Ciągle nieznane są ostateczne skutki groźnego wypadku w Białyninie, w którym czterech młodych ludzi w pędzącym volkswagenie passacie wypadło z drogi, uderzając w ścianę domu i niszcząc go w znacznej części. Jeden z nich zginął na miejscu.
Znajdująca się w pokoju 24-letnia córka właściciela doznała szoku, gdy, przebijając mur, pod stół przy którym siedziała, wjechał samochód. Była sobota 10 sierpnia, 11.00 przed południem. Jak zeznał jeden z pasażerów, który pierwszy wyszedł ze szpitala, wybrali się całą czwórką, czyli trzech braci oraz ich kolega nad wodę, wykąpać się w Rawce. Przyznał też, że jechali szybko. Ile dokładnie, nie umiał określić. Pamięta tylko, że w pewnym momencie ich podbiło.
Brak kontaktu ze sprawcą
- Przesłuchanie to, pozwoliło jednak na ostateczne ustalenie kierowcy pojazdu powiedział nam prowadzący sprawę, prokurator Przemysław Tarczyński. - Według słów przesłuchanego był nim ich kolega, syn właściciela auta. Niestety, ciągle jeszcze nie mamy wyników badania krwi jadących samochodem na zawartość alkoholu. Natomiast sam samochód został przebadany przez biegłego, który stwierdził, że stan techniczny pojazdu nie miał wpływu na zdarzenie. Można by więc wnioskować, że przyczyną była prędkość oraz technika jazdy kierowcy. Więcej moglibyśmy się dowiedzieć dopiero wtedy, gdy będzie można wykonać czynności procesowe z kierowcą. Na dzisiaj jednak jego stan na to nie pozwala.
Z tego co udało nam się ustalić, kierowca samochodu przebywający w sochaczewskim szpitalu został wybudzony ze śpiączki, ale na razie kontakt z nim jest bardzo utrudniony. Drugi ranny przebywa nadal w śpiączce. - Na podstawie zebranych materiałów, kierowcy już dziś można by postawić zarzuty, ale na razie jest to niemożliwe dodaje prokurator.
W rozbitym domku
Tymczasem w małym rozbitym do połowy domku w Białyninie mieszkająca tam rodzina z dużym niepokojem myśli o najbliższej przyszłości. Ciągle bowiem nie wiadomo, czy dom da się naprawić i jakim kosztem. Właściciel - Waldemar Połeć żyje w stresie. Jak twierdzi, nie sypia po nocach, bo nie wie, co będzie dalej. Ciągle brak wyników ekspertyzy przeprowadzonej przez rzeczoznawcę, a bez tego do żadnych prac przystąpić nie można.
Mieszkają więc w małej kuchence w drugiej części domu. Do pokoju inspektor budowlany wchodzić zakazał, nam jednak udało się zrobić zdjęcie, które i tak nie oddaje całości zniszczeń. Oprócz dziury wybitej przez samochód pęknięta i przesunięta została ściana nośna, co może grozić zawaleniem się w tym miejscu stropu.
Wyniki ekspertyzy budowlanej powinny być niedługo znane. Jakie by jednak nie były, wyznaczony zakres prac będzie wymagał niemałych nakładów finansowych. Tymczasem nie wiadomo jeszcze, ile wypłaci ubezpieczyciel z OC sprawcy. Jest też problem z PZU, gdzie dom był ubezpieczony.
Nie był ubezpieczony od kolizji drogowej
- Był tu przedstawiciel PZU mówi Waldemar Połeć i powiedział, że nie byłem ubezpieczony od takich zdarzeń. Wielkich więc nadziei nie robił. Podobno dom był ubezpieczony od gradobicia, statków latających i czegoś tam jeszcze, ale od samochodów nie. A czy ja wypchnąłem dom na jezdnię? Jak można było przewidzieć taką sytuację. Płacę tyle lat, a teraz mi mówią, że nic nie dostanę.
Pełen tekst w najnowszym wydaniu.
Sławomir Burzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Uważam że trzeba jak najszybciej pomóc poszkodowanej rodzinie , ponieważ zbliża się jesień a zaraz będzie zima i jak ci ludzie mają mieszkać. Natomiast co do czynności prowadzonych przez policję i prokuraturę to nie bardzo rozumiem dlaczego nie ma jeszcze wyników krwi , ponieważ wszystkim wiadomo że wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Myślę że jest coś tu śmierdzi................
Uważam że trzeba jak najszybciej pomóc poszkodowanej rodzinie , ponieważ zbliża się jesień a zaraz będzie zima i jak ci ludzie mają mieszkać. Natomiast co do czynności prowadzonych przez policję i prokuraturę to nie bardzo rozumiem dlaczego nie ma jeszcze wyników krwi , ponieważ wszystkim wiadomo że wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Myślę że jest coś tu śmierdzi................