1. Czwarta niedziela Wielkiego Postu przynosi nam piękną przypowieść, nazywaną zamiennie przypowieścią o synu marnotrawnym lub o miłosiernym ojcu. Jednak samo jezusowe opowiadanie ewangelista Łukasz poprzedza takim wstępem: Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść (Łk 15,1-3).
Sytuacja jest taka: jest Jezus, który podąża do Jerozolimy i naucza. Są wokół niego nieufni faryzeusze oraz uczeni w Piśmie, czyli ówczesna elita żydowska. No i są celnicy wymieniani jednym tchem z grzesznikami. Trzeba pamiętać, że Judea była w tamtym czasie prowincją rzymską, a celnicy byli poborcami ceł i podatków na rzecz znienawidzonego okupanta. Czyli uosobieniem zła, grzeszności, nieczystości, chciwości i nieuczciwości. A tu nagle Nauczyciel z Nazaretu nie odtrąca ich, jeśli chcą słuchać. Mało tego, jada z nimi.
Jezus rozumie, że otaczają go różni ludzie i przeróżne mają oczekiwania. Decyduje się na opowiedzenie symbolicznej historii, w której wszyscy słuchacze mogliby odnaleźć coś dla siebie.
2. Wszyscy znamy tę przypowieść. Jest to jedna z tych uniwersalnych historii, które przeniknęły do tradycji kultury światowej. Kiedy słyszymy ją na nowo, najczęściej sytuujemy samych siebie w pozycjach jednego z dwóch braci. Upodabniamy się nagle do owego syna marnotrawnego, który roztrwonił część majątku ojca i postanawia skruszony powrócić do rodzinnego domu. Albo stajemy się tym starszym bratem, który zawsze jest wierny ojcu, ale z zazdrością patrzy na wystawną ucztę, jaką ten wyprawia, aby uczcić powrót młodszego syna. Zapewne podobne myśli mieli bezpośredni słuchacze Jezusa.
Jednak ostatnie zdanie przypowieści sugeruje nam jeszcze jedną postawę: A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. Oto ojciec zachęca starszego syna, by razem z nim cieszył się powrotem brata, by radował się jego nawróceniem. Zatem nakreślony symbolicznie obraz ojca to nie tylko – jak najczęściej to rozumiemy – miłosierny Bóg, który wybacza i przygarnia. Jezus wyraźnie daje do zrozumienia w tym ostatnim zdaniu, że my wszyscy winniśmy stawiać się w owej roli i uczyć się przebaczenia.
Jest to wielkie wyzwanie na Wielki Post. Zauważmy, że ojciec z przypowieści nie wypomina młodszemu synowi głupoty czy marnotrawstwa, a starszemu zazdrości czy małoduszności. Do obydwu zwraca się z pozytywnym przesłaniem miłości. Jego słowa i gesty świadczą o przebaczeniu. To bezwarunkowe przebaczenie daje początek nowej sytuacji, stwarza szansę na poprawę i nawrócenie. To co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe (2 Kor 5,17) – pisze św. Paweł do mieszkańców Koryntu.
3. Starożytne chrześcijaństwo wypracowało zdrową zasadę dotyczącą przebaczenia w życiu codziennym. Jej podstawą były słowa św. Pawła z Listu do Efezjan: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce (Ef 4,26). W ten obrazowy sposób Apostoł Narodów zachęca chrześcijan, aby wszelkie urazy, problemy i nieporozumienia starali się rozwiązać jak najszybciej, jeszcze tego samego dnia. Owa praktyka powiązana była ze zwyczajem codziennej modlitwy wieczornej w chrześcijańskich rodzinach. Chodziło o to, by do wieczornej modlitwy nie wchodzić z zagniewaniem, ale w ciągu dnia szukać wszelkich okazji do rozmowy, wytłumaczenia i przeproszenia. A jeśli to się nie udało, to właśnie wieczorna modlitwa była miejscem wołania do Boga o dar wzajemnego pojednania, czasem szukania ratunku u Stwórcy. A szukającym Pana żadnego dobra nie zabraknie (Ps 34, 11)
Konrad Sawicki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze