Kolejnym spektaklem festiwalu UNITY był River Show, który odbył się w piątkowy późny wieczór na sochaczewskich bulwarach. To sugestywna opowieść o rzece. Czy tylko?
Upalny letni wieczór zaczyna dojrzewać miłością. Ludzie są szczęśliwi. Beztrosko biegają nie zauważając zagrożenia. Przecież mają wodę w plastikowych butelkach. Mają jej w bród. Przecież woda jest tak powszechna …
Ta mało skomplikowana substancja składająca się z tlenu i wodoru była „od zawsze”. To przeźroczysta pramateria bez smaku i zapachu. Dzięki niej żyjemy. Jakże by jej mogło zabraknąć?
Tłum zbliża się do rzeki, z której wyłoniła się Mokosza. Bardzo cierpi. Brakuje jej tchu. Ostatkiem sił wydobywa z siebie krzyk. Zbyt słaby. Ludzie idą się bawić. Mokosza zdycha przysypana plastikiem.
Zabawa trwa w najlepsze. Trawa, trawa, trawa … udręka i ekstaza. Zejście w błogi sen. Rzeka spokojnie sobie płynie. Ma życiodajną moc. Jest lustrem odwracającym rzeczywistość. Jest granicą pomiędzy życiem i śmiercią. Nad jej brzegiem pojawia się ON. Flecista z Hameln. Zaćpany tłum rusza za nim szukając ryb. Zabawa trwa.
Niespodziewanie rozpoczyna się wojna o wodę. Mężczyźni toczą walkę i giną ... „potem ponieśli go Świętojańską” ... „Odpływa krew z zagryzionych wargach. Przy stole diabła mówię: sprawdzam. I nucę, boże, obyś zagrał mi do tańca” (Sarius). Do boju o ich dusze ruszają wiły. Ich śpiew nie budzi mężczyzn. Wiły zaczynają szaleńczą hakę, która przeradza się w danse macabre. Nie mając innego wyjścia boginki wypełzają żeby ożywić wojowników. Zdychają na piasku …
Życie wyszło z wody i dzięki niej trwa. Niestety my, ludzie robimy wszystko żeby jej nam zabrakło. Nie myślimy o niej. Konsumpcja. To słowo dominuje. Przede wszystkim mieć … nie być. Obrastamy rzeczami, a na Pacyfiku powstała plastikowa wyspa o powierzchni pięć razy większej od Polski (1,6 mln km²). Co roku „dzięki” niej ginie milion ptaków i sto tysięcy ssaków. Chyba to jeszcze zbyt mało żeby ludzie zmądrzeli. Dopiero jak matka natura nas wrzuci do szklanej urny, to wsypane prochy zanucą
„Będziemy oglądać przez
szybę
Ulice jak pod wodą
I ludzi jak meduzy
Co świecą
tak jak kiedyś my” (Bartek "Fisz" Waglewski)
… a ja lubię posiedzieć sobie nad naszą coraz czystszą Bzurą śpiewając sobie cichutko kawałek Breakoutu
Tylko w tobie mogę rzeko dawnych
dni
Tylko w twojej wodzie mogę ból zmyć z moich rąk
Rzeko
dzieciństwa
Gdzie twa woda czysta, która koi ból
Tylko twoją
wodą z moich rąk zmyć mogę ból
Rzeko dzieciństwa
Las
nad tobą szumiał ale ścieli go
Las nad tobą szumiał, twoją
wodą poił się
Rzeko dzieciństwa
Gdzie twa woda czysta,
która koi ból
Daj mi twoją wodą z oczu moich spłukać
łzy
Rzeko dzieciństwa
Zostawiłem ciebie rzeko dawnych
dni
Opuściłem ciebie, miasto zwiodło gwarem mnie
Rzeko
dzieciństwa
Gdzie mnie toczy niby kamień miasta nurt
Daj mi
twojej wody nabrać w dłonie chociaż raz
Rzeko
dzieciństwa
Toczy mnie jak kamień miasta wielki nurt
Toczy
mnie jak kamień, jak mam wrócić na twój brzeg
Rzeko
dzieciństwa
Gdzie mnie niesie coraz szybciej życia nurt
Giniesz
z moich oczu, coraz dalej jesteś już
Rzeko dzieciństwa.
(Tekst piosenki Bogdan Loebl)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze