W piątek 14 czerwca ekipa pracująca przy wykopie pod kabel światłowodowy na terenie należącym do firmy Mars Polska natrafiła na szczątki ludzkiego szkieletu. Natychmiast zawiadomiono policję i prokuraturę.
Jak nam powiedziała szefowa sochaczewskiej prokuratury Beata Sobieraj-Skonieczna, ponieważ często istnieje w takich przypadkach podejrzenie, że są to szczątki współczesne, jej urząd ma obowiązek takiej sprawie się przyjrzeć. Wysłana na miejsce prokurator stwierdziła jednak, że kości w tak zaawansowanym rozkładzie wskazują raczej na pochówek znacznie wcześniejszy, wychodzący poza zainteresowania prokuratury. By jednak się upewnić, zawiadomiono sochaczewskie muzeum a także płocką delegaturę Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie.
Roboty ziemne przy wykopie zostały wstrzymane, a do działania przystąpił archeolog. Trzeba było bowiem wyjaśnić, czy nie ma tam jeszcze innych szczątków lub zabytków towarzyszących pochówkowi. Wokół znaleziska przeprowadzono więc tzw. interwencyjne badania ratownicze.
- W ich wyniku - mówi archeolog Andrzej Tucholski - znaleźliśmy kolejne fragmenty szkieletu. Czy tego samego, wykażą szczegółowe badania antropologiczne kości. Udało się również uchwycić część zarysu jamy grobowej, z wypełniska której wydobyto ornamentowane naczynie ceramiczne, silnie skorodowane metalowe ostrze nożyka lub brzytwy a także popękaną na 3 fragmenty ozdobę szklaną w formie pierścienia. Jeśli wszystkie te znaleziska stanowiły wyposażenie pochowanych w jamie grobowej osobników, to na ich podstawie można wstępnie datować okres pochówku na XIII - XIV wiek.
Teraz wydobyte z ziemi zabytki poddane zostaną szczegółowym badaniom antropologów, specjalistów od średniowiecznej ceramiki oraz innych znawców tematu, by dokładniej określić datę pochówku, wiek i płeć osoby lub osób zmarłych, a nawet to, czy zostały one pozbawione życia, czy też była to śmierć naturalna. Niewątpliwie odkrycie to, jak twierdzi Andrzej Tucholski, jest kolejnym śladem potwierdzającym bogate tradycje osadnictwa pradziejowego i wczesnohistorycznego na ziemi sochaczewskiej. I poszerza naszą wiedzę na temat życia naszych przodków na tym terenie.
- Należy bardzo pochwalić dyrekcję i pracowników firmy Mars - dodaje archeolog - za to, że natychmiast zgłoszono znalezisko i, aby go nie uszkodzić, wstrzymano prace. To postawa godna uznania, dzisiaj unikalna, dzięki której uratowano i udostępniono do badań cząstkę dziedzictwa kulturowego ziemi sochaczewskiej. Na ogół w podobnych sytuacjach firmy lub inwestorzy nikogo nie informują, by nie opóźniać robót budowlanych i nie narażać się na dodatkowe koszty związane z koniecznością przeprowadzenia oględzin lub badań archeologicznych. Często po czasie dowiadujemy się, że coś gdzieś odkopano i z niewiedzy - bo myśleli, że to szczątki zwierzęce, bądź co gorsza świadomie wyrzucono lub ponownie zasypano znaleziska.
Kiedy tylko znane będą wyniki szczegółowych badań znaleziska, do tematu wrócimy.
Sławomir Burzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze