W czasie dzisiejszej sesji Rady Powiatu Sochaczewskiego poruszony został temat działalności Oddziału Ginekologiczno-Położniczego. Padło słowo „likwidacja” - wypowiedział je przewodniczący Rady Andrzej Kierzkowski. Dyrektor Szpitala z kolei stwierdził, że on takiego słowa nie użył, mowa jest o restrukturyzacji.
Rada Powiatu Sochaczewskiego debatowała dziś między innymi nad sprawozdaniem finansowym Szpitala Powiatowego. Dokument taki corocznie przedstawiany jest Radzie do zatwierdzenia. W czasie debaty nad tym zagadnieniem pojawił się wątek Oddziału Ginekologiczno-Położniczego. Koordynator tego Oddziału Artur Nowakowski i dyrektor szpitala Robert Skowronek wymieniają między sobą pisma, które są przekazywane do wiadomości Rady Powiatu. Odczytał je dziś wiceprzewodniczący Jan Łopata. O co chodzi?
Z pisma koordynatora wynika, że dyrektor szpitala w swoim z kolei piśmie dokonał drastycznych przekłamań i nieścisłości. Liczba porodów odbywanych w szpitalu pomimo trudnej sytuacji demograficznej (...)wzrasta od kwietnia tego roku. W styczniu odbyło się 40 porodów, w lutym 31, w marcu 27, (…) w kwietniu 41, a w maju 50. Oddział ma potencjał operacyjny, ale ze względu na stałe ograniczenia dostępu do sal operacyjnych przez pana osobę operuje zaledwie dwa dni w tygodniu, a w sytuacjach nagłych (…) są one wykonywane w większości na sali ginekologicznej. W dalszej kolejności koordynator pisze o organizacji bloku operacyjnego, która pozwala na wykonanie zaledwie 3-4 zabiegów dziennie, zaznacza, że powstała sala zabiegowa na jego oddziale oraz wylicza, ile dni operacyjnych mają chirurgia i ortopedia. Wylicza też liczbę wypracowanych punktów. Możliwości zarabiania przez Oddział są większe, gdyby pan dyrektor nie ograniczał możliwości pracy przez zmniejszenie ilości pracującego personelu i ograniczenie możliwości wykonywania procedur medycznych. Nie mogę odnieść się do kwestii przedstawionego w piśmie długu, gdyż nie znam zasad jego wyliczania. Od momentu objęcia przeze mnie obowiązków koordynatora Oddziału z miesiąca na miesiąc przynosi większe dochody, jest to więc dla mnie niezrozumiałe i niejasne. Jako osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo pacjentek Oddziału kategorycznie sprzeciwiam się wprowadzeniu pojedynczych dyżurów w dni weekendowe. Nie ma możliwości zapewnienia osób dyżurujących pod telefonem mających możliwość dojazdu do szpitala zgodnie z obowiązującymi normami, a to właśnie w weekendy dzieją się najtrudniejsze sytuacje – pisze dalej koordynator. Zwracam uwagę pana dyrektora, że przedstawiłem już propozycję planu naprawczego przed odbywanym audytem, jednak w obecnej sytuacji proponuję ograniczyć działania zwiększające potencjał oddziału i zwiększyć jego wykorzystanie przez wprowadzenie trzeciego dnia operacyjnego (…) Koordynator apeluje do dyrektora niefaworyzowanie jednych oddziałów kosztem innych, przeorganizowanie pracy bloku operacyjnego oraz zmotywowanie zespołu anestezjologów do wykonywania znieczuleń zewnątrzoponowych – jest to procedura finansowana przez NFZ, a możliwość ta zwiększyłaby atrakcyjność oddziału dla pacjentek. Koordynator pisze też, że nasz oddział położniczy jest obecnie postrzegany jako jeden z najbrzydszych w okolicy. Zaznacza też, że ograniczenie liczny dyżurujących lekarzy prędzej czy później doprowadzi do niebezpiecznych sytuacji, za które szpital będzie musiał ponieść odpowiedzialność. W takiej sytuacji nie podejmuję się dalszego pełnienia funkcji koordynatora Oddziału – podsumowuje Artur Nowakowski.
Pismo koordynatora jest odpowiedzią na to, co napisał dyrektor Robert Skowronek: W związku z malejąca liczbą porodów i zabiegów proponuję zmniejszenie obsady lekarskiej w godzinach rannych dwóch lekarzy plus koordynator w dnie nieoperacyjne oraz trzech lekarzy i koordynator w dni operacyjne. Ujemny wynik Oddziału Ginekologiczno-Położniczego wynoszący 3 225 875 zł jest porównywalny do łącznego ujemnego wyniku finansowego czterech innych oddziałów szpitala, to jest Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej, Oddziału Pediatrycznego oraz Oddziału Wewnętrzno-Kardiologicznego (…). Ponadto proponuję od dnia 1 lipca 2022 roku pojedyncze dyżury lekarskie w weekendy i święta oraz wprowadzenie w te dni dyżurów pod telefonem. Dyrektor zobowiązał też koordynatora do podjęcia działań mających na celu zmaksymalizowanie ilości wykonywanych świadczeń. Liczę, że realizacja zaproponowanych działań restrukturyzacyjnych przełoży się na poprawę rentowności oddziału, odciąży szpital z obowiązku pokrywania kosztów funkcjonowania oddziału przynajmniej w części wynagrodzeń i umów cywilnoprawnych i pozwoli na utrzymywanie funkcjonowania oddziału.
Na sesji obecne były pracownice Oddziału, nie chciały jednak zabierać głosu. Jan Łopata po odczytaniu pism podsumował: Ten oddział jest potrzebny, niewątpliwie. Trzeba jakoś tam się dogadać w tym temacie, natomiast jak państwo to zrobicie, to ja nie wiem. Muszą się dogadać dwie strony, jedna tutaj nie jest w stanie podjąć tych decyzji, bo to się skończy w pewnym momencie zamknięciem oddziału.
Robert Skowronek odpowiedział, że w tej chwili toczą się negocjacje z oddziałem ginekologicznym i nie bardzo chętnie chce na ten temat rozmawiać publicznie, ale skoro temat został już poruszony, to nie ma wyjścia. Zwrócił się do Jana Łopaty, który wcześniej zadał pytanie, jak możliwe jest, że jeden oddział generuje dług taki jak cztery inne. Pan jest lekarzem. Jeżeli na oddziale chirurgii ja mam na dyżurze jednego lekarza na miejscu, stacjonarnego, drugiego pod telefonem za cenę jednej trzeciej tego, co płacę ginekologom pod telefonem, a mam dwóch ginekologów w weekend od piątku do niedzieli, uzasadniają mi, że to jest niezmiernie potrzebne, w covidzie również tak dyżurowali, to koszty się generują. Pan doskonale wie, ile lekarz zarabia na godzinę. Uważam, że oddział jest do uratowania pod jednym względem i w jednym przypadku: muszą dwie strony iść na pewne ustępstwa. Jestem zdecydowany iść na pewne ustępstwa, ale zainwestowałem w ostatnim czasie duże pieniądze w oddział ginekologiczno-położniczy, tylko że mogę inwestować do pewnego momentu. Chcę mieć efekt. Jeżeli efektu nie mam, to, proszę państwa, przepraszam bardzo. Ja mogę państwu wyciągnąć jeden dzień, gdzie zablokowana była sala operacyjna. Koszt zablokowania sali operacyjnej dla pana doktora Morozowskiego(?) to jest 500 złotych na godzinę , a następnie trzy zabiegi, które się miały odbyć – on je zrzucił. I tak się te dni powtarzały. Więc dla mnie zarzucanie, że ortopedia wchodzi na dwie sale – tak, ortopedia robi 10 do 12 zabiegów dziennie, a tutaj rozmawiamy o 12-24 zabiegach miesięcznie Przykro mi to mówić, ale powiem tak: inne ginekologie – bo też byłem na spotkaniu z dyrektorami szpitali – nie przynoszą strat. A co do tego, co pan przewodniczący zaczął, że to jest moja koncepcja reformy położnictwa i nie można go, że tak powiem, zamykać, nie jest to mój wymysł(?), takie są wytyczne szykowane przez Ministerstwo Zdrowia. Jest powiedziane jasno – i coraz mocniej jest mówione, że kalkulacja finansowa opłacalności oddziału ginekologiczno-położniczego jest na poziomie tysiąca porodów rocznie. (…) My zeszły rok zakończyliśmy 508. I na to nie ma wpływu pandemia. 60 procent urodzonych w powiecie się u nas rodzi, reszta wyjeżdża do Warszawy. Niestety mamy konkurencję. Ja na izbie przyjęć ginekologicznej nie jestem i nie odpowiadam za to. To jest jedna rzecz. I drugi zarzut, jaki jest stawiany przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia, że umiejętności personelu uwsteczniają się przy mniejszej liczbie porodów niż tysiąc i to powoduje zagrożenie życia i zdrowia. I teraz powiedzcie mi państwo, jak ja mam ten oddział uzdrowić. Moja presja wywarta na oddział spowodowała to, że nagle zaczęła rosnąć liczba porodów – dzisiaj jest dziewięć noworodków. No nie wiem, jakim to cudem, w jednym miesiącu 35, a teraz nagle się rodzą. Też panu Nowakowskiemu trzeba zadać pytania. Następnie, jeżeli jesteśmy brutalni, jest również system elektroniczny wystawiania skierowań do szpitala. To, czego się wszyscy boją, czyli informatyzacja. Dokładnie wiem, kto kieruje na oddział ginekologii pacjentki.
Dyrektor zadeklarował, że będzie potrzebował wsparcia i chętnie spotkałby się z radnymi i z personelem oddziału żebyśmy porozmawiali. Ja zrobiłem symulację finansową,. Przedstawiłem ją panu doktorowi Nowakowskiemu jak to widzę, żeby się oddział nie zadłużał tak radykalnie – mówił Robert Skowronek. A z drugiej strony słyszę, że się nic nie da. No więc jak słyszę, że się nic nie da, no to co ja mam zrobić – patrzeć jak się będę zadłużał na trzy miliony w kolejnym roku? Druga rzecz, że mam mam że tak powiem też innych lekarzy, którzy mają na dyżurze po 20 pacjentów pod opieką, 30, a tam wypada 3 pacjentki na jednego lekarza. No i proszę mi powiedzieć argumenty jak mam rozmawiać zresztą mojego personelu. Naciski są, ortopedia nie wyrabia się na zakrętach, do poradni ortopedycznej kolejki na pól roku, kolejki na zabiegi to już nie wiem, dokąd są, bo przestaliśmy mierzyć, jakby mi się udało uruchomić ortopedię żeby lekarze operowali do 22, to byśmy mieli zabiegi do 22 albo jak w Grodzisku do rana, bo są pacjenci. A na ginekologii jest główny problem – nie ma pacjentów. Jest moja propozycja, ja jestem otwarty, pracuję nad uruchomieniem bloku operacyjnego po południu.
I zakończył tym, że z załogą oddziału trzeba spokojnie rozmawiać i ograniczyć koszty osobowe, które są wybujałe w stosunku do innych oddziałów.
Dyskusję na ten temat podjął też przewodniczący Rady Andrzej Kierzkowski: Ja chciałbym pana uczulić na jedną rzecz. Jeszcze jak był poprzedni dyrektor, a pan byłeś asystentem, była likwidowana psychiatria. Wszyscy gwarantowali, że psychiatria zostanie zlikwidowana, a te pomieszczenie przeistoczy się w inny dział i będzie tętnić życiem. W tej chwili dobrze tam dziewczyny robią rehabilitację, świeci to pustkami i przynosi tylko starty, bo w zimę trzeba tam ogrzać. I teraz mamy ginekologię, która na razie w okolicy jest mocniejsza jak w Łowiczu, mocniejsza jak w Żyrardowie i idzie likwidacja. I żebyśmy później znowu nie mówili, że trzeba było, może by było. Pan jesteś tam dyrektorem, nie ja i nie pan Łopata, bo on u siebie świetnie sobie radzi w Teresinie, i pan ma doprowadzić do tego, żeby ten szpital tętnił życiem.
Przepraszam, panie przewodniczący – spuentował dyskusję dyrektor – ale ja nie użyłem słowa likwidacja, to pan użył.
Jakie będą dalsze losy oddziału przekonamy się niebawem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy e-Sochaczew może robić KOMENTERY jakie robi SUPER EXPRESS ? Oglądam to na YT.
Proponuję zastanowić się czemu pacjentki wola jechać do Warszawy niż rodzic w Sochaczewie. Podpowiem - nie chodzi o brzydkie ściany... Proszę się przyjrzeć jak się mają realizowane świadczenia do obowiązujących procedur i przepisów. Standard opieki okołoporodowej w Sochaczewie nie istnieje, a pani oddziałowa noworodkowa na szkołę rodzenia wprost mówi że nie wierzy w nowe zalecenia i robi według swojego doświadczenia. Grupa docelowa ma 20-40 lat i korzysta z internetu, jest świadoma swoich praw i oczytana. A tu niestety podejście "nie dyskutuj, my wiemy lepiej. Tyle lat tak robiliśmy i nie wydziwiaj" Od komfortu pacjentki w porodzie ważniejszy jest komfort położnej i lekarza (brak aktualnej wiedzy, porod w takiej pozycji żeby się nie musieli schylać, kontakt skóra do skóry przerwany pomiarami i profilaktyką, fikcyjne zzo, niewystarczajace informowanie czy narzucanie decyzji przez lekarza) Podsumowując radze skupić się na pracy u podstaw: przestrzeganie aktualnych zaleceń i obowiązujących przepisów. I wykorzystać lepiej posiadane zasoby. Przy porodzie fizjologicznym w Warsxawie są 2 położne które od początku do końca ogarniają mamę i malucha, a w Soch 2 położne, 2 noworodkowe, gin, pediatra i salowa...
Ja rodziłam tu 5 razy ,ostatnio w maju zeszłego roku i do niczego się nie mogę przyczepić . Co chwila ktoś przychodził i pytał czy Ok. Jeśli chodzi o podstawową opiekę to jest super . A jeśli oczekuje się luksusów to trzeba udać się do prywatnego szpitala
Dr.Google się odezwał ???? może przyjmie się do pracy na oddziale ????
To w Warszawie przy porodzie są tylko położne nie ma lekarzy i to jest ta lepsza opieka. A jak się coś dzieje z dzieckiem albo matką to czekają aż lekarz raczy przyjść. Nie obchodzą mnie żadne procedury chcę mieć dobrą opiekę i zdrowe dziecko i już się dzięki tobie zdecydowałam wolę rodzić w Sochaczewie jak jest dwóch lekarzy przy porodzie i położne i dwie noworodkowe. Dziękuję za poradę. Moja siostra rodziła i też zadowolona. Czyli się potwierdza że nie ma sensu jechać do Warszawy jak tu lepsza opieka.
Drogi Stefku nie wiem kiedy rodziłeś, ale ja rodziłam w Warszawie i w Sochaczewie. Jeśli chodzi o opiekę jest na tym samym poziomie. Personel pomocny. Warunki w szpitalu w porównaniu do Warszawy fatalne. W Warszawie mogłam być z mężem na indywidualnej sali na położnictwie, w Sochaczewie tylko na sali porodowej . W Sochaczewie nie miałam tej możliwości, byłam na sali z inną kobietą która cały czas paliła papierosy, ja nie palę bardzo mi to przeszkadzało. Łóżka stare i wysokie. Wyrwana jedna część drzwi od kabiny prysznicowej. W czasie kąpieli woda leje się na podłogę trzeba uważać żeby się nie przewrócić na mokrej podłodze. Ręcznika , ani ubrań nie ma gdzie położyć, ani zawiesić. Na salach nie działają lampki nad łóżkami. A ściany jak w spelunie. Nie udało mi się dojechać do Warszawy, ale czy kobiety nie zasługują wszędzie na dobre warunki. Stefek zamiast pleść swoje mądrości o tym czego potrzebują kobiety przy porodzie przejedź się do warszawskiego szpitala.
Do poprzedniczek: urodziłam 2. dzieci w Sochaczewie, a 3. w wawie. Za trzecim razem nie mogłam wyjść z szoku że tak można i że przepaść jest tak wielka. Nie twierdzę że warunki na oddziale nie mają znaczenia. Twierdzę że nawet najpiękniejsze ściany i wyposażenie nie rozwiążą problemu bo personel nie stosuje się do aktualnych zaleceń i dużo pacjentek z tego powodu ucieka. Co z tego że jest wanna jak nie można urodzić do wody bo połozne nie umieją przyjąć takiego porodu i się nie chcą nauczyć. Polecam stronę Fundacja Rodzic po Ludzku. Zobaczcie gdzie w rankingu stoi Sochaczew.
A może zamiast czytać rankingi to lepiej porozmawiać z tymi które rodziły w Sochaczewie. Ja rodziłam i jestem bardzo zadowolona. Panie z porodówki to Anioły. Troskliwe i pomagające. Moje koleżanki też były zadowolone. Warunki takie sobie. Mogło by być lepiej jakieś zasłony by się przydały w oknach. Trzy dni wszędzie się wytrzyma, najważniejsze że dziecko zdrowe. Myślę że nie ma co czytać internetowych wiadomości jeśli się jest z Sochaczewa lepiej pytać znajomych.
Jak szpital nie ma pieniędzy to może Starostwo przekaże dotację - wsparcie finansowe które się rozpłynie i nadal będzie będzie deficyt w szpitalu. Najlepiej zamykać oddziały problem z głowy.
Jak szpital nie ma pieniędzy to może Starostwo przekaże dotację - wsparcie finansowe które się rozpłynie i nadal będzie deficyt w szpitalu. Najlepiej zamykać oddziały problem z głowy.
Pieniądze za Covid, za szczepienia, z datków, z NFZ jak się ma talent kręcenia lodów - wieczne zadłużenie murowane.
Właśnie cały problem w tym, że w Soch więcej osób nie oznacza lepsza opiekę. Jeśli coś się stanie mi albo dziecku to chce mieć najlepsze możliwe leczenie, a nie takie które ktoś stosuje z przyzwyczajenia i 10 lat temu już udowodniono że jest nieskuteczne. Rodziłam w szpitalu IIIst referencyjności, na sali 2 położne ale specjaliści byli tuż za ścianą i nikt nie czeka z decyzją o CC albo chociażby ZZO kiedy jest taka potrzeba. Dla każdego co innego jest ważne ale tu mówimy co zrobić żeby przekonać te 40% które ucieka. Jeśli nie podoba się Wam co o tym myślę to zaproponujcie rozwiązanie.
Uważam, że ranking kto rodził i ile razy to w tej chwili nie jest istotne. Istotne to aby ten oddział utrzymać. Co to za szpital jeżeli niedługo nic nie zostanie z oddziałów. To jakieś nieporozumienie żeby miasto powiatowe nie miało szpitala. Choć nie przypuszczam aby obecne władzę do tego doprowadziły.
Kompleks Warszafki. Rodziłam w Sochaczewie i jestem bardzo zadowolona. Cały czas był ze mną lekarz i 2 położne. Zapytały o plan porodu. Na sali pielęgniarki przybiegały na płacz dziecka z pytaniem czy nie pomóc, nawet w środku nocy. Salowe codziennie pytały czy wymienić pościel. Jeśli te rodzisz pierwsze dziecko i wymyślisz plan porodu nie mając o nim pojęcia, utrudniasz im życie i sobie też. Rezygnacja z oksytocyny sprawi, że bardzo źle wspomnisz poród.
One nie chcą dla rodzącej źle. Chcą żeby było szybko i sprawnie. Im dłużej próbujesz tym dłużej nie zdecydujesz się na kolejne. Jeśli jej nie słuchasz wtedy mogą pojawić się komplikacje. Przez te wymysły jak plany porodu częściej zdarzają się cesarki.
Wszystko fajnie tylko dalej są wypowiedzi osób którym pasuje czyli te 60%, a szpital potrzebuje przekonać te 40% które ucieka bo bez nich na siebie nie zarobi. Pytanie co zrobić żeby do naszego szpitala jednak przyszły te, które "wydziwiają plany porodu", mają kompleks warszafki (czymkolwiek jest) itd. Przyjrzyjcie się swoim komentarzom bo dla mnie tu jest właśnie samo sedno: jeśli ktoś myśli inaczej niż ja i ma inne zdanie tzn trzeba go przytemperować bo wydziwia. Nie ma miejsca dla innego zdania (a przecież to że ktoś ma dobre wspomnienia nie wyklucza tego że ktoś inny mógł mieć źle).nie ma w Was miejsca na to że ktoś inny może miec inne potrzeby (w jednym z najważniejszych momentów życia przecież). I to samo jest w szpitalu. Wszystko super dopóki myślisz tak jak położna albo lekarz. Jak masz inne zdanie to Cię wtedy traktują jak wydziwiającą warszafkę i już tak miło nie jest. Bo śmiesz zapytać dlaczego sugeruje takie rozwiązanie i chcesz konkretów przed podjęciem decyzji. Dostajesz wtedy łatkę na cały pobyt. A wystarczy zaakceptować że ktoś chce inaczej. Nie mierzyć wszystkich swoją miarką bo wtedy mamy to co jest aktualnie: wszyscy którzy poza tą miarkę wystają pójdą gdzie indziej i oddział na siebie nie zarobi.
Wszyscy przyglądają się Twoim komentarzom trollu z pod Łowicza. Życzymy szerokiej drogi.
Ten oddział nigdy nie będzie rentowy.W całym powiecie rodzi się za mało dzieci.Nie oszukujmy się, w Polsce jest za dużo małych szpitali,które świadczą usługi na niskim poziomie.Należy tworzyć duże centra położnicze dla większych rejonów z prawdziwymi oddziałami patologii ciąży oraz neonatologii.Bardzo ważny jest również prawdziwy personel,zatrudniony na stałę,któremu zależy na pracy w swoim regionie.Tzw. turystyka dyżurowa nie zastąpi normalnych pracowników,a kosztuje co najmniej dwa razy drożej.
Ja pitolę same specjalisty i menadżery medyczno- internetowe.
Realnie myślący - podpisuje się obiema rękami. Może tak właśnie być że nawet przekonanie tych uciekających nie wystarczy. Trzeba stworzyć takie warunki żeby pacjentki spoza powiatu chciały do nas przyjeżdżać.
Ten oddział nigdy nie będzie rentowy.W całym powiecie rodzi się za mało dzieci.Nie oszukujmy się, w Polsce jest za dużo małych szpitali,które świadczą usługi na niskim poziomie.Należy tworzyć duże centra położnicze dla większych rejonów z prawdziwymi oddziałami patologii ciąży oraz neonatologii.Bardzo ważny jest również prawdziwy personel,zatrudniony na stałę,któremu zależy na pracy w swoim regionie.Tzw. turystyka dyżurowa nie zastąpi normalnych pracowników,a kosztuje co najmniej dwa razy drożej.
Rodziłam w marcu tego roku w Sochaczewie, i byłam zadowolona. Opieka w porządku.
".....do Klakiera Stefka ...Wszyscy przyglądają się Twoim komentarzom trollu...." Kogoś ukłuło. Nie wiem o jakiego klakiera chodzi ale cieszę się że moje komentarze nie są obojętne. Jestem przedstawicielem medycznym stąd się orientuje w pewnych tematach. Jestem też rodowitą Sochaczewianką, która ma ogromny żal że miejscowy szpital nie zapewnia wymaganego poziomu usług med i jest taki opór żeby to zmienić. Jeśli moje komentarze dadzą do myślenia chociaż jednej osobie to warto pisać.
A to dobre przedstawiciel medyczny Sochaczewianka, a pasiakiem łowickim zajeżdża. Widać z wypowiedzi jak bardzo zależy Ci na ratowaniu oddziału, zwłaszcza że Twój z którego korzystałaś zamknęli. Jedź do specjalisty i do szpitala III st referencyjności ( bo do takiego jak pisałaś pojechałaś rodzić) niech Ci zmienią leki bo te co bierzesz już są za słabe. Natłok wiedzy Ci zaszkodził. Standardy, procedury..... A najważniejsza jest kobieta i jej dziecko. Mają mieć łatwość dostępu i fachową opiekę medyczną. Nie każda pacjentkę stać i nie wszystkie mają możliwość dojazdu do odległego miasta.
Ale artykuł jest o ginekologii a nie polozniczym
To jest ten sam oddział. Ma 2 odcinki ginekologię i położnictwo :)
Jak Szenk chciał zlikwidować słynny oddział to go wywalili. Zatem skowronek do ciepłych krajów..cha cha
Witam wszystkich.Ostatniego czasu leżałam na ginekologii personel jest świetny zupełnie inaczej niż 20 lat temu jak tu byłam.Strasznie kobitki mile i uczynne ale wygląd łóżek,sal,,łazienek ,prysznice to jest dramat zatrzymał się czas i niewiem od kiedy.Obrzydliwe wręcz aż nie miło korzystać z tych potrzebnych dla kobiet rzeczy.Niewiem czym to jest spowodowane.przeciez najtańsza kabina nie jest taka droga i kibelek.Glupi wieszak na ręcznik na pizame za 5 zł w obi.Nic nie ma jest podłoga.masakra.Czy Pan dyrektor tego nie widzi?
Czy e-Sochaczew może robić KOMENTERY jakie robi SUPER EXPRESS ? Oglądam to na YT.
Proponuję zastanowić się czemu pacjentki wola jechać do Warszawy niż rodzic w Sochaczewie. Podpowiem - nie chodzi o brzydkie ściany... Proszę się przyjrzeć jak się mają realizowane świadczenia do obowiązujących procedur i przepisów. Standard opieki okołoporodowej w Sochaczewie nie istnieje, a pani oddziałowa noworodkowa na szkołę rodzenia wprost mówi że nie wierzy w nowe zalecenia i robi według swojego doświadczenia. Grupa docelowa ma 20-40 lat i korzysta z internetu, jest świadoma swoich praw i oczytana. A tu niestety podejście "nie dyskutuj, my wiemy lepiej. Tyle lat tak robiliśmy i nie wydziwiaj" Od komfortu pacjentki w porodzie ważniejszy jest komfort położnej i lekarza (brak aktualnej wiedzy, porod w takiej pozycji żeby się nie musieli schylać, kontakt skóra do skóry przerwany pomiarami i profilaktyką, fikcyjne zzo, niewystarczajace informowanie czy narzucanie decyzji przez lekarza) Podsumowując radze skupić się na pracy u podstaw: przestrzeganie aktualnych zaleceń i obowiązujących przepisów. I wykorzystać lepiej posiadane zasoby. Przy porodzie fizjologicznym w Warsxawie są 2 położne które od początku do końca ogarniają mamę i malucha, a w Soch 2 położne, 2 noworodkowe, gin, pediatra i salowa...
Ja rodziłam tu 5 razy ,ostatnio w maju zeszłego roku i do niczego się nie mogę przyczepić . Co chwila ktoś przychodził i pytał czy Ok. Jeśli chodzi o podstawową opiekę to jest super . A jeśli oczekuje się luksusów to trzeba udać się do prywatnego szpitala