1. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów (Łk 10, 3). Nauczyciel posyła swych uczniów w świat. Mają iść i głosić Ewangelię o królestwie Bożym, które wraz z przyjściem Jezusa przybliżyło się do ludzi.
Dobra nowina, którą apostołowie mają nieść ludziom jest prostym przesłaniem: oto Bóg – ten sam, który stworzył świat – z miłości do człowieka posłał na ziemię swego jedynego syna, a ten wcielił się w ludzką postać. Tenże syn, Bóg – człowiek, stał się jednym z nas, we wszystkim do nas podobny, oprócz grzechu. Istotą tejże ewangelii jest fakt, że Bóg tak bardzo przybliża się do człowieka, że przyjmuje jego postać, że robi to z miłości i że ta miłość jest najważniejsza. Bóg staje się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się bogiem – obrazowo mówili Ojcowie Kościoła.
Głoszenie tejże ewangelii nigdy nie będzie łatwe. To jakby wejście owiec pomiędzy wilki. Czyli misja trudna i niebezpieczna. A jednocześnie Jezus poleca uczniom niczego ze sobą nie zabierać, pozostać bezbronnym, ponieważ jedyną bronią apostołów będzie on sam – Jezus, syn Boży.
2. Nietrudno w kontekście powyższych słów krytycznie pomyśleć o niektórych przedstawicielach Kościoła, o ich pełnych trzosach, o nadmiernych bogactwach i zbytniej trosce o zabezpieczenie materialne. Choć często są to myśli prawdziwe, to jednak mogą być ucieczką od słów, które i nas dotyczą.
Spójrzmy na samych siebie. My również jesteśmy uczniami Jezusa, nas również nauczyciel posyła na misję ewangelizacyjną. Żyjąc w świecie, w swoich domach, środowiskach, miejscach nauki i pracy – wszędzie tam jesteśmy chrześcijanami, czyli naśladowcami Chrystusa. Nie tylko wtedy, gdy przychodzimy do kościoła na eucharystię, ale w każdym momencie naszego życia.
Być chrześcijaninem, świadkiem Chrystusa – to znaczy żyć ewangelią miłości. Naszą misją może być zwykły uśmiech, życzliwe spojrzenie, dobre słowo, uprzejmy gest, proste „proszę” lub „dziękuję” itd. Do takiego głoszenia ewangelii nie potrzebny jest pełen trzos.
3. W tej chrześcijańskiej misji „na co dzień” nigdy nie zabraknie nam pomocy Boga – człowieka, który zna ludzkie życie, jego piękno i trud. Zawsze możemy liczyć na Jego obecność.
Jak kogo pociesza własna matka, Tak ja was pocieszać będę (Iz 66, 13)
Konrad Sawicki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze