Reklama

Sprostowanie do artykułu dotyczącego żywienia w DPS

Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie
11/12/2015 09:35

Młodzieszyn, dnia 9 grudnia 2015 roku

 

Pan Marcin Ryński

Prezes Zarządu Stowarzyszenia

Stowarzyszenie Upowszechniania Nowych

Technologii i Rozwoju Społeczności Lokalnych „e-Sochaczew.pl”

ul. Hanki Sawickiej 3B

96 – 500 Sochaczew

 

 

Żądanie zamieszczenia sprostowania do blogu autorstwa

Pana Grzegorza Ciesielskiego, upublicznionego na stronie e-sochaczew.pl:

„Menu w DPS – ie: zupa w proszku i golonka”

 

 

Szanowny Panie Prezesie,

 

Na podstawie art.31 ust.1 ustawy z dnia 28 stycznia 1984 roku Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz.24 z późn. zm.), w związku z opublikowaniem na portalu „e-sochaczew.pl” w dniu 7 grudnia 2015 roku artykułu autorstwa Pana Grzegorza Ciesielskiego zatytułowanego „Menu w DPS – ie: zupa w proszku i golonka”, w którym podano nieprawdziwe informacje dotyczące zasad żywienia mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, domagam się opublikowania sprostowania, stanowiącego załącznik do niniejszego żądania.

Reklama

Proszę o opublikowanie tego sprostowania – zgodnie z treścią art.32 ust.5 Prawa prasowego – w tym samym miejscu, co powyżej wskazany artykuł – to znaczy na portalu „e-sochaczew.pl” pod kwestionowanym artykułem (blogiem) i opatrzenie tytułem: Sprostowanie – „Menu w DPS – ie: zupa w proszku i golonka”. Sprostowanie winno zostać opublikowane w najkrótszym możliwym czasie, nie później jednak niż w terminie trzech tygodni od otrzymania niniejszego pisma.

Pragnę zaznaczyć w tym miejscu, że właściciel portalu jest odpowiedzialny za treści na nim publikowane, nawet jeżeli zostały one tam umieszczone przez osoby niezwiązane z samym portalem, jak to ma miejscu w przedmiotowym przypadku (udostępnili Państwo Panu Grzegorzowi Ciesielskiemu przestrzeń do prowadzenia blogu internetowego).

Reklama

Uzasadnienie wniosku:

Artykuł (Blog) pod tytułem „Menu w DPS – ie: zupa w proszku i golonka” w przekonaniu Dyrekcji Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie uchybia zasadom prawa prasowego, albowiem został sporządzony z naruszeniem staranności i rzetelności, wymaganej w tym zakresie. Zgodnie z art.6 ust.1 oraz art.12 ust.1 pkt.1 Prawa prasowego, prasa (można tu podciągnąć pod definicję prowadzony blog) jest zobowiązana do prawdziwego przedstawienia omawianych zjawisk, natomiast dziennikarz (w tym przypadku bloger) jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.

Reklama

W orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwalony jest już pogląd, że „szczególna staranność i rzetelność dziennikarza, nawet w sytuacji zacytowania źródła takiej informacji – powinna obligować go do sprawdzenia jej za pomocą innych dostępnych źródeł oraz umożliwienia osobie zainteresowanej ustosunkowania się do uzyskanych informacji, tak aby dochować zasadzie bezstronnego i obiektywnego przedstawienia wszystkich okoliczności” (wyr. SN z dnia 28 października 2001 r., V KKN 171/98, OSN 2001, nr 3-4, poz. 31; post. SN z dnia 17 października 2001 r., IV KKN 165/97, OSN 2002, nr 3-4, poz. 28; post. SN z dnia 17 października 2002 r., IV KKN 634/99, OSN 2003, nr 3-4, poz. 33; uzasadnienie uchw. Składu 7 sędziów SN z dnia 18 lutego 2005 r., III CZP 53/04, OSN 2005, nr 7-8, poz. 114). „Obowiązek zachowania przez dziennikarza szczególnej staranności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów oznacza kwalifikowaną staranność i rzetelność, a przez zachowanie szczególnej staranności rozumie się konieczność sprawdzania zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości, co zdaje się mieścić w zwykłych obowiązkach dziennikarskich” (wyrok SN z dnia 27 kwietnia 2004 r., II CK204/03). „Na etapie wykorzystania materiałów prasowych istotne jest przede wszystkim wszechstronne, a nie selektywne przekazanie informacji, przedstawienie wszystkich okoliczności i nie działanie „pod z góry założoną tezę” (wyrok SA w Poznaniu z dnia 30 kwietnia 2008 r., I Aca 245/08).

Powyższe orzeczenia potwierdzają także jednolite poglądy przedstawicieli prawa prasowego, którzy podkreślają, że „wypracowane w praktyce dziennikarskiej zasady nakazują w imię staranności zbierania i wykorzystywania materiałów prasowych zweryfikowanie ich treści u osób, których dotyczą, oraz w co najmniej jeszcze jednym dodatkowym źródle. Na dziennikarzu ciąży też obowiązek zachowania obiektywizmu w publikacjach. Dziennikarz nie powinien dopuścić do tego, by obraz wydarzeń został przekazany do społecznego obiegu przez zainteresowane strony, w szczególności gdy pozostają one w konflikcie. W konsekwencji bowiem rzetelna informacja zostałaby zastąpiona propagandą” (E. Ferenc-Szydełko, Prawo prasowe. Komentarz, Oficyna, 2010, wyd. III.).

Reklama

Tymczasem wyżej wymieniony artykuł (wpis blogera) uchybia przedstawionym powyżej standardom. Przedstawione w nim informacje są bowiem w przeważającej mierze nieprawdziwe i nieścisłe. O wyjątkowym braku rzetelności dziennikarskiej świadczy podanie informacji bez jakiejkolwiek próby uzyskania wiedzy w przedstawionym zakresie – bądź to u Dyrektora Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, czy też od pracowników tegoż Domu odpowiedzialnych za prowadzenie kuchni i układanie jadłospisu dla mieszańców. Dyrekcja Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, nie przypomina sobie, aby Pan Grzegorz Ciesielski próbował zweryfikować informacje, które zostały później zaprezentowane w treści Jego artykułu.

Artykuł jest również szkodliwy społecznie, ponieważ wskazuje, jakoby mieszkańcy Domu byli celowo niewłaściwie żywieni, przez co ich zdrowie miałoby być narażane na szwank, a przy okazji miałby cierpieć na tym powiatowy budżet. Wydźwięk artykułu (blogu) może sugerować czytelnikom portalu, że w Domu Pomocy Społecznej nie doszło do jakichkolwiek pozytywnych zmian i że cały czas funkcjonuje on w nieprawidłowy sposób, co jest oczywistą nieprawdą. Od samego początku nowa Dyrekcja Domu postawiła sobie za cel zadbanie przede wszystkim o mieszkańców, bo to oni są solą tej placówki. Wszystkie działania były ukierunkowane w taki sposób, aby zapewnić jak najwyższy standard obsługi mieszkańców Domu, w tym również zapewnienie właściwego wyżywienia.

Reklama

Trudno jest Dyrekcji Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie oceniać fachowość i wiedzę Pana Grzegorza Ciesielskiego w zakresie zasad zdrowego żywienia w placówkach zbiorowego żywienia, ale ogólny wydźwięk artykułu sprowadza się do sformułowania kilku frazesów oraz przytoczenia opinii na temat „chemicznego” żywienia ludzi – po bardzo pobieżnej analizie materiałów przetargowych przygotowanych przez placówkę w związku z potrzebą zaopatrzenia kuchni placówki.

Stąd też Dyrekcja Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie wnosi o jak najszybszą publikację sprostowania na stronie prowadzonego przez Państwa Stowarzyszanie portalu internetowym „e-sochaczew.pl”, jako podmiotu udostępniającemu przestrzeń na publikacje Pana Grzegorza Ciesielskiego.

Reklama

 

SPROSTOWANIE – treść

 

Szanowny Panie Grzegorzu,

Chciałbym Pana poinformować, że zarówno ja – jako Dyrektor Domu, jak i inni pracownicy placówki, a w szczególności Ci odpowiedzialni za prowadzenie kuchni i wyżywienie mieszkańców, z dużą przykrością zapoznaliśmy się z treścią Pana artykułu „Menu w DPS – ie: zupa w proszku i golonka”, opublikowanym przez w dniu 7 grudnia 2015 roku na blogu prowadzonym na portalu „esochaczew.pl”, jak również z większością komentarzy, które zostały wygłoszone w oparciu o sformułowane przez Pana tezy. Jako osoba odpowiedzialna za zarządzanie placówką, jestem otwarty na wszelkiego rodzaju sugestie, uwagi, nawet te płynące z zewnątrz, gdyż mogą stanowić podstawę do działań zmierzających do optymalizowania funkcjonowania Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. W przypadku przedmiotowego artykułu również można byłoby potraktować jego treść, jako sugestie autora co do metod racjonalnego żywienia osób dorosłych, gdyby nie fakt, że podano Czytelnikom nieścisłe oraz nieprawdziwe informacje dotyczące zakupów żywności i przygotowywania posiłków dla mieszkańców, wymagające sprostowania i w dodatku podała je osoba, która nie ma wiedzy w zakresie żywności i żywienia. Pan, jako autor wpisów na blogu, nie zadał sobie trudu, jak powinien to zrobić – aby zweryfikować podawane publicznie informacje. Działając w tym przypadku jak dziennikarz, powinien Pan zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu informacji do przygotowania artykułu, a zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości, a Pan Redaktor tego nie uczynił i nie kontaktował się w tej sprawie z kimkolwiek z Kierownictwa Domu, posługując się jedynie niezbyt dobrą analizą danych zakupowych, wynikających z zapisów postępowania przetargowego.

Reklama

Pierwszą i chyba najistotniejszą w tym zakresie rzeczą jest stwierdzenie, że Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie nie podtruwa swoich mieszkańców, stosując niewłaściwe wyżywienie. W Pana artykule jest mnóstwo frazesów o stosowaniu niewyobrażalnych ilości „chemicznej” żywności do wyżywienia mieszkańców, jak również bardzo negatywnych skutkach stosowania takiej diety, wskazując na stosowanie produktów wysoce przetworzonych, z licznymi związkami chemicznymi, od których mieszkańcy mieliby „świecić na zielono”. Jest to oczywista nieprawda, bo – choć rzeczywiście, wskazane w artykule produkty są przedmiotem zamówienia – to stanowią one promil zamawianych towarów, liczonych na dziesiątki ton w okresie rocznym. Nie zająknął się Pan nawet o tym, dla ilu mieszkańców i na jaki okres czasu są te produkty kupowane, by wskazać, jakie jest ich rzeczywiste zużycie w przeliczeniu na mieszkańca na jeden dzień. Choćby przykład soli wskazuje, że do wszystkich potrzeb – procesów technologicznych w przygotowywaniu posiłku, jako składnik konserwujący pożywienie i dla poprawy walorów smakowych, jest ona zużywana w ilości ok. 10 g dziennie na mieszkańca, czyli w takiej, w jakiej stosuje każdy Polak w swojej domowej kuchni. Przeliczenia innych produktów wychodzą bardzo podobnie. A Dom zamawia znacznie więcej produktów posiadających bardzo dobre właściwości odżywcze – nabiał w szerokim asortymencie, świeże owoce i warzywa, ryby, różnego rodzaju mięsa, produkty zbożowe. Tutaj autor nie rozwija tego wątku, skupiając się na produktach, które stanowią mały dodatek potrzebny do przygotowania posiłków, faszerując czytelnika informacjami, ile to w sobie zawierają niebezpiecznych i niezdrowych związków chemicznych. Pracownicy kuchni świadomi są tego faktu i używają takich produktów w dopuszczalnych ilościach, nie mających wpływ na zdrowie mieszkańców. I warto dodać, że podchodząc w ten sposób do tematyki co Pan, należałoby w ogóle zastanowić się nad funkcjonowaniem w obecnych czasach, w których postęp technologiczny ułatwia życie, ale sprowadza na nas także liczne zagrożenia. Ciężko jednak byłoby żyć bez szkodzących ludziom i środowisku samochodach, urządzeniach elektrycznych, kosmetykach, chemii gospodarczej, wyrobach z tworzyw sztucznych, czy nawet lekarstwach. Każdy inteligentny czytelnik sam sobie odpowie, że obecne nie da rady żyć w całkowitym oderwaniu od pędzącej ludzkości, w warunkach jak w starożytności lub w wiekach średnich. Hipotetycznie, można byłoby się pokusić o wymóg dostawy produktów ekologicznych, ale są one ograniczone tylko do pewnych grup asortymentowych, a ponadto – zazwyczaj kilkukrotnie droższe od produktów tradycyjnych.

Wracając do tematu podnoszonego przez Pana w blogu, należy poinformować czytelników, że Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie posiada wykwalifikowaną kadrę kucharską oraz dietetyka, który dobiera potrawy – zarówno pod względem ich kaloryczności, jak również wartości odżywczych. Przy ocenie tych danych pomocny jest system komputerowy do prowadzenia stołówki z pakietem informacyjnym analizującym te dane w oparciu o wytyczne Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. Przygotowywane posiłki są odpowiednio zbilansowane, urozmaicone, a dla osób mających specjalne potrzeby żywieniowe są przygotowywane diety dla diabetyków, czy też diety lekkostrawne. Wszystko jest to opracowywane w oparciu o piramidę żywieniową, która wskazuje na właściwe rozłożenie grup produktowych w codziennej diecie człowieka. Ku wiedzy czytelników, załączamy jadłospis na okres 2 – tygodniowy, aby każdy mógł się zapoznać w jaki sposób są żywieni nasi podopieczni. Jako Dyrektor Domu śmiem w tym przypadku twierdzić, że tak urozmaiconej diety sam autor artykułu nie stosuje w swoim codziennym żywieniu, krytykując to, co przygotowują kucharki dla mieszkańców DPS.

Reklama

Po drugie – równie istotne – wszystkie zamawiane przez Dom produkty spożywcze – są dopuszczone do obrotu w Polsce i spełniają wszystkie wymagania, stawiane przez krajowe i unijne regulacje prawne. W żaden sposób nie ma możliwości, by do przygotowywania posiłków były używane produkty, które nie posiadają stosownych dopuszczeń. Zapisy SIWZ wymuszają, by artykuły spożywcze były dostarczane świeże, zgodnie z obowiązującymi normami i przewożone w sposób higieniczny (wymagania HACCP, GHP, GMP). I tak to ma miejsce od 2014 roku, kiedy zostały ogłoszone pierwsze przetargi na zakup żywności dla potrzeb Domu. Dotychczas nie było żadnych zastrzeżeń, co do realizowanych zakupów, więc dziwi fakt, że akurat teraz próbuje Pan w jakiś nadgorliwy sposób udowadniać, że w Domu są wprowadzane złe nawyki żywieniowe.

Kolejna – jakże przykra rzecz – to wskazywanie, że pracownicy kuchni w placówce „idą na łatwiznę”, korzystając z gotowych mieszanek, czy też wstępnie obrobionych produktów (np. przetartych ogórków). Jest to wielce krzywdzące dla kucharek, które pracują w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie i ciężko wykonują swoje obowiązki, aby przygotować posiłki dla blisko 100 osób. Placówek zbiorowego żywienia nie można porównać do kuchni domowej, bo ilość pracy jest tu ogromna i jeżeli kucharki chciałyby korzystać z produktów nieprzetworzonych, to albo nie starczyłoby czasu na przygotowanie posiłku, albo trzeba byłoby podwoić stan osobowy kuchni, co byłoby ogromnym obciążeniem dla i tak napiętego budżetu placówki. Wszyscy – przygotowując posiłki na święta lub uroczystości domowe z dużą ilością gości – wiemy ile czasu potrzeba na „stanie przy garnkach”. Nie wiem – czy Pan Panie Grzegorzu praktykuje mocno w kuchni – ale polecam zetrzeć na tarce 10 – 15 kg ogórków kiszonych na sałatkę dla 100 osób lub na zrobienie zupy ogórkowej, to sam Pan oceni, czy zasadne jest kupowanie takich gotowych przecierów. Tu nie chodzi o kwestie lenistwa, tylko fizycznych możliwości przerobowych pracowników kuchni. No i nie powinien się Pan martwić, że takim zakupem jest rujnowany powiatowy budżet, bo w wyniku przetargów, które prowadzi placówka, są uzyskiwane naprawdę dobre ceny, za które większość osób chciałaby robić codzienne zakupy.

Reklama

Na koniec warto też nadmienić, że sposób realizowania zakupów przez jednostki finansowane ze środków publicznych, narzuca pewnego rodzaju procedury wydatkowania pieniędzy, w tym zakupy (choćby żywności). Przy kwocie wydawanej corocznie przez Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie na zakup żywności, niezbędne jest stosowanie przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych, według przyjętych tam procedur. Stąd konieczność organizowania przetargów. Nikt placówki z takiego wymogu nie zwolni, a sam Dom nie ma dowolności w tym zakresie i nie może kupować gdzie chce i jak chce. Nie ma natomiast żadnych obwarowań w zakresie uczestniczenia w takich przetargach i składania ofert. Każdy, kto spełnia wymagania (które w tym przypadku nie są nader rozbudowane), może starać się o możliwość dostawy żywności. Przetargi obejmują aż 8 grup produktowych, aby nie blokować ewentualnych dostawców z powodu nie dysponowania danym asortymentem. Startować mogą nawet grupy producenckie (np. rolnicze), jeżeli chcą oferować swoje wyroby. Takie sytuacje mają miejsce w kraju, natomiast Dom nie może ograniczyć swojej oferty tylko i wyłącznie do lokalnych dostawców, bo zabraniają tego przepisy.

Mam nadzieję, że nasze wyjaśnienia pozwolą rozwiać Pana wątpliwości co do odżywiania mieszkańców naszego Domu, podważając postawioną tezę, że są oni w placówce „podtruwani” niewłaściwym żywieniem. Przykro mi, że przed napisaniem artykułu na blogu, nie chciał Pan skontaktować się z nami, by dostać informacje u źródła, a opisując „menu” DPS – u, sprokurował Pan niepotrzebną i przykrą dla wielu osób dyskusję, w tym dla kucharek pracujących w placówce. Przed przygotowaniem artykułu warto też byłoby poprzeglądać zasady zakupów w zbiorowym żywieniu, co pozwoliłoby Panu unaocznić, że w taki sam sposób jak DPS postępują inni Zamawiający, którzy przygotowują posiłki – m.in. jednostki wojskowe, szkoły służb, placówki pomocy społecznej, a nawet szpitale, które powinny w sposób szczególny się troszczyć o pacjenta. Wszystkie te podmioty kupują taką samą żywność, jak młodzieszyński Dom. Jedyne odstępstwa dotyczą żywienia dzieci i młodzieży, choć jak pewnie Panu, jak i czytelnikom wiadomo, zmiany w tym zakresie poszły też w sposób daleki od oczekiwanego, rodząc konieczność zmian.

Reklama

Dyrekcja Domu ciągle czyni starania, aby Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie funkcjonował w prawidłowy sposób, a przede wszystkim wykazywał troskę o mieszkańca. Dom musi zapewnić narzucony przepisami standard obsługi mieszkańców i tak też działa, w tym w zakresie zapewnienia należytego wyżywienia. Pana Grzegorza mogę zaprosić do kierowanej przeze mnie placówki, by ocenił jaka jest rzeczywistość. Mam nadzieję, że po takiej wizycie zrewidowałby Pan swoje stanowisko w sprawie. Jeszcze lepiej, gdyby się udało Panu dotrzeć do innych domów pomocy społecznej, aby mieć skalę porównawczą, co do żywienia mieszkańców. Ponadto zachęcam Pana do wolontariatu na rzecz Domu, choćby przy pomocy na stołówce, bo wskazuje Pan, że w takim zakresie też działał. Przez takie działanie mógłby Pan z pewnością lepiej działać na rzecz dobra społeczeństwa, niż prowadząc bloga, w którym oczernił Pan działalność Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie oraz naraził dobre imię pracujących tam osób.

 

Pozostaję z poważaniem,

 

Konrad Jakubowski

/-/

Dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Rotor 2015-12-14 11:55:18

    Nie ma to jak egzotyczna kuchnia ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Klaudyna 2015-12-13 21:03:48

    margot45: chodziło mi oczywiście o suszone, a nie surowe buraki. Zamiast suszonych lepiej używać świeżych. Z dobrym obierakiem w dłoni można w godzinę parę ładnych kilogramów oczyścić ze skórek i skroić do barszczu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dragon36 2015-12-12 09:10:55

    czyżby kolejny temat dla TVN.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama