Zbigniew Magdziarz właściciel Mazowieckiej Sieci Kin i Pani Halina Pędziejewska dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury postanowili przywrócić społeczeństwu Sochaczewa festiwal filmowy. VIII edycja Sochaczewskiego Festiwalu Filmowego pod nazwą "Zakochaj się w kinie" jest dedykowana wszystkim widzom, którzy bronili pozostania kina w Chodakowie i przybyli na projekcje filmowe we wrześniu i październiku (ponad 6 tysięcy widzów). Liczymy, że następne premiery będą cieszyły się takim samym powodzeniem.
Nazwa VIII edycji została zaczerpnięta z rozmów z widzami, którzy przyszli tłumnie na projekcje filmów „Miasto 44”, „Służby specjalne” i „Bogowie” i wyrażali swoją pozytywną opinię o prezentowanych filmach, nowoczesnej technologii projekcji, a przede wszystkim o staraniach właściciela przy sprowadzaniu filmów premierowych.
Obecna edycja SFF "Zakochaj się w kinie" jest skierowana przede wszystkim do uczniów szkół ponadpodstawowych. Historia kina to wspaniałe filmy przedwojenne z okresu kina niemego. Zostanie pokazana klasyka tamtego okresu jakim jest film produkcji niemieckiej pt. „Nosferatu – symfonia grozy”. Projekcję uświetni muzyka na żywo zespołu Czerwie, który skomponował aranżację muzyczną do tego filmu i zaprezentuje nam ją na scenie.
Zostanie również przedstawiony odnowiony cyfrowo film w reżyserii Jerzego Hoffmana pt. „Potop”, który uzyskał nowy tytuł „Potop Redivivus”.
Jerzy Hoffman o filmie „Potop Redivivus”
Od premiery „Potopu” minęło 40 lat. To oznacza,
że wyrosły co najmniej dwa –
a zapewne trzy – pokolenia, które tego filmu nie widziały w kinie. W tym czasie
zmieniła się mentalność, jak i oczekiwania widza. Dzisiejszy widz jest
przyzwyczajony do innego rytmu narracji, innego montażu i tempa. Tamten „Potop”
sprzed 40 lat miał w sumie
5 godzin i 15 minut projekcji, wyświetlaliśmy go w dwóch częściach.
Dzięki staraniom Filmoteki Narodowej dokonano cyfrowej rekonstrukcji „Potopu”. Jego obraz przywrócono widzom – to zasługa człowieka, który realizował przed laty zdjęcia do filmu: korekcję barw nadzorował Jerzy Wójcik, co jest prawdziwym ewenementem. Wszak czas robi swoje i większości ludzi, którzy pracowali przy tym filmie, już wśród nas nie ma.
Uzyskana w procesie rekonstrukcji jakość obrazu podsunęła mi pewien pomysł. Pomyślałem, że warto ten odnowiony film pokazać tym wszystkim, którzy nie mogli zobaczyć go w kinie, zwłaszcza młodym, którzy znają „Potop” wyłącznie z telewizorów, kaset i płyt DVD. Ale czy dzisiejszy widz będzie chciał spędzić w kinie ponad 5 godzin? Trudno to sobie wyobrazić. Podobnie jak to, że po obejrzeniu pierwszej części zechce pójść na drugą. Zwłaszcza że po kilkakrotnym obejrzeniu nowej kopii „Potopu” doszedłem do wniosku, że jest w nim zbyt wiele scen, które nie posuwają akcji do przodu, które wstrzymują tempo narracji – co być może było dopuszczalne 40 lat temu, a dziś zapewne jest akceptowane wyłącznie przez najbardziej zagorzałych wielbicieli prozy Henryka Sienkiewicza.
Stworzyłem więc „Potop” na nowo, w wersji trzygodzinnej. Film, który
nic nie traci
z najważniejszych wątków, który nic nie traci na czytelności, a jednocześnie
nabrał niezwykłego tempa. Ten właśnie „Potop Redivivus” jest „Potopem” na dziś
– który ogląda się niesłychanie, a próbne projekcje pokazały, że stał się
filmem na nowo atrakcyjnym
i pasjonującym.
Po filmie nastąpi spotkanie z Jerzym Hoffmanem. Reżyser jest ciekawy opinii młodego widza o rekonstrukcji swojego dzieła.
„Potop” dziś: czas na powrót do kina
Co do tego nie ma wątpliwości: „Potopowi” Jerzego Hoffmana należy się zasłużone miejsce w historii polskiego kina. W końcu ponad 27 mln widzów nie mogło się mylić: taka publiczność oznacza, że film Hoffmana zajmuje III miejsce na polskiej liście przebojów wszech czasów. Więcej widzów mieli tylko „Krzyżacy” i „W pustyni i w puszczy” – również ekranizacje prozy Henryka Sienkiewicza.
Zbigniew Magdziarz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze