Interwencje w sprawie tego skrzyżowania odbieramy od kilku miesięcy, praktycznie od chwili zakończenia remontu ulicy Staszica. Kierowcy skarżą się, że wyjeżdżając z Narutowicza w kierunku ulicy Warszawskiej zwyczajnie nic nie widzą. Połowę jezdni zasłaniają im skutecznie zaparkowane wzdłuż ulicy samochody.
Pierwsze głosy ostrzegające przed brakiem widoczności przy wyjeździe z ulicy Narutowicza w Staszica w lewo pojawiły się tuż po zakończeniu remontu tej drugiej. Były one równie silne, jak interwencje dotyczące barierek pod Czwórką, podobnie ograniczających widoczność. Barierki doczekały się "strzyżenia", natomiast z Narutowicza nadal nie da się wyjechać bezpiecznie w stronę Warszawskiej. Zawsze jest to swego rodzaju loteria, kierowcy muszą wystawić na Staszica niemal pół auta, by mieć pewność, że z lewej nic nie jedzie.
- Ci, którzy wiedzą jak tu jest, uciekają na Warszawską niewielką uliczką Batorego, która odchodzi z Narutowicza. Ja też tak jeżdżę, ale to jest chore, że nie można poprawić tej sytuacji. Samochody i rowery w oczywisty sposób powinny stawać dalej od skrzyżowania – mówi interweniująca w tej sprawie mieszkanka.
Zachęcamy decydentów do przyjrzenia się problemowi, bo jest on naprawdę niemały.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
fakt,to jest problem,jadąc Staszica,zbliżając się do Narutowicza,daję znak i puszczam samochody z Narutowicza,(jeżeli za mną nie ma kolejki)
fakt,to jest problem,jadąc Staszica,zbliżając się do Narutowicza,daję znak i puszczam samochody z Narutowicza,(jeżeli za mną nie ma kolejki)