Reklama

Upał jest niedobry na wszystko

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
20/07/2010 13:18
Tegoroczne lato mamy wyjątkowo upalne.. Domy i mieszkania rozgrzane są jak piece, do których wkładało się kiedyś chorego na trzy zdrowaśki, tyle że my musimy wytrzymać znacznie dłużej. W jaki sposób przetrwać ten żar i czego się wystrzegać, radzi szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, dr Paweł Piątkiewcz. Dodajmy, że jak straszą synoptycy, upały nie opuszczą nas prędko i nękać będą prawdopodobnie do końca wakacji.
Gorąco powala
Zwykle gdy nie ma upałów, przeciętnie raz w miesiącu karetka wyjeżdża do jakiegoś zasłabnięcia lub omdlenia. Teraz dosłownie nie ma dnia, byśmy 2-3 razy dziennie nie byli wzywani do takich przypadków. Szczęśliwie nie było na razie, zejść śmiertelnych, ale bywały przypadki bardzo niebezpieczne. Część z nich wynika niestety z niezrozumiałego braku rozsądku. Na przykład, pewna pani wypiła znaczną ilość alkoholu, bo miała we krwi ponad 3,5 promila i usnęła na słoneczku. Gdy ją przywieźliśmy do szpitala, miała ponad 40 oC temperatury i oparzenia I stopnia.
Do kogo jadą karetki
Z moich obserwacji wynika, że najczęściej, podczas nie tylko tegorocznych upałów, pomocy udzielamy osobom starszym i… młodzieńcom, pracującym sezonowo na budowach. Narażeni na ekspozycję słoneczną przez kilka godzin, nie wytrzymują.
Ciepło, w tym wydaniu jakie mamy obecnie, nie jest zdrowe dla organizmu. Szczególnie narażone są małe dzieci, osoby starsze, osoby ze schorzeniami układu krążenia, z zaburzeniami krążenia mózgowego, z nadciśnieniem tętniczym czy chorobą wieńcową.
W czasie upałów traci się dużo płynów i nie uzupełniając ich należycie, powoduje się, że krew zagęszcza się, co zwiększa prawdopodobieństwo zatorów w naczyniach mózgowych lub wieńcowych.
Pierwsze objawy odwodnienia
Równowaga wodna w ustroju człowieka jest niezmiernie ważna, ponieważ to ona zapewnia dystrybucję po całym organizmie mikroelementów, hormonów, białek… Dobowe zapotrzebowanie na płyny dla dorosłego człowieka wynosi 30-40 ml na 1 kg masy ciała. Jeśli więc ktoś waży 70 kg, to potrzebuje wypić prawie trzy litry napojów. Oczywiście płyny przyjmujemy również w pożywieniu. Kiedy jednak robi się nagle bardzo gorąco, momentalnie pojawia się deficyt płynowy, który powinniśmy w tym okresie szczególnie skrupulatnie uzupełniać.
Pierwsze charakterystyczne objawy odwodnienia, zwłaszcza u ludzi starszych lub dzieci, można sprawdzić poprzez tzw. objaw fałdy. Gdy ściśniemy grubiej skórę na ręku, to u osoby odwodnionej fałda rozchodzić się będzie pomału. U zdrowego, skóra jest sprężysta i fałda znika natychmiast. Inne objawy to wysuszone śluzówki , język, spojówki, przyspieszona czynność serca, a także mniejsza ilość oddawanego moczu. W pewnym momencie osoba taka przestaje się też pocić, bo, z powodu deficytu płynów, ustrój stara się zatrzymać resztę wody w organizmie.
Doradzam więc, aby w tym okresie, zwłaszcza dzieci, chorzy, czy osoby starsze, unikały przebywania w środku dnia na dworze. Trzeba załatwić swe sprawy rano lub wieczorem, a upały przeczekać w jakimś w miarę chłodnym miejscu.
W Sochaczewie, zaś jak zauważyłem, największe zagęszczenie na targowicy jest właśnie w tych najgorętszych godzinach. I są to głównie starsi ludzie. Jest to rzecz paradoksalna. W Europie zachodniej w tych godzinach ludzie mają na ogół przerwę na lunch, lub sjestę. Miedzy godz. 12.00 a 16.00 niczego się nie załatwi, bo oni szanują swoje zdrowie i również zdrowie klienta.
Co mogą pracodawcy
Wielu pracodawców w Niemczech, we Francji i innych krajach zachodnich dawno już zauważyło, że pracownik jest bardziej wydajny, więcej zrobi i mniej jest wypadków w firmie, gdy na czas upałów zmieni się godziny pracy. U nas również by się to przydało. Przecież osiem godzin nie musi być koniecznie przepracowane od 8.00 do 16.00. Pracownik może przyjść o 4.00 lub 5.00 rano, popracować do 9.00-10.00, by później mieć cudowną przerwę w chłodzie do 16.00-17.00, a potem pracować do zmierzchu. Mamy teraz tak wiele firm prywatnych, nie widzę więc powodu, dla którego ich właściciele nie mogliby przejść na taki system pracy. Zwłaszcza chodzi tu o firmy budowlane i podobne, gdzie pracuje się w olbrzymim upale, a robotnicy w tym okresie często ulegają zasłabnięciom, wypadkom czy udarom. Poza tym są oni mniej wydajni, bo co chwilę muszą sięgać po butelkę z wodą i ciągle wycierać się z potu. Apeluję więc do pracodawców. Zmieńcie godziny pracy w upalne lato. Wy będziecie mieli z tego większe korzyści, my zaś mniej roboty!
Dobrodziejstwo klimatyzacji
Warto też wspomnieć o klimatyzacji w samochodach. Jeżeli na zewnątrz panuje temperatura 30-35 oC, to bardzo nierozsądnie jest ustawić „klimę” poniżej 23-24 oC. To i tak jest kolosalna różnica, chociaż są i tacy, zwłaszcza ci, którzy po raz pierwszy mają w aucie klimatyzację, którzy przy upale dają na maksa, a potem dziwią się, że mają anginę. Taka różnica temperatur może doprowadzić nawet do zapalenia płuc. Dlatego ważne jest, aby przy dłuższej jeździe obniżać temperaturę powoli, by stopniowo schładzał się samochód, a co ważniejsze również nasze ciało. Trzeba też pamiętać, że klimatyzacja dmucha nam do samochodu suche nienawilżone powietrze, co też jest niebezpieczne, ponieważ zużywamy wtedy więcej wody własnej do jego nawilżenia.
I jeszcze jedna rada: kierowcy, serwisujcie klimatyzację. W niej bowiem skrapla się dużo wody, w której doskonale rozwijają się bakterie. Trzeba więc co roku poddawać ją dezynfekcji. Są do tego specjalne preparaty i nie są to drogie rzeczy. A warto to zrobić, bo można przyprawić rodzinę i siebie o bardzo poważne schorzenia. Choćby o legionellozę, która uwielbia klimatyzację i urządzenia podgrzewające wodę. Objawia się ona wysoką temperaturą, zapaleniem płuc, a nawet, w porę nie rozpoznana, zgonem.
Doradzam więc, by, dojeżdżając od miejsca docelowego, otworzyć okna i ustawić klimatyzację na grzanie! Aby odwrócić proces i osuszyć jej skraplacze. Aby w wodzie, która zostaje, nie rozwijały się bakterie. Jeśli tego nie zrobimy, następnego dnia, gdy uruchomimy samochód, z otworów nadmuchowych zostaniemy poczęstowani dużą dawką bakterii, które nocą rozwinęły się w skraplaczu.
Alkohol bywa pożyteczny
Tak paradoksalnie się składa, że w przypadku dużych upałów alkohol ułatwia schładzanie organizmu, ponieważ rozszerza naczynia krwionośne. Preferowany w takich przypadkach jest jednak alkohol w małych ilościach, za to wysokoprocentowy. Dzięki niemu zwiększamy przepływ krwi i przez skórę oddajemy nadmiar ciepła. Jednocześnie jednak bardziej narażeni jesteśmy na przyjmowanie ciepła przez te same rozszerzone naczynia krwionośne. Piwo natomiast, nawet zimne, wbrew pozorom, wcale nas nie chłodzi. Jest bowiem płynem tzw. hipotonicznym, który szybko jest przez organizm wchłaniany, ale równie prędko przez nerki wydalany.
Aby zaś nasze nerki prawidłowo funkcjonowały i nie doszło do zatrucia organizmu, zdrowy człowiek musi oddać około 1 ml moczu na 1 kg masy ciała na godzinę. Więc jeśli ktoś waży 70 kg, to na godzinę produkuje 70 ml moczu, czyli na dobę ok. 1700 ml. Z powietrzem wydychany z kolei 500-700 ml płynów, zaś z kałem wydalamy ich ok. 300 ml dziennie. Natomiast z potem, przy takich upałach, tracimy nawet do 1,5 litra. Razem daje to ponad 4 litry płynu, który trzeba uzupełnić. Oczywiście nie samą wodą. Zalecałbym więc dużo warzyw i owoców, które zawierają nie tylko płyny, ale również mikroelementy, szczególnie tracone przez organizm w czasie upałów.
bus
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości