Każdy z nas ma do zapłacenia jakieś rachunki. Jedne z nich pojawiają się w domu co miesiąc, inne co dwa. Jeszcze inne od czasu do czasu. Większość z nich jest czytelna i łatwa do zrozumienia. Za kilogram czy tonę płacimy tyle i tyle. Do tego zostaje doliczony podatek VAT i już jest kwota widniejąca na końcu rachunku. Tyle musimy zapłacić i kwita.
Są jednak firmy, które wystawiają rachunki, do odczytania i zrozumienia których trzeba przejść specjalne przeszkolenie. Takie rachunki co dwa miesiące dostajemy z PGE. Ostatnio oglądając taki z bliska doliczyłem się kilkunastu pozycji. Prąd niby mam w gniazdku jeden i nigdy nie przyszło mi do głowy, że może on się składać z tylu części. Wydawałoby się, że sprawa powinna być bardzo prosta. Ilość zużytych kilowatogodzin razy cena za jedną kilowatogodzinę plus podatek i już. No ewentualnie pozycje mogłyby być dwie, bo niektórzy (ja też) mają liczniki dwutaryfowe. Jak mawiają Rosjanie: wsio normalno! Ale u nas nie może być „normalno”. Opłata stała dzienna, opłata abonamentowa dzienna, opłata zmienna dzienna, opłata zmienna nocna, opłata taka i siaka, i wiele innych pozycji. Gdzieś między nimi była nawet, jeśli się oczywiście nie mylę, cena jednej kilowatogodziny. Schowana i mało ważna. Inne pozycje po prostu ją przytłaczały.
Postanowiłem trochę pobawić się kalkulatorem. Kwotę rachunku podzieliłem przez ilość zużytych kilowatogodzin (taka pozycja o dziwo też się znalazła) i wyszło mi, ile płacę za jedną kilowatogodzinę. Tyle tylko, że nijak to się ma do ceny kilowatogodziny umieszczonej na rachunku między wierszami. Nijak również się to ma do cen prądu ustalanych przecież, przynajmniej po części, przez rząd. Zacząłem się więc zastanawiać, czemu to wszystko ma służyć. Wyszło na to, że dzięki takiej konstrukcji żaden konsument nie wie naprawdę, za co płaci. Cena kilowatogodziny jest dokładnie zafałszowana innymi pozycjami. A jak się nie wie, co dokładnie jest w rachunku, to nie bardzo wiadomo, jak by można coś zareklamować. Już dawno zresztą królowie wiedzieli, że łatwiej rządzić tymi, co nie są do końca świadomi tego co ich otacza. Im są głupsi, tym lepiej.
W związku z powyższym mam pewną propozycję. Chcielibyśmy wszyscy wiedzieć, ile, za co i dlaczego tak dużo. Prosimy więc PGE uniżenie. Zróbcie rachunki bardziej przejrzyste. My, prości ludzie chcemy mieć czarno na białym czyli A x B = C. Jeśli na rachunku widzimy tyle pozycji, mamy nieodparte wrażenie, że chce się coś przed nami ukryć. A tego bardzo nie lubimy. Jeśli to niemożliwe, prosimy o zorganizowanie dla nas odpowiedniego kierunku studiów lub przynajmniej porządnego szkolenia, które pozwoli nam zgłębić tajniki rachunków za prąd. Może mimo naszych skromnych możliwości intelektualnych jakoś damy radę. Na zakończenie jeszcze kilka słów. Chciałem naprawdę pisać o rzeczach bardziej przyjemnych.
Niestety w tym kraju się nie da. Nawet przed świętami.
Zdrowych, wesołych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, kolorowych pisanek, mokrego dyngusa i wszystkiego co najlepsze życzy Państwu cała redakcja Echa Powiatu.
belmondo
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze