VENA w „10”, czy aby na 100%?
Całkiem frywolna relacja z jubileuszowej edycji jedynego sochaczewskiego konkursu muzycznego.
Tegoroczna Vena była 10-tą edycją konkursu, a zarazem pierwszą, która miała swoje miejsce w MOK-u na Boryszewie. Zagrało 9 kapel. Oprócz sochaczewskich składów (Awróck, Fobia, Detoxification, aCTAGGA, Tajm) pojawiło się wielu gości. Liczna była, wesoła ekipa z Błonia, dowodzona przez dwie wesołe załogi, Happy Little Boozers i Distillery. Ci pierwsi zresztą wcale nie byli tak pewni tego, że organizatorzy pozwolą im wystąpić. Toteż w razie czego ich miejsce miała zająć kapela o ładnie brzmiącej nazwie, In-Cognito:) Gdyby natomiast dojechała Plasma Radio to można, by mówić o prawdziwej błońskiej inwazji. A szkoda bo brakowało nieco żeńskiego wokalu, który być może stanowiłby urozmaicenie wśród męskich wyjców:) Teresin tradycyjnie reprezentował zespół Blue Wall. Pojawili się również goście z Bolimowa (Blind Of Silence). I teraz najlepiej jakbyśmy od razu przeszli do nagród i soczystych przemówień włodarzy naszego miasta o potrzebie wspierania młodych talentów, ale...może innym razem. Zobaczmy sochaczewską Venę oczami zwykłego, szarego przechodnia, który wbił się na imprezę prosto z tłumu wracając przypadkiem z pobliskiej „Biedronki”.
Oprócz kapel , publiki równie dobrze bawiło się Jury w składzie: Władysław „Gudonis” Komendarek, Ewelina Wojda Radio „FAMA”), Paweł Bieńkowski -raper z Ostrołęki, którego wysokoenergetyczny koncert doskonale zapełnił nam czas pomiędzy częścią konkursową, a ogłoszeniem wyników i nasz redakcyjny kolega, Łukasz „Ch-Fu” Szewczyk. Wręczone zostały nagrody „Grand Prix” w trzech kategoriach: dla najlepszego instrumentalisty- zwyciężył Władysław „Ari” Koryś(„garujący” w Awrócku). Rzadko się zdarza by wygrywali perkusiści. Zazwyczaj to szarpidruty jednak są najbardziej doceniani, ale tym razem perkusista Awrócka wszystkich powalił swoją efektowną grą i zamachami pałeczkami zza głowy niczym Dave Grohl, czy inny Joey Castillo. Najlepszym wyjcem imprezy został frontman aCTAGGI, Michał „Jawor” Jaworski. Słodzić mu nie będziemy, bo on sam woli konstruktywną krytykę od „ciepłych słówek”.
Kapelą, która zasłużenie zwyciężyła była wspomniana aCTAGGA. Cóż, po prost zagrali z polotem, pasją, porażali energią, istnieli jako kolektyw, a nie zbiór przypadkowych indywidualności, a w dodatku uzyskali najbardziej selektywne brzmienie spośród wszystkich występujących tego dnia zespołów. Więcej laurek nie będzie, choć należą się one zapewne również za pracę włożoną podczas organizacji imprezy. Może jednak w przyszłym roku na Venę przyjdzie więcej ludzi, a jej prestiż będzie wreszcie się zwiększał. Może warto też pomyśleć np. nad współpracą z jakimś studiem nagraniowym, bo większość kapel interesują nie tablety, czy drobne monety, lecz właśnie możliwość nagrania swoich numerów w profesjonalnym studiu. Daleko sięgać nie trzeba:TOK (Teresiński Ośrodek Kultury) dysponuje przecież całkiem niezłym studiem. Do zrobienia jest zapewne wiele. Na szczęście można odczuć wrażenie, że sami organizatorzy i pomysłodawcy tego konkursu o tym wiedzą. Czy kolejna sochaczewska VENA będzie po raz kolejny określana jako potencjał niewykorzystanych możliwości? Zobaczymy za rok.
Oczami Przypadkowego Przechodnia
Zapraszamy do foto-relacji w obiektywach: Witolda Szpatowicza (zdjęcia: 1-27), Moniki Martofel (28-37) i Roberta "Paszteta" Pasztora (38-45).
Wywiad z podwójnym zwycięzcą VENY, niejakim „Jaworem” wkrótce w nowej "Kulturce"!!!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze