Reklama

Spacer ze Słowem (10)

25/03/2007 00:13

1. Dzisiejszy fragment Ewangelii według św. Jana przedstawia scenę, w której uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzają do Jezusa kobietę cudzołożną (J 8,1-11). Mówią do niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co mówisz?

W pierwszym odruchu nasze myśli kierują się ku kobiecie, która dopuściła się grzechu cudzołóstwa, czyli współżyła z mężczyzną, z którym nie pozostawała w prawym związku. Ale skupmy się najpierw na owych uczonych w Piśmie i faryzeuszach. Uczeni w Piśmie to ówcześni teologowie, uznane autorytety, osoby bardzo ważne i wpływowe we wspólnocie żydowskiej. Natomiast faryzeusze byli przedstawicielami stronnictwa religijnego, które charakteryzowało się niezwykle skrupulatnym, czasem wręcz przesadnym, pojmowaniem i wypełnianiem prawa mojżeszowego. Grupa tych właśnie ludzi przychodzi do Jezusa i przyprowadza wspomnianą kobietę. Po co przychodzą? Czy rzeczywiście chodzi im o cudzołożnicę?

2. Św. Jan daje nam cenną wskazówkę: Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Cóż to za próba? Podstęp jest w istocie przebiegły: jeśli Jezus potępi kobietę i zgodnie z prawem żydowskim opowie się za jej ukamienowaniem, wystąpi jednocześnie jako ten, który nie respektuje prawa rzymskiego okupanta. A to nie przewidywało kary śmierci za cudzołóstwo. Jeśli natomiast zechce wstawić się za kobietą, tym samym złamie prawo Mojżesza. Uczonym w piśmie i faryzeuszom może się zatem wydawać, że zarzucili na Mistrza z Nazaretu skuteczną pułapkę i – cokolwiek odpowie – zdobędą pretekst do oskarżenia go albo przed władzą rzymską albo żydowską.

Jest jeszcze drugie dno tej prowokacji. Prawo mojżeszowe rzeczywiście wymierza surową karę za cudzołóstwo. Ukamienowanie jednak czekało obydwie strony nieprawego związku – kobietę i mężczyznę (por. Kpł 20,10; Pwt 22,22). Prowokatorzy sami przyznają, że tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. Dlaczego zatem nie przyprowadzili również mężczyzny?

3. Dla Jezusa zrozumiałe jest, że uczeni w Piśmie i faryzeusze przychodzą do niego w złych intencjach. A kobieta tak naprawdę jest narzędziem w ich rękach. Pod fałszywym pozorem wypełnienia prawa ukrywają niecne zamiary. Nauczyciel to widzi i w ogóle nie zamierza odpowiadać na tę prowokację. Wcale nie zajmuje się przypadkiem przyprowadzonej kobiety, a ostrze swej riposty kieruje przeciw prowokatorom: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. Oczywiście nie są bez grzechu i oczywiście nie mają odwagi kamienować. Odchodzą.

I dopiero teraz na pierwszy plan wychodzi owa przyprowadzona kobieta. Jezus pyta: Niewiasto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz. Warto zauważyć, że Boże miłosierdzie – gdy ma z jednej strony fałszywych prowokatorów, a z drugiej kobietę, która zgrzeszyła – staje po stronie słabszego. Nawet jeśli jest grzeszny.

Konrad Sawicki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości