nieprzypadkowo. To wizja apokalipsy, która nagle urzeczywistnia się w bezimiennej metropolii. Wciąż przed oczyma mamy inną tragedię - powódź jaka nawiedziła nasz kraj. Pamiętajmy, jednak że ślepota to tylko, i aż, symbol."
W pierwsze,gorące,czerwcowe popołudnie w filmie MIŁOŚĆ LARSA widzimy "...Obrazek z miasteczka przysypanego solidną warstwą śniegu. Od pierwszych ujęć skupiamy uwagę na Larsie. Samotniku, mieszkającym w garażu, obok domu zajmowanego przez brata i spodziewającą się dziecka bratową". Tyle musi wystarczyć. Kto nie był, niech żałuje.
MACHUCA to nie często goszczący na naszych ekranach obraz z Chile, który "...pozwala nieco zrozumieć nastroje społeczne w Chile początku lat 70tych, choć nie to jest ambicją tego filmu, sam obraz widziany jest oczami dziecka."
EDUKATORZY,głośny niemiecki film pokazaliśmy 26 czerwca. "Tak już ten świat jest tak poukładany, że zanim będziemy "dorośli",pójdziemy na kompromisy, sprzedamy nasze ideały za drobne lub duże, za wygodne życie,ładny dom,dobry samochód,konto w banku, czasami musimy przejść okres buntu. I o tym opowiada film".
VICKY CRISTINA BARCELONA to arcyzabawna ale mądra i trochę gorzka komedia Woody Allena,no i ta Barcelona w tle... Idealna na gorące,lipcowe popołudnie.
Niektórzy już na wakacjach a my na początku lipca puszczamy RUCHOME SŁOWA. "Nakręcony w 2003 roku, przez, wówczas 95 letniego, reżysera film ogląda się trochę jak przewodnik turystyczny, stąd częściowo taki właśnie wybór na lipcowe popołudnie. Ale opowiadanie historii basenu Morza Śródziemnego to nie jedyny cel obrazu. Są tu doniesienia do wspólnych korzeni kultur, wkładu różnych nacji w ewolucję cywilizacji, kształtu tejże, jej zagrożeniu, a także kondycji człowieka na tle wieków historii czy przesłanie dotyczące terroryzmu".
!5 lipca miała miejsce zabawna sytuacja, tuż przed premierą filmu wysiadł prąd. Niestety, musieliśmy świecić ..oczyma przed ,co ciekawe, licznie zgromadzoną publicznością. W takich chwilach niezwykle nam wstyd ale cóż robić. Obiecany film oczywiście przedstawiliśmy tydzień później a był nim BIAŁY w reżyserii nieodżałowanego Krzysztofa Kieślowskiego.
Ostatni dzień lipca podsumowaliśmy JAGODOWĄ MIŁOŚCIĄ. Z "... gatunku tzw. "klimatycznych.” Kino to oparte jest nie na intrydze czy akcji, lecz na nastroju, obserwacji twarzy i spojrzeń, na umiejętnym zestawieniu obrazu (perfekcyjne wyczucie barw!) i ścieżki dźwiękowej".
Po długiej wakacyjnej przerwie powróciliśmy 11 września z tajemniczym tytułem 0_1_0. Twórcą tego niedocenionego obrazu jest nieżyjący już Piotr Łazarkiewicz.Oddajmy jeszcze raz głos Justynie,która w zapowiedzi, tak napisała: "Czuć tu psychiczne „zasupłanie”. Bohaterowie nie radzą sobie z własnymi emocjami. W relacjach, które tworzą jest im za ciasno, duszno, za trudno, zbyt nudno. Zatracają umiejętność budowania prawdziwych więzi. Z jakichś powodów wejście w głębszą interakcję z drugim człowiekiem jest dla nich problemem. Łazarkiewicz próbuje opisać atrofię uczuć i życiowych oczekiwań, postępującą alienację, niemożność porozumienia i duszenie się w narzuconych społecznie rolach".
WINO TRUSKAWKOWE smakuje najlepiej w "Pięknym, cichym, nasyconym osobliwą atmosferą miejscu, u styku granic polskiej, słowackiej i ukraińskiej, to sceneria, w jakiej rozgrywa się filmowa adaptacja książki Andrzeja Stasiuka, w oryginale zatytułowana "Opowieści galicyjskie". Reżyser Dariusz Jabłoński stworzył film zawierający w sobie pewną dozę magii oraz ulotnej poezji. Powstała historia jest na swój sposób pociągająca i hipnotyczna poprzez swoją umowną nierzeczywistość".
""Norweski reżyser Bent Hamer nawet z zapisu schnięcia farby jest w stanie uczynić przezabawną komedię". Tak o twórcy HISTORII KUCHENNYCH napisał angielski "The Guardian", który przyznał temu filmowi status dzieła kultowego". A my ten film pokazaliśmy państwu z pełną powagą i też się dobrze bawiliśmy.
ANGEL-A Luca Bessona, opowieść o pewnej parze gdzie "...kontrast wizualny tych postaci idealnie współgra z czarno-białą scenerią dziwnie wyludnionego, i przez to nieco odrealnionego Paryża. Reżyser o swoim filmie powiedział, że ma on czterech bohaterów: Angelę, André, Paryż oraz czerń i biel".
Na absolutnie fantastyczny,polski REWERS nie trzeba było Państwa zapraszać.16 października,prawie przy pełnej sali, oglądaliśmy wspólnie, to zatykając usta od śmiechu, to kuląc się w kącie z przerażenia . Poza tym: Dorociński,Buzek,Janda,Polony. Czego chcieć więcej?
23 października po obejrzeniu FROST/NIXON ze smutkiem stwierdziliśmy że "... to nie tylko wycinek historii Ameryki, to także dosyć pesymistyczna zaduma nad istotą mediów, gdzie prawda jest kategorią drugorzędną i względną - liczy się bowiem umiejętność kreacji".
Siedem dni później lecieliśmy już NA ZŁAMANIE KARKU -świetnym czeskim filmie w reżyserii Jana Hrebejka po którym stwierdziliśmy: "...to udane kino, w którym z czarnego humoru wyłaniają się bardzo poważne problemy. Nawet najbardziej bezpretensjonalne momenty filmu - takie jak komentarz na temat koloru skóry Michaela Jacksona - niosą w sobie jakąś istotną prawdę.
TRZY KOBIETY to prawdziwe arcydzieło stworzone przez zmarłego niedawno Roberta Altmana "obok Scorsese, Allena czy Coppoli, był jednym z najbardziej cenionych twórców amerykańskich". Wspaniałe kreacje aktorskie Sissy Spacek i Shelley Duvall , wirtuozerska reżyseria oraz "...temat jak najbardziej przystaje do czasów współczesnych". TRZY KOBIETY wyświetliliśmy 6 listopada.
Kilka dni później zabraliśmy się razem z Jackiem Borcuchem i jego WSZYSTKO CO KOCHAM "...w podróż w swój zapamiętany i wyśniony, prywatny i intymny świat pierwszej miłości, buntu i nieokiełznanej wiary że jeszcze nie wszystko stracone. Z lekkością, zabawnie ale też bardzo serio opowiadając o tym co najważniejsze w życiu. To film niezwykle szczery, z bohaterami "z krwi i kości" na pierwszym planie. Z ich energią i zachłannością na życie, z beztroską brawurą a także z bezradnością".
20 listopada w ASTROPII "... masy outsiderów przemieniają się w prawdziwe Elfy i stwory pokrewne, choć wszystko ujęte jest w uroczo umowny nawias tandety. Bo film to przede wszystkim pastisz, zarówno popularnych ostatnio ekranizacji amerykańskich komiksów, jak i filmów fantasy oraz komedii romantycznych".
27 listopada SKF razem z Stowarzyszeniem na Rzecz Historycznej Odbudowy Zamku w Sochaczewie „Nasz Zamek” oraz Stowarzyszeniem Lokalna Grupa Działania „Nad Bzurą” zaprosiło na wyjątkowy seans. DAWNO TEMU W IŁŻY to "... obraz w założeniu skierowany głównie do środowiska, z którego wywodzą się twórcy, czyli zapaleńców, hobbystów i wszystkich tych, dla których "wieki średnie" stanowią niesamowitą kopalnię wiedzy oraz natchnienia w zagospodarowywaniu wolnego czasu. Jak się jednak okazało potencjał produkcji był na tyle duży, że film znalazł uznanie również w oczach międzynarodowych krytyków kina niezależnego. Obraz bowiem, został nagrodzony w tym roku, na festiwalu New York International Independent Film and Video Festiwal, zdobywając nagrodę główną za "Najlepszy, zagraniczny film przygodowy". Tego dnia swoją premierę miał także KLIP GRUNWALDZKI - swoista kronika filmowa z obchodów 600 lecia Grunwaldu na Ziemi Sochaczewskiej.
W CHINATOWN,który wchłonęliśmy 4 grudnia "...Roman Polański dobrze przeczytał wszystko to, co w filmie noir jest najważniejsze. Tu nie ma miejsca na wesoły koniec. W 1974 roku ten wspaniały gatunek był prawie martwy. Reżyser oddaje mu niezwykły hołd. Kręci krystalicznie czysty film noir, który mógłby powstać w latach 40".
Hiszpański GRANATOWY PRAWIE CZARNY z 11 grudnia to ostatni film jaki zaprezentowaliśmy Państwu w tym roku i mamy nadzieję,wielką nadzieję. że spotkamy się w styczniu 2011 i rozpoczniemy nową przygodę z DOBRYM KINEM.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze