Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ok, krok po kroczku coraz więcej informacji; takie są minusy dyskutowania na temat, o którym nie wie się wszystkiego;
To nie do końca tak. Decyzję uchylił Wojewoda Mazowiecki. Poza tym wcale nie chodzi tu o jakieś niejednoznaczne procedury - błędy władz przy wydawaniu decyzji były ewidentne. Dla przykładu - projektant jako powierzchnię sprzedaży podał powierzchnię zajmowaną przez regały a już przejścia między nimi są dla niego ciągami komunikacyjnymi. Licząc w ten sposób mało który supermarket czy hipermarket w Polsce miałby więcej niż 2000m2 powierzchni ;) Poza tym nie dostarczono kompletu dokumentacji potrzebnej do wydania pozwolenia, na dostarczonych dokumentach są ewidentne błędy (np. w dokumencie zestawiającym powierzchnię, prawdopodobnie celowo, pominięto dwie działki na których prowadzona będzie inwestycja - po to by powierzchnia zabudowy miała mniej niż 1ha).
W każdej innej sytuacji taki projekt nie został by przyjęty - ale w tym konkretnie przypadku można się domyślać jakie były przyczyny. Otóż pomiędzy kupującym a sprzedającym teren zawiera się umowę w ten sposób, że ten ostatni dostaje jedynie część pieniędzy a calą resztę np. po uprawomocnieniu się pozwolenia na budowę. Chyba każdy wie kim była osoba sprzedająca działkę... Dlaczego po wstrzymaniu decyzji przez burmistrza następnego dnia pojawiła się u niego pielgrzymka z rady parafialnej? Jakie były powody, że burmistrz odwołał swój protest mimo że wiedział o błędach w wydanej decyzji?
Urzędnicy dobrze wiedzieli, że popełnione zostały kardynalne błędy. Niestety nikt nie zrobił nic aby decyzję wstrzymać. Oczywiście i w tym przypadku winowajca nie poniesie kary, zapłaci lokalna społeczność.
Otóż właśnie trudno. Ustawa, na którą powołano się wyżej, tzn. Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (weszła w życie w lipcu tamtego roku) wprowadza możliwość wydania decyzji o warunkach zabudowy lub decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego. Jednak same procedury sporządzania projektu decyzji, jej uzgadniania i zakresu są trudne i niejednoznaczne. Ta ustawa jest fuszerką, jest niezgodna z całym plikiem starszych ustaw, które nawzajem się wykluczają. Tu widzę, że decyzja została uchylona przez Wojewodę, ale przecież ten sam Wojewoda musiał tę decyzję wcześniej uzgodnić!! Nie znam szczegółów sprawy, ale nie dziwię się, że są problemy. Ale uwaga!! Właśnie przygotowywana jest nowelizacja wspomnianej ustawy, która może wprowadzić jeszcze większy zamęt.
Jednak gdyby chciało się działać zgodnie z ustawami - jota w jotę - to od wakacji tamtego roku żadna inwestycja by się nie rozpoczęła.
Dziwi mnie to ,że wydano w Starostwie decyzje, którą uchyla Wojewoda w całości z powodu błedów. O czym to świadczy?
Czy tak trudno było sprawdzić zgodność projektu z odpowiednimi przepisami?
I to jest Polska właśnie. Inwestor rozpoczyna inwestycję na którą jedni urzędnicy wydali mu pozwolenie a drudzy mu blokują. Wkłada ogromne pieniądze i nie wiadomo czy nie pójdą one na marne. Urzędnicy w dowolny sposób interpretują przepisy a za wszelkie pomyłki musi płacić społeczeństwo ze swoich podatków. Bo nie wierzę, że w przypadku rzeczywistego wstrzymania budowli inwestor nie będzie się domagał odszkodowania. A może zapłacą za to nasi wspaniali sochaczewscy kupcy...
Ci kupcy sochaczewscy to są chyba największym zagrożeniem dla rozwoju Sochaczewa. Liczy sie tylko ich waski interes i ich sklepików.
ok, krok po kroczku coraz więcej informacji; takie są minusy dyskutowania na temat, o którym nie wie się wszystkiego;
To nie do końca tak. Decyzję uchylił Wojewoda Mazowiecki. Poza tym wcale nie chodzi tu o jakieś niejednoznaczne procedury - błędy władz przy wydawaniu decyzji były ewidentne. Dla przykładu - projektant jako powierzchnię sprzedaży podał powierzchnię zajmowaną przez regały a już przejścia między nimi są dla niego ciągami komunikacyjnymi. Licząc w ten sposób mało który supermarket czy hipermarket w Polsce miałby więcej niż 2000m2 powierzchni ;) Poza tym nie dostarczono kompletu dokumentacji potrzebnej do wydania pozwolenia, na dostarczonych dokumentach są ewidentne błędy (np. w dokumencie zestawiającym powierzchnię, prawdopodobnie celowo, pominięto dwie działki na których prowadzona będzie inwestycja - po to by powierzchnia zabudowy miała mniej niż 1ha).
W każdej innej sytuacji taki projekt nie został by przyjęty - ale w tym konkretnie przypadku można się domyślać jakie były przyczyny. Otóż pomiędzy kupującym a sprzedającym teren zawiera się umowę w ten sposób, że ten ostatni dostaje jedynie część pieniędzy a calą resztę np. po uprawomocnieniu się pozwolenia na budowę. Chyba każdy wie kim była osoba sprzedająca działkę... Dlaczego po wstrzymaniu decyzji przez burmistrza następnego dnia pojawiła się u niego pielgrzymka z rady parafialnej? Jakie były powody, że burmistrz odwołał swój protest mimo że wiedział o błędach w wydanej decyzji?
Urzędnicy dobrze wiedzieli, że popełnione zostały kardynalne błędy. Niestety nikt nie zrobił nic aby decyzję wstrzymać. Oczywiście i w tym przypadku winowajca nie poniesie kary, zapłaci lokalna społeczność.
Otóż właśnie trudno. Ustawa, na którą powołano się wyżej, tzn. Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (weszła w życie w lipcu tamtego roku) wprowadza możliwość wydania decyzji o warunkach zabudowy lub decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego. Jednak same procedury sporządzania projektu decyzji, jej uzgadniania i zakresu są trudne i niejednoznaczne. Ta ustawa jest fuszerką, jest niezgodna z całym plikiem starszych ustaw, które nawzajem się wykluczają. Tu widzę, że decyzja została uchylona przez Wojewodę, ale przecież ten sam Wojewoda musiał tę decyzję wcześniej uzgodnić!! Nie znam szczegółów sprawy, ale nie dziwię się, że są problemy. Ale uwaga!! Właśnie przygotowywana jest nowelizacja wspomnianej ustawy, która może wprowadzić jeszcze większy zamęt.
Jednak gdyby chciało się działać zgodnie z ustawami - jota w jotę - to od wakacji tamtego roku żadna inwestycja by się nie rozpoczęła.