Dyrektor szpitala nie podpisał proponowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia kontraktu na rok 2013. Zapewnia, że będzie walczył o lepszy, bo nie zamierza pogrążyć kierowanej przez siebie placówki. Jak twierdzi dyrektor Piotr Szenk, sytuacja w tej materii nie jest dobra. Co prawda NFZ uruchomił trochę pieniędzy i zaproponował naszemu szpitalowi kontrakt na poziomie stycznia 2012 roku, ale w nieco zmienionym zakresie.
- Zaproponowali nam mniej więcej tyle samo co w ubiegłym roku, co i tak jest nieźle - mówi dyrektor Szenk - ale także nieżyciowe limity. Fundusz nie wziął pod uwagę tego, że mamy oddziały, gdzie są niedowykonania i takie, gdzie mamy permanentne nadwykonania kontraktu. To kompensujemy sobie w systemie kwartalnym, przerzucając nadwykonania do oddziałów, w których kontraktu nie wyrabiamy. To nas trochę ratowało, ale nowy system rozliczeń to zakłóca. Dlatego zdecydowałem się umowy z NFZ nie podpisywać.
Samorządowcy pomóżcie
W tej sytuacji dyrektor wystąpi do NFZ z propozycją zwiększenia kontraktu i innego sposobu naliczania pieniędzy za usługi medyczne, zgodnego ze szpitalną rzeczywistością. I ma nadzieję, że na to Fundusz się zgodzi. W tym celu próbuje umówić spotkanie z nowym dyrektorem NFZ i za naszym pośrednictwem apeluje do sochaczewskich samorządów o osobiste wsparcie przedstawicieli władz miasta i powiatu w rozmowach z dyrektorem Funduszu.
- Zaproponowałem również zwiększenie wartości punktów, według których oblicza się każdą medyczną usługę w szpitalu - mówi Piotr Szenk. - Jest to taka szpitalna jednostka monetarna z Funduszem, która od kilku lat się nie zmienia i obecnie warta jest 52 złote. Chciałbym, tak jak i inni dyrektorzy szpitali powiatowych, aby wartość punktu była o kilka złotych większa. Mam nadzieję, że nowy dyrektor NFZ podejmie z nami rozmowy, bo w mojej ocenie jest człowiekiem rozsądnym, znającym doskonale wszystkie zawiłości funkcjonowania publicznej służby zdrowia. Spodziewam się, że będzie umiał walczyć o pieniądze dla największego w Polsce mazowieckiego oddziału NFZ.
Szpital ma zostać publiczny
Na pytanie, co się stanie, gdyby jednak nasze propozycje przez Fundusz nie zostały przyjęte, usłyszeliśmy, że nie można zgodzić się na kontrakt z góry dla szpitala niekorzystny. Jednak, jak mówi dyrektor, nie chce Funduszu straszyć i wywalczyć czegoś na siłę, bo jeśli zdarzą się wtedy niedowykonania, nie będzie poważnie traktowany. Woli, w miarę wykonywania kontraktu, dopominać się sukcesywnie o jego zwiększenie. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że i tam nie ma zbyt dużych pieniędzy.
- Wtedy mogę powiedzieć: Daliście mi sto proc., a ja systematycznie wyrabiam 160 proc. Widocznie jest więc taka społeczna potrzeba - dodaje dyrektor Szenk.
Więcej w dzisiejszej "Ziemi".
Sławomir Burzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze