Reklama

Trzy tygodnie w Japonii - wspomnienia trenera Janusza Piechny.

UKS Siódemka
17/02/2013 20:03

Przez trzy tygodnie wraz z dwudziestoosobową kadrą polskich judoków, przebywałem w kolebce judo , w Japonii, w pierwszym na świecie klubie judo - Kodokan w Tokio.

Pomimo to, że na swoim koncie mam wiele wyjazdów do różnych miejsc na świecie, to ten był jednym z ciekawszych, a jednocześnie jednym z najtrudniejszych.

Na pewno na długo pozostanie w pamięci mojej i moich kadrowiczów.

Po dwunastogodzinnym locie, na miejscu zostałem bardzo miło powitany przez prezesa Japońskiej Federacji Judo oraz prezesa Klubu Kodokan. Na powitanie otrzymałem upominki dla całej naszej ekipy.

Reklama

Przez trzy tygodnie mieszkaliśmy w Klubie Kodokan i trenowaliśmy na matach, na których wychowały się największe sławy światowego judo – Mistrzowie Świata i Mistrzowie Olimpijscy.

Treningi odbywały się trzy razy dziennie. Pierwszy trwał godzinę od 7.00 do 8.00 i był prowadzony w terenie. Miał charakter ogólnorozwojowy.

Drugi trening przedpołudniowy trwał od godziny 10.00 do 12.30. Trening odbywał na macie i był prowadzony pod kontem doskonalenia techniki i taktyki w walce.

Treningi przedpołudniowe były prowadzone przeze mnie.

Reklama

Trening popołudniowy rozpoczynał się o godzinie 16.00 i trwał do godziny 19.00.

Każdego dnia trening wyglądał podobnie. Rozpoczynał się od krótkiej  piętnastominutowej rozgrzewki, trzydziestominutowej pracy nad własną techniką. Następnie trener wybierał zawodników, którzy mogli założyć czerwone pasy. Osoby wyróżnione stawały na środku maty i przez 7 rund pięciominutowych  mogły walczyć.

Oczywiście walki toczyły się bez przerwy, jedyna przerwa pięciominutowa następowała po 7 rundzie. Reprezentantom Polski jako gościom przydzielano pięć czerwonych pasów. Dla Japończyków stanie na środku było dużym wyróżnieniem. Pasy dostawali najlepsi zawodnicy, którzy w oczach trenerów wyróżniali się i mają na swoim koncie wybitne sukcesy sportowe.

Reklama

Zawodnicy japońscy reprezentowali agresywny styl walki. Na każdym treningu pracowali na maksymalnych obrotach. Dla moich kadrowiczów walka z Japończykami wymagała dużego wysiłku. Rzuty w wykonaniu Polaków były rzadkością. Warunki, w których odbywały się treningi były dość surowe.  Teraz w Japonii jest zima. Temperatura na sali wynosiła około 10 stopni Celsjusza i wyznaczana była przez pogodę.

Na zajęciach panowała surowa dyscyplina i każdy z zaangażowaniem i pokorą wykonywał polecenia trenerów. Nie wszystkie metody stosowane na treningach mogą zostać przeniesione na polski grunt.

Reklama

Napięty plan zajęć szkoleniowych nie przeszkodził nam zwiedzić najcenniejsze zabytki stolicy Japonii, a także przespacerować się po cesarskich ogrodach. Byliśmy też w świątyni, w której narodziło się judo.

Pomimo różnych trudności i wielu dziwnych zdarzeń pobyt w Japonii mogę uznać za bardzo udany i myślę, że zaprocentuje on w przyszłości.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama