Po ostatniej ulewie, która nawiedziła Sochaczew, mogliśmy zaobserwować w wielu miejscach zalane jezdnie i chodniki. Na pewno wielu mieszkańców również musiało zmierzyć się z nadmierną ilością wody na swoich posesjach. Pół biedy, jeśli winna jest tylko aura. Gorzej, gdy to wynik zaniedbania osób odpowiedzialnych za miejska kanalizację.
Po poniedziałkowych opadach odezwał się do nas jeden z użytkowników e-Sochaczew z prośbą o nagłośnienie sprawy zalewania ulicy Okrzei w Sochaczewie. Prośbę swą poparł nadesłanymi do nas zdjęciami, które pokazują ewidentny problem z melioracją w tym rejonie. Oto jak nasz czytelnik opisuje powtarzające się zalania.
- Sprawa wygląda następująco: moja posesja graniczy z blokami przy ulicy Okrzei i 15- go Sierpnia. Całe osiedle jest wyłożone kostką. Owszem, ładnie to wygląda, ale niestety zapomnieli o odpływach, studzienkach itd. Tak więc po każdym deszczu gdy studzienki już nie odbierają wody, spływa ona w najniższy punkt w okolicy, czyli przed mój dom. Zalewa mnie potok z bloków i z parkingu przy sklepie SPOŁEM.
Wszystkie boczne uliczki doprawiają dzieło zniszczenia. Ulica Przyszła nie ma kanalizacji, Bema obok mojego domu nie dość, że zalewa, to jeszcze nanosi nieudolnie położony czerwony tłuczeń, który miał niby załatać dziury. Sąsiad z ulicy obok wychodzi zawsze w deszcz i otwiera włazy kanalizacyjne, aby się trochę poratować. Też chyba zacznę tak robić, a jak ktoś i wpadnie urwie koło to będzie miał pretensje do miasta. Gdy przejeżdża ciężarówka, to wodę i śmieci z ulicy mam na tarasie który jest jakieś 8 metrów od jezdni i na pierwszym piętrze. Nie wspomnę już o samochodzie i podjeździe - do dziś są ślady gdzie była woda.
I po co ja mam sprzątać? Dbać o chodnik dla innych, jak to i tak zaraz będzie znowu zalane i ubrudzone. Na zdjęciach z 2011 roku widać zniszczenia na działce, zalana trawa oczko wodne z rybami które ganiałem po posesji. Po takim deszczu jak ostatnio jest istny potok. Spod ogrodzenia woda wręcz wybija do góry, czyniąc tym samym wyrwy pod ogrodzeniem.
Uprzedzam pytanie: owszem byłem u zarządcy kanalizacji miejskiej i pokazałem udokumentowany przeze mnie kataklizm, ale Pani nawet nie chciała tego oglądać i tylko rozłożyła ręce.
Po zdjęciach widać, że sprawa jest bardzo poważna i należy jak najszybciej się tym zająć. Ostatnia ulewa nie była przecież żadnym kataklizmem czy inną klęską żywiołową – ot, trochę mocniej i dłużej popadało, a „jezioro” na ulicy Okrzei wygląda, jakbyśmy mieli do czynienia co najmniej z tygodniowymi opadami non-stop.
Macieja
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze