Dzisiaj wracamy do tematu szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy dla dziewcząt. Sądząc po sygnałach, jakie otrzymuje nasza redakcja, problem ten spotkał się z dużym zainteresowaniem czytelników, bo nie ma co ukrywać, sprawa jest niezwykłej wagi. Wiele osób zaskoczy zapewne informacja, że w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku pod względem sytuacji epidemiologicznej raka szyjki macicy Polska plasuje się na równi z państwami Trzeciego Świata. A dramatyczne statystyki od wielu lat nie ulegają istotnym zmianom – pisze w Internecie Monika Knapik-Rybka – ginekolog – położnik z Krakowa. Rak szyjki macicy to drugi co do częstotliwości występowania nowotwór u kobiet. Wg raportu specjalnej komisji Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, sporządzonego pod koniec 2004 roku, w Polsce zachorowalność i śmiertelność z powodu raka szyjki macicy wykazuje stale tendencję wzrostową. Dzieje się tak, podczas gdy w świecie w tym samym czasie nie tylko znacznie wzrosła wykrywalność, lecz o ok. 50 proc. zmniejszyła się zachorowalność i o 70 proc. umieralność z powodu tego schorzenia. Według najnowszych danych w Polsce corocznie cztery tysiące kobiet choruje na inwazyjnego (zaawansowanego) raka szyjki. Z tego tylko 25-30 proc. przypadków rozpoznawanych jest we wczesnych stadiach klinicznych dających 80 proc. szans na tzw. pięcioletnie przeżycie. Corocznie z powodu raka szyjki umiera w naszym kraju 2500 kobiet, podczas gdy na całym świecie 300 tys. Tak niekorzystna dla naszego kraju różnica spowodowana jest dużą ilością przypadków rozpoznawanych zbyt późno, kiedy choroba jest już zaawansowana. A dlaczego? Między innymi dlatego, że w Polsce z badania cytologicznego korzysta regularnie ok. 1/3 kobiet, mimo możliwości wykonania tego badania za darmo i bezboleśnie. Wielkim przełomem stała się więc szczepionka przeciwko rakowi szyjki macicy. Stwierdzono bowiem, że czynnikiem wywołującym tę chorobę jest wirus brodawczaka ludzkiego (HPV). Problem polega na tym, że szczepionka jest droga, kosztuje ok. 1500 zł. Podaje się ją w trzech dawkach, w ściśle określonych terminach. Kiedy pisaliśmy o tym na początku listopada, próbowaliśmy zainteresować tematem instytucje samorządowe miasta i powiatu. Okazuje sie bowiem, że wiele miast na terenie kraju funduje lub współfinansuje swoim kilkunastoletnim mieszkankom taką właśnie szczepionkę. Są np. miejscowości, w których rodzice ponoszą 1/3 całego kosztu szczepionki. Sprawą zainteresowała się wtedy przewodnicząca Komisji Zdrowia Rady Miejskiej Sochaczewa Barbara Zduńczak, uznając temat za bardzo ważny. W budżecie miasta nie ma jednak pieniędzy na tak poważne zadanie, jak zaszczepienie kilku tysięcy dziewczynek. Jest to poza tym duże wyzwanie logistyczne, trzeba ustalić, ile osób powinno zostać objętych bezpłatną usługą, zapewne ogłosić przetarg na jej realizację. Tymczasem w urzędzie nie ma nawet wydziału zdrowia, który mógłby się tym zająć. Tego typu działania nie należą bowiem do zadań własnych miasta. Mimo to Barbara Zduńczak powiedziała nam, że wpisuje ten temat do kalendarza spraw na 2009 rok. Zanim znajdą się jakieś pieniądze na szczepionki przeciw HPV, rodzice sami podejmują działania. Dr Izabella Kruczyk-Grabiec powiedziała nam, że zdarzają się takie dni, kiedy nawet pięć osób zgłasza się po recepty. Są także apteki, które sprowadzają szczepionkę dużo taniej. Za jedną dawkę nie trzeba płacić 500, a 400 zł. Dodatkowo dr Kruczyk-Grabiec zobowiązała się do tego, że w jej prywatnym gabinecie można bezpłatnie uzyskać receptę i zaszczepić się. Powstał także pomysł, że gdyby rodzice zorganizowali się w większą grupę, być może szczepionkę udałoby się kupić po cenach hurtowych i byłoby jeszcze taniej. Okazuje się, że szczepienia przeciw rakowi szyjki macicy wywołują duże zainteresowanie. Warto byłoby wesprzeć je instytucjonalną pomocą, bo w grę wchodzi przyszłość naszych córek. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze