SUKCESY
- Budowa i otwarcie basenu Orka.
- Rozwiązanie problemu bezpańskich psów, po latach starań uruchomiono schronisko AZOREK.
- Rozpoczęcie budowy obwodnicy.
- Przerobienie wszystkich miejskich kotłowni z opalanych węglem na olejowe. Wreszcie można
oddychać czystym powietrzem.
- Stabilizacja polityczna. Nie dochodziło do przewrotów, wielomiesięcznych sporów, nawet odejście Burmistrza I. Felczaka odbyło się w spokojnej atmosferze.
PORAŻKI
- Nie znaleziono żadnego sposobu na odebranie pieniędzy od zadłużonych lokatorów zajmujących mieszkania komunalne.
- Przy ul. Grunwaldzkiej pobudowano blok, w którym nie wiadomo kto miałby zamieszkać. Cena 1m2 w stanie surowym wynosiła ok. 1600 zł. Oczekujących na tzw. liście burmistrza nie było stać na te mieszkania, ludzi mających pieniądze nie zachwycała okolica. W efekcie mieszkania czekały przez wiele miesięcy na lokatorów, były ogrzewane i dozorowane na koszt podatnika.
- Mimo obietnic, nie zbudowano parkingu dla tirów.
- Dwa razy nie zgodzono się na budowę centrum handlowego. Inwestorzy zamiast 10 tys. metrów pod dachem, poza granicami miasta, chcą postawić mniejsze markety (do 2.000 m2) w centrum Sochaczewa. Lokalny handel miał być ochroniony, a jak będzie naprawdę, przekonamy się wkrótce.
- Nie wiadomo, przez ile lat będziemy wozić sochaczewskie śmieci poza granice powiatu. Rada nie zdołała znaleźć działki pod wysypisko.
- Nie wyprowadzono ciężkiego transportu z centrum miasta. Tiry nadal zatruwają życie mieszkańcom.
>p>Są także tematy dyskusyjne, które trudno zapisać po stronie klęsk lub sukcesów. Jedną z nich jest odzyskanie od nieuczciwego kontrahenta ośrodka wypoczynkowego w Koszelówce. Ośrodek sprzedano, nowy właściciel wpłacił tylko niewielką część obiecanej miastu kwoty, zamieszkał w Koszelówce wraz z liczną rodziną, a długów nie spłacał. Po latach starań zdewastowana nieruchomość wróciła do miasta. Okazało się, że właściciel nie remontował bazy turystycznej.
Od co najmniej dwóch lat mówi się o parkometach, które miałyby zdyscyplinować kierowców, zmusić do parkowania w centrum miasta tylko wtedy, gdy zachodzi pilna potrzeba. Parkometrów nie ma. Czy jest to sukces, czy klęska samorządu?
Podobnie Rada Powiatu ma na swoim koncie sukcesy i porażki. Biorąc pod uwagę, że to pierwsza kadencja, wszyscy dopiero uczyli się samorządności, na pracę starostwa należy spojrzeć z nieco innej perspektywy.
SUKCESY
- Wyprowadzono na prostą sochaczewski ZOZ, Rada zapobiegła jego bankructwu. Szpital prawdopodobnie w tym roku więcej zarobi niż wyda i być może w 2003 roku zacznie spłacać długi. To ewenement w skali kraju! Kupiono karetki, uruchomiono stację dializ, wyremontowano oddział dziecięcy, uruchomiono oddział ratunkowy, pielęgniarki doczekały się wypłat zaległych wynagrodzeń (słynne już 203 złote).
- Ustanowiono i przyjęto herb oraz flagę powiatu. Ujednolicono symbolikę.
- Utworzono gimnazjum powiatowe przy Zespole Szkół Ogólnokształcących.
- W straży pożarnej powstało Centrum Powiadamiania Ratunkowego.
- Sochaczewska straż otrzymała nowoczesny wóz gaśniczy.
- Na ukończeniu jest nowa siedziba Powiatowego Urzędu Pracy. Urzędnicy będą pracować i obsługiwać interesantów w godnych warunkach.
- Starostwo pomogło Sanepidowi (choć nie musiało) w zakupie autoklawu, urządzenia bez którego normalna praca stacji sanitarnej nie byłaby możliwa.
- Ustanowiono stypendia starosty, dzięki którym najzdolniejsi uczniowie mogą kontynuować naukę, rozwijać swoje zdolności.
PORAŻKI
- Sześć razy zmieniano Przewodniczącego Rady Powiatu (!), widzieliśmy „przewroty” polityczne, cierpliwie przeczekaliśmy okres 9 miesięcy, gdy na sesje nie przychodziła opozycja skupiona wokół SLD (pobierali diety). Nasi radni byli wyjątkowo częstymi gośćmi w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, zaskarżali liczne uchwały, podważali nawet legalność rady. Sędziowie NSA mieli z sochaczewską radą sporo pracy.
- Nie udało się, mimo kilkuletnich starań przenieść Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej, Domu Pomocy Społecznej oraz Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie do nowych siedzib.
- Nadal czekamy na drugi most na rzece Bzurze. Jego budowę obiecywał Starosta Marcin Kubiak.
- Wydano folder „promujący” powiat, folder, który przejdzie do historii jako dzieło wyjątkowej ignorancji i brakoróbstwa (ponad 70 błędów faktograficznych, ortograficznych, istotnych literówek).
D. Wachowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najbardziej podpobają mi sie dwie sprawy: 1. Szpital - ewenement na skalę krajową ! zgadzam się tylko w tym szpitalu zwalnia się fachowców i przyjmuje na ich miejsce osoby którym się wydaje że wiedzą wszystko w praktyce wygląda to inaczej. 2. Nowe godne warunki pracy dla Powiatowego Urzędu Pracy - czy mówimy o przedszkolu przy ulicy Licealnej, które powinno być rozebrane już w 1980 roku ??????? Przypominam najpierw uciekło z tamtąd przedszkole kolejowe, póxniej Wyższa Szkoła Zarządzania i Marketingu i na koniec Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego !!!!!
Pewnie, że łapię za słówka! Wychodzę bowiem z założenia, że wypowiadać należy się precyzyjnie, tzn. gdy nie mam pewności (dowodów), to nie używam słów typu "na pewno" :-) Można powiedzieć przecież (tak jak to uczyniłeś), że obawiasz się lub że podejrzewasz, nieprawdaż?? :-) Z podstawą Twojego (i, zapewne, nie tylko Twojego) pesymizmu się jak najbardziej zgadzam, ale chyba we mnie jest jeszcze (zbyt?) dużo optymizmu (a może to "głupia nadzieja"?), żeby poddać się tak łatwo! :-) A porównanie ojciec a rodzina dotyczyło Franciszka N. a Radia FAMA. Pozdrawiam. coyotek
okey, Łapiesz za słówka:) powiem tak:nie mam pewności, ale mam obawy. pesymizm wynika z tego iż praktycznie każdy kto dojdzie do władzy w Naszym pieknym Kraju(i w mieście) załatwia swoje własne sprawy, aby się jak najwięcej "nachapać". zaległe pytanie: nie , nie oceniam, ale patrząc na Jego wybryki i niefrasobliwość rządu wobec powyzszych to się zastanawiam czy nie zmienić zdania. i nie bardzo rozumiem drugiego Twojego porównania - rada miasta nigdy nie bedzie tworzyć "rodziny".
Ależ ja się nie pytałam czy to zrobi czy nie, pytałam się tylko skąd ta pewność?! Bo mi np. zdarza się nie być pewną siebie (w niektórych sytuacjach), a co dopiero kogoś, kto jest mi całkowicie obcy! A odpowiedź na drugie moje pytanie? Mogę prosić o nią? Pozdrawiam. coyotek
a co mam się spodziewać po Osobie , którą już bedąc radnym próbowała(tego nie wiem na pewno - opieram się na poście Stacha) takowy pomysł przepchnąć w radzie , ale widać zabrakło poparcia. A burmistrz ma juz większą siłę przebicia niż radny , czyz tak nie jest?
"jesli ów Pan wygra wybory to na pewno do tego doprowadzi!" - jestem ciekawa skąd ta pewność, czyżbyś był pełnomocnikiem ds. promocji "tego Pana"?!? :-) I jeszcze jedno pytanie - czy Rząd polski też oceniasz przez pryzmat Pana posła A. Leppera lub Pani D. Chojarskiej, a wszystkie rodziny oceniasz po postępowaniu ojca, czyli (podobno) głowy rodziny?!? Pozdrawiam. coyotek
to już chyba lekkie przegięcie z ta opłata za "radio". ale cóż jesli ów Pan wygra wybory to na pewno do tego doprowadzi! czasami słucham tego radia(jedyna stacja która mi odbiera-mam sprzet taki a nie inny:)) , i ja słucham czasami cosobotnich audycji i konkursów Pana N. , to aż mnie przygniata jego "profesjonalizm":))
Do wyliczonych przez D. Wachowskiego sukcesów trzeba by pewnie doliczyć przekazywanie co miesiąc poważnych kwot z kasy powiatowej na Radio Fama, którego właścicielem jest obecny członek zarządu powiatu i kandydat na burmistrza, Porażką zapewne jest nieudana akcja tegoż członka zarządu zmierzająca do opodatkowania wszystkich mieszkańców powiatu na rzecz Radia Fama. No, ale to może okazać się po wyborach wykonalne.
Dziękuję za wypowiedź. Zasiałaś optymizm, mozna jednak spokojnie i konkretnie pozrozmawiać. Czekamy z niecierpliwością na wypowiedzi kandytatów. Pozdrawiam Cię kojotku.
7. Czy ktokolwiek z kandydatów ma precyzjną koncepcję rozwoju? Odp. Nie znam jeszcze ani wszystkich kandydatów, ani tym bardziej ich koncepcji, więc ... Poczekamy - zobaczymy - usłyszymy - ocenimy! 8. Komu zatem zaufać? Odp. ..... nie wiem, ja do końca nie ufam nikomu (nawet sobie), ale tak jak napisałam już wcześniej, jak poznamy wszystkich kandydatów i ich koncepcje (a może jej brak?), to wtedy możemy się pokusić o odpowiedź. Pozdrawiam
5. Czy stać nas na rewolucję, ba , przynajmniej na odważne wykreowanie i realizowanie zadań naprawdę priorytetwoych? Odp. Nas? Tzn. kogo? Wyborców czy rządzących? Jeśli chodzi o tych pierwszych, to myślę, że wyborcy (przynajmniej część z nich) raczej potrafi wskazywać(i często to robi) na te zadania, które są priorytetowe (wg nich). I tak powinna rodzić się dyskusja w kraju demokratycznym. X mówi: tak, Y mówi: nie, a rządzący powinni stworzyć możliwości do prowadzenia dyskusji. Chyba... A jeśli chodzi o rządzących, to myślę, że to zależy - których. Tych co są teraz, jak widać, nie było stać. A tych co przyjdą? Mam nadzieję, że ich będzie stać. Ale to zależy od tego, kto to będzie, czy będzie chciał i co będzie chciał zmian... 6. W jakim miejscu stoi nasze miasto i czego tak naprawdę oczekuje? Zaplecze Warszawy, centrum ogrodnicze, turystyczne? A może baza logistyczna? W jakim miejscu? - nieciekawym. Ja bym odrzuciła centrum ogrodnicze i wybierała pomiędzy tworzeniem bazy turystycznej a logistycznej, choć nie wykluczam, że te dwie koncepcje są do pogodzenia. Ale najpierw muszą znaleźć się tacy, którym naprawdę będzie się chciało coś w Sochaczewie zrobić, aby nie było to miasto "noclegowe" (ludzie nierzadko zdolni pracują w Warszawie, bo u nas nie ma gdzie), bezrobotnych czy szare (brak zagospodarowania czasu wolnego nie tylko dzieciom czy młodzieży, ale również osobom dorosłym - czy im już wypoczynek się nie należy?).
1. Czy sądzicie, że kolejne wybory coś zmienią? Odp. Mam nadzieję i mocno w to wierzę (być może jestem idealistką?!) 2. Czy kontynujacja obecnej polityki jest nieunikniona, jaki by nie został wybrany burmistrz? Odp. Mam nadzieję, że nie. Od nas - wyborców to zależy...chyba... 3. Czy do konkretnych zmian wystarczy li tylko dobra wola, chęć, umiejętności i dusza marketingowca? Odp. Myślę, że nie tylko!, ale PRZEDE WSZYSTKIM dobra wola, chęć, umiejętności i dusza marketingowca. Jak któryś z kandydatów ma te wszystkie cechy, to już połowa sukcesu :-) Pytanie tylko czy ma któryś...? 4. Czy potrzebne są zasiedziałe układy, powiązania, bez których jak wiadomo niewiele można zrobić? Odp. Bez układów można zdziałać coś!, ale czy wiele, nie wiem? Myślę, że tak, ale nie jedna osoba miałaby działać skutecznie, a grupka (powiedzmy) "chcących" coś zrobić osób. Tylko pytanie - czy wśród kandydujących są tacy, którzy zrobiliby cokolwiek "za darmo", tzn. nie za pieniądze, a za dziękuję, wdzięczność i własną satysfakcję...?!?
Mała uwaga, może niesłuszna. Czy przyapdkiem tkst Pana Wachowskiego nie jest lekko tendencyjny? Nie ma mostu na Bzurze, który obiecywał Marcin Kubiak starosta, ale ... bedzie ten most wybudowany przez Pana Czubackiego, kandydata na burmistrza, który obudził się z letargu tuż przed końcem kadencji?
Na koniec mam pytanie do forumowiczów, autora tekstu. Czy sądzicie, że kolejne wybory coś zmienią? Czy kontynujacja obecnej polityki jest nieunikniona, jaki by nie został wybrany burmistrz? Czy do konkretnych zmian wystarczy li tylko dobra wola, chęć, umiejętności i dusza marketingowca? Czy potrzebne są zasiedziałe układy, powiązania, bez których jak wiadomo niewiele można zrobić? Czy stać nas na rewolucję, ba , przynajmniej na odważne wykreowanie i realizowanie zadań naprawdę priorytetwoych? W jakim miejscu stoi nasze miasto i czego tak naprawdę oczekuje? Zaplecze Warszawy, centrum ogrodnicze, turystyczne? A może baza logistyczna? Czy ktokolwiek z kandydatów ma precyzjną koncepcję rozwoju? Pytanie takie można oczywiście mnożyć, aż staną się, o ile już tego nie zrobiły, mało imponujacą i oryginalną demagogią. Ale ja nie chę być burmistrzem, więc nie urabiam nikomu mózgu. Komu zatem zaufać? Może kandydaci w tym miejscu coś mają do powiedzenia? PS Nie jestem malkontentem. Widzę także pozytywne strony Sochaczewa i powiatu. W wątłej swej dywagacji wyrażam jedynie troskę o miasto, w którym żyję, i z którego wyprowadzać się nie chę.
Sukcesy miasta, owszem są spektakularne i widoczne gołym okiem. Jednakże za jaką cenę. Czy porażką nie jest wysokie zadłużenie miasta? A propos flagi, oczywiście dobrze,że jest, ale lolo ma rację. Czy herb dał tożsamość mieszkańcom powiatu? Czy przynajmniej lepiej czują się psychicznie, bo na pewno nie podniosła im się stopa życiowa. I jeszcze jedna wspólna porażka miasta i powiatu. Żaden z samorządów, mimo iż miał ku temu sposobność, nie stworzył dodatkowych miejsc pracy, nie zachęcił żadnej firmy, aby swoją działalność rozwijała w Sochaczewie. Nadal niewykorzystane są Pola Czerwonkowskie, niszczejące hale i magazyny Chemitexu. W naszej sytuacji dobra jest każda inwestycja, która zwolni z obowiązku pobierania zasiłku każdą setkę bezrobotnych.
Uznanie tego co dzieje się w szpitalu za sukces jest kpina! To nie szpital tylko hospicjum !!! Proszę wymienić choćby jednego sensownego lekarza który tam pozostał, wszyscy stamtąd odeszli do własnych biznesów typu przychodnia prywatna..... Pewnie ze biznes musi się kręcić hospicjum przyniesie zysk..... w moim odczuciu Zarząd powiatu nie zrobił ani jednej pożytecznej rzeczy dla Sochaczewa i okolicy
TEZ MI SYUKCES POWIATU PRZYJECOE HERBU I FLAGI! OD TAKICH SUKCESOW LUDZIOM W POWIECIE ZYJE SIE LEPIEJ NIZ 4 LATA TEMU!!!
Najbardziej podpobają mi sie dwie sprawy: 1. Szpital - ewenement na skalę krajową ! zgadzam się tylko w tym szpitalu zwalnia się fachowców i przyjmuje na ich miejsce osoby którym się wydaje że wiedzą wszystko w praktyce wygląda to inaczej. 2. Nowe godne warunki pracy dla Powiatowego Urzędu Pracy - czy mówimy o przedszkolu przy ulicy Licealnej, które powinno być rozebrane już w 1980 roku ??????? Przypominam najpierw uciekło z tamtąd przedszkole kolejowe, póxniej Wyższa Szkoła Zarządzania i Marketingu i na koniec Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego !!!!!
Pewnie, że łapię za słówka! Wychodzę bowiem z założenia, że wypowiadać należy się precyzyjnie, tzn. gdy nie mam pewności (dowodów), to nie używam słów typu "na pewno" :-) Można powiedzieć przecież (tak jak to uczyniłeś), że obawiasz się lub że podejrzewasz, nieprawdaż?? :-) Z podstawą Twojego (i, zapewne, nie tylko Twojego) pesymizmu się jak najbardziej zgadzam, ale chyba we mnie jest jeszcze (zbyt?) dużo optymizmu (a może to "głupia nadzieja"?), żeby poddać się tak łatwo! :-) A porównanie ojciec a rodzina dotyczyło Franciszka N. a Radia FAMA. Pozdrawiam. coyotek
okey, Łapiesz za słówka:) powiem tak:nie mam pewności, ale mam obawy. pesymizm wynika z tego iż praktycznie każdy kto dojdzie do władzy w Naszym pieknym Kraju(i w mieście) załatwia swoje własne sprawy, aby się jak najwięcej "nachapać". zaległe pytanie: nie , nie oceniam, ale patrząc na Jego wybryki i niefrasobliwość rządu wobec powyzszych to się zastanawiam czy nie zmienić zdania. i nie bardzo rozumiem drugiego Twojego porównania - rada miasta nigdy nie bedzie tworzyć "rodziny".