Podczas jednej z akcji ratunkowych, jaka miała miejsce na terenie naszego powiatu w minioną niedzielę, 22 marca doszło do agresywnych zachowań wobec strażaków. Szczególnie przykre jest to, że nieodpowiednie zachowania pojawiły się ze strony osób, które chwilę wcześniej uczestniczyły w mszy świętej.
Państwowa Straż Pożarna oraz Ochotnicza Straż Pożarna to instytucje, które od lat cieszą się najwyższym zaufaniu społecznym w Polsce. Uznanie dla ich pracy sięga poziomu 97 procent. Większość z nas postrzega strażaków jako bezstronnych, profesjonalnych i niosących realną pomoc.
Bywają jednak osoby, które postrzegają straż jako zło konieczne. Szczególnie w sytuacjach, kiedy muszą się podporządkować wydawanym przez strażaków poleceniom. Tak było podczas akcji ratunkowej, gdzie w wyniku wypadku samochodowego jedna osoba została ranna. Szczególnie przykre jest to, że nieodpowiednie zachowania pojawiły się ze strony osób, które chwilę wcześniej uczestniczyły w mszy świętej.
Dlatego warto przypomnieć niektórym o podstawowych zasad, które obowiązują w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia, a z tymi mamy do czynienia podczas akcji prowadzonych przez straż.
Otóż każda interwencja rozpoczyna się od zgłoszenia przyjętego przez numer alarmowy 112, a następnie przekazanego do stanowiska kierowania, które nie ma możliwości weryfikacji szczegółów zdarzenia na miejscu. Właśnie dlatego do akcji często dysponowane są najbliższe dostępne jednostki – nawet jeśli później okazuje się, że ich liczba przewyższa rzeczywiste potrzeby. W ratownictwie liczy się czas i gotowość do działania, a nie ryzyko niedoboru sił i środków.
I teraz najważniejsze. Czy to się komuś podoba czy nie, w trakcie działań ratowniczych strażacy pełnią funkcję funkcjonariuszy publicznych i mają prawo kierować ruchem drogowym. Ich decyzje są nadrzędne wobec sygnalizacji świetlnej czy znaków drogowych. Oznacza to, że każdy uczestnik ruchu – zarówno kierowca, jak i pieszy – ma obowiązek bezwzględnie się do nich stosować. Lekceważenie poleceń, próby dyskusji czy, co gorsza, obrażanie ratowników, stanowi naruszenie prawa i może skutkować konsekwencjami.
Za stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia do zaniechania czynności służbowej grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Natomiast w okolicznościach wzmożonych, czyli w sytuacjach wymagających zwiększonej uwagi, ochrony lub szczególnych środków bezpieczeństwa kara za takie zachowanie wynosi od 3 miesięcy do 5 lat.
Na tym jednak nie koniec. Podczas akcji ratowniczo-gaśniczych strażacy mają prawo do kierowania ruchem, ewakuacji ludzi i mienia, a także korzystania z prywatnych gruntów, wody niezbędnej do działań, dokonać wyburzeń i prac rozbiórkowych oraz nakazać opuszczenie terenu akcji przez osoby postronne.
Mają również prawo wstrzymać komunikację w ruchu lądowym oraz zarządzić udostępnienie pojazdów, środków i przedmiotów niezbędnych do akcji ratowniczej. I nie możemy im tego odmówić.
A wszystko to można znaleźć w ustawie z dnia 24 sierpnia 1991 r. o Państwowej Straży Pożarnej.
Dlatego apelujemy o rozwagę, szacunek i współpracę – bo tylko dzięki temu akcje ratunkowe mogą przebiegać sprawnie i bezpiecznie dla wszystkich. Pamiętajmy również o tym, że strażacy narażają swoje życie, aby ratować nas i nasze mienie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
szok-niedowierzanie, że najgorsze społecznie zachowania wychodzą od najbardziej religijnych :))
Kupa bełkotu, zero faktów!
Zero informacji o co chodziło. Ten kto to pisał z powrotem do podstawówki. Wyszło na to, że modlący się wcześniej w kościele narozrabiali.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten co to pisał ma alergię na katolików nic więcej z tego nie wynika.
szok-niedowierzanie, że najgorsze społecznie zachowania wychodzą od najbardziej religijnych :))
Kupa bełkotu, zero faktów!
Zero informacji o co chodziło. Ten kto to pisał z powrotem do podstawówki. Wyszło na to, że modlący się wcześniej w kościele narozrabiali.