Reklama

Ta Rada będzie przełomem

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
11/03/2004 08:37
Z Bogusławem Wosiem, prezesem SOEKO, rozmawia Jolanta Śmielak-Sosnowska
- Czy to prawda, że SOEKO grozi upadłość?
- O tym będę mógł mówić po najbliższej sesji Rady Miasta. Są ustalenia, których muszę dotrzymywać.
- Uzależnia pan dalszą działalność firmy od decyzji jakie zapadną na wtorkowej sesji?
- Nie mogą teraz o pewnych rzeczach mówić, wiąże się to z kapitałem, jaki chcę sprowadzić do firmy.
- Pytając o groźbę upadłości chodziło mi o to, że jeśli strata spółki przekracza wartość kapitału, firma ogłasza upadłość.
- Zgodnie z przepisami o spółkach prawa handlowego nie mogę udzielać informacji o finansach SOEKO.
- Mnie chodzi o ewentualne decyzje, a nie o wyniki bilansu. Czy sytuacja nie zmusza pana do ogłoszenia upadłości?
- Jeśli wprowadzę inwestora strategicznego, to nie. Ale jeszcze raz mówię, ja muszę przestrzegać pewnych uzgodnień.
- Z właścicielami spółki?
- Z właścicielami, z Urzędem Miasta.
- Ale decyzje w tym przypadku powinny pochodzić od większościowego wspólnika. Urząd Miasta i Rada niewiele mają do powiedzenia w kwestii SOEKO, bo mają zaledwie 21 proc. udziałów.
- Mnie współpraca z Urzędem Miasta układa się bardzo dobrze, co więcej chciałbym, aby nie utożsamiać mnie z poprzednim zarządem. Ja całkowicie odcinam się od wcześniejszych działań w firmie i nie jestem związany żadnymi instrukcjami poprzedników. W dodatku uważam, że miasto zawsze może odkupić część udziałów, a Rada Nadzorcza SOEKO ma pełną możliwość kontroli.
- Wygląda na to, że bliżej panu do Urzędu niż do firmy „Nowa Technologia” czy też „Techeko”, właściciela większościowego.
- Bo ja chciałbym z SOEKO zrobić porządną spółkę, ale w ciągu 3 miesięcy to się nie da.
- Rzeczywiście, jest pan prezesem od kilku miesięcy. Z jakimi założeniami rozpoczynał pan pracę?
- Moim założeniem była restrukturyzacja i wprowadzenie kapitału zewnętrznego. Z powodu różnych perturbacji wszystko odwlekło się w czasie.
- Pan wie, że w wyniku działań poprzednich członków zarządu firma jest w poważnych tarapatach i ma mocno nadszarpniętą reputację. Myśli pan, że ktoś chciałby jeszcze włożyć pieniądze w SOEKO?
- Myślę, że tak. Mam poważne plany, które chciałbym zrealizować, ale mogę o nich opowiedzieć po sesji Rady. Poza tym doskonale pani wie, że śmieci to złoty interes i można na nich zarobić, trzeba tylko mądrze i uczciwie pokierować firmą.
- Proszę w takim razie powiedzieć, co pan zrobił dotychczas, aby poprawić kondycję spółki.
- Podjąłem działania oszczędnościowe, to znaczy przeprowadziłem renegocjacje czynszów za wynajmowane przez SOEKO lokale. Obniżyliśmy koszty poprzez znalezienie tańszego wysypiska. Teraz wozimy śmieci do Gostynina, a nasze koszty w zakresie składowiska i transportu zmniejszyły się o 100 procent. Za czasów poprzedniego zarządu faktury opiewały na kwoty od 90-110 zł za tonę. My płacimy 53 zł za tonę. Wprowadziliśmy sortowanie śmieci.
- W jakim zakresie?
- W takim, że odprowadzamy na wysypisko o 20 ton śmieci mniej. Odzyskujemy w przesypowni metale pety (czyli plastikowe butelki), szkło i inne surowce. Zdaję sobie sprawę, że to namiastka tego, co powinno być robione, ale od czegoś trzeba zacząć.
- Gdyby przypomnieć to, co obiecywali pana poprzednicy, a więc segregacja i recykling na wysokim poziomie, w pełni ekologiczna sortownia, belowanie, to do tej pory SOEKO byłoby najbogatszą firmą w mieście. Teraz złośliwi mówią, że macie 4 stare miotły.
- Wiem, że ciągnie się za nami niechlubna przeszłość, ale z tymi miotłami to przesada. Przez kilka miesięcy udało się naprawić i oddać do użytku samochody, które wcześniej stały bezużyteczne.
- To jakim sprzętem dysponujecie?
- Mamy dwie śmieciarki, 2 hakowce, samochód asenizacyjny, ciągnik, zamiatarkę uliczną.
- Ale dotychczas mówiło się w mieście, że SOEKO nie może przyjąć zlecenia na mechaniczne omiatanie ulic, bo nie ma czym tego robić.
- Teraz już mamy.
- A ilu posiadacie klientów i jakie zlecenia?
- Obsługujemy ponad 1000 klientów, realizujemy zlecenia z Urzędu Miasta na opróżnianie koszy, ręczne omiatanie ulic, utrzymanie terenów.
- Pan wie, że na wtorkowej sesji stanie sprawa zawiązania nowej spółki „śmieciowej”. Jakich rozwiązań oczekuje pan w takim razie od radnych?
- Nie chcę w tej chwili o tym mówić, żeby ktoś przedwcześnie nie pokrzyżował mi planów. W każdym razie ta Rada będzie przełomem.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2004-03-11 00:00:00

    Może - jak to Pan Rzecznik napisał, ale nie musi. Nikt nie dał gwarancji tym ludziom, ponieważ nikt nie jest wstanie przewidzieć wyniku referendum.
    Poczekamy, zobaczymy.
    Ważne jest to, aby Ci ludzie nie zostali oszukani.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Daniel Wachowski 2004-03-11 00:00:00

    Wręcz przeciwnie, Panie Radny. Przyjęta przez Radę propozycja Burmistrza może - wbrew pozorom - uratować wiele miejsc pracy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2004-03-11 00:00:00

    Rada zdecydowała o zawiązaniu nowej spółki (mimo braku biznes planu i nie ujawnieniu przez burmistrza drugiego udziałowca, czyli w ciemno), wiec nie wrózy to dobrze dla SOEKO i jego pracowników.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama