Dnia 22 marca 2013 roku nadany został w TVP2 odcinek teleturnieju „Jeden z Dziesięciu”, w którym wystąpił sochaczewianin, nauczyciel historii i bibliotekarz w szkołach w Żukowie i Gawłowie – Piotr Figut. Pan Figut zajął w nim drugie miejsce, odpadając w finale z dorobkiem 121 punktów. Nasze uczennice – Dominika Słoma i Marta Włodarska - z klasy szóstej Szkoły Podstawowej im. Kazimierza Wielkiego w Żukowie, przeprowadziły z Panem Piotrem interesujący wywiad, na temat teleturnieju, jego kulis i atmosfery.
Dominika Słoma, Marta Włodarska: Dlaczego zdecydował się Pan, na udział w teleturnieju „Jeden z dziesięciu”?
Piotr Figut: Dla zabawy. Dla chęci sprawdzenia swojej wiedzy i nerwów. Poza tym, udział w tym teleturnieju był takim moim małym marzeniem, odkąd pojawił się on na antenie w 1994 roku. Bardzo lubię tego typu rywalizację. Zresztą w moim domu była tradycja oglądania programów „wiedzowych” – Wielkiej Gry, Miliarda w Rozumie, Va Banque i oczywiście Jednego z Dziesięciu. Często sprawdzaliśmy się rodzinnie w trakcie emisji i zazwyczaj wyglądało to nieźle. To, że zgłosiłem się teraz, to był impuls, chęć nawiązania do starego, małego marzenia.
Jak wyglądały przygotowania do teleturnieju?
Nie było żadnych przygotowań – nie da się tego zrobić. W takim teleturnieju jak Jeden z Dziesięciu zakres tematów obejmuje wszystkie dziedziny wiedzy, więc jakiekolwiek, nawet pobieżne przygotowania zajęłyby lata. Realizatorzy zdradzili nam przed nagraniem, że ich baza obejmuje 40 tysięcy pytań. Do tego programu przygotowuje życie, a przede wszystkim ciekawość tego, jak działa otaczający nas świat. Trzeba mieć również mnóstwo szczęścia.
Jak wyglądają kulisy realizacji programu?
Jest nagrywanych kilka odcinków – trzy albo cztery – po sobie. Wszystko trwa przez to bardzo długo. To mnie najbardziej zaskoczyło. W telewizji mamy 25 minutowy materiał obejmujący przywitanie, wszystkie rundy gry i zakończenie – w rzeczywistości trwa to ponad godzinę, podczas których są przerwy techniczne, powtarzanie ujęć – gdy ktoś za cicho lub niewyraźnie odpowie, nagrywanie „wizytówek”, czyli przedstawienie się zawodnika i powiedzenie paru słów o sobie. To jest chyba najtrudniejszy moment nagrania, bo wszyscy są zdenerwowani, pierwszy raz przed kamerami, z reflektorami prosto w oczy. Ja nagrywałem swoją wizytówkę ponad dziesięć razy.
Trema – miał ją Pan?
Oczywiście. Był to najbardziej stresujący występ publiczny jaki miałem w życiu. Serce mi kołatało, i bałem się, że strach mnie sparaliżuje, i nie odpowiem nawet na jedno pytanie. Miałem też, takie dziwne uczucie, że stoję trochę z boku i przyglądam się swojemu występowi. Zdenerwowanie odeszło dopiero w finale, po pierwszej błędnej odpowiedzi, do której się sam zgłosiłem.
Które pytanie sprawiło Panu największą trudność?
Ostatnie. To, po którym odpadłem. Pytanie o serię filmów, które kiedyś nawet oglądałem – Zabójcza Broń. Znałem odpowiedź, ale gdy ma się trzy sekundy, często odpowiada się na zasadzie skojarzeń i pierwszej myśli, która wpadnie do głowy. Tak było w tym momencie.
Jakim człowiekiem jest prowadzący teleturniej?
Pan Tadeusz Sznuk jest przesympatycznym człowiekiem, który z każdym uczestnikiem rozmawia, jak ze starym znajomym, opowiada w przerwach różne anegdoty oraz dowcipkuje sobie z graczami i ekipą realizatorską. Wszystko to odbywa się bardzo grzecznie, delikatnie z wielką klasą i dużą kulturą osobistą. Odniosłem wrażenie, że w montażu nagrania wycięto wiele jego komentarzy, a szkoda, bo były bardzo sympatyczne.
Jak zachowywali się Pana przeciwnicy przed i w trakcie programu?
Spędziliśmy wspólnie ze sobą parę godzin w oczekiwaniu na nagranie. Trochę się zżyliśmy – wspólnie zabijaliśmy czas oczekiwania rozmową oraz oglądaniem na ekranie jak radzi sobie wcześniejsza dziesiątka. Byli też tacy, którzy nie chcieli zdradzać swojej wiedzy rozmową i przez większość czasu oczekiwali na program w skupieniu i ciszy. Między całą dziesiątką wytworzyła się nić sympatii i potem było nieco niezręcznie wyznaczać się wzajemnie do odpowiedzi. Tą sympatię widać podczas programu – nikt nie wyznacza przeciwników złośliwie, jest pełna kultury rywalizacja.
Czy wystartuje Pan jeszcze raz w Jeden z Dziesięciu?
Mam na to wielką ochotę bo ten teleturniej, to wspaniała przygoda.
rozmawiały Dominika Słoma i Marta Włodarska
fot. SP Żuków
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze