Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą często pokazuje w swych murach rysunki satyryczne. Może dlatego, że, jak wiadomo, satyra bywa najpotężniejszym orężem. Mogliśmy przekonać się o tym ostatnio po słynnych publikacjach w duńskiej gazecie. Bohater ostatniej muzealnej wystawy stoczył w swym życiu też niejedną bitwę na rysunki. W 1976 skazany został za rysunek satyryczny zamieszczony w „Literaturze”. Zaś kilka lat później, mając pięćdziesiątkę na karku, wyjechał na stałe do USA, by tam od nowa walczyć o swoją zawodową pozycję. Gratuluję mu odwagi, zwłaszcza, że bitwa o Amerykę uwieńczona została sukcesem. W Nowym Jorku, centrum artystycznym współczesnego świata, udało mu się znaleźć uznanie w największych amerykańskich pismach, jak „New York Times”, „The New Yorker” czy „Waschington Weekly”. Tam też, trzydzieści lat po ukończeniu grafiki na ASP w Katowicach, zaczął z powodzeniem malować i wystawiać obrazy w galeriach Manhattanu, Chicago czy Toronto. Blisko 10 lat temu wykonał kolejną woltę, porzucił amerykańską ziemię, by osiąść w Łodzi, gdzie mieszka do dziś. Andrzej Czeczot to artysta bardzo wszechstronny, plakacista, twórca książkowych ilustracji i okładek, na sochaczewskiej wystawie możemy zobaczyć jednak tylko rysunki satyryczne, z których wyłania się wielka wrażliwość pozwalająca na odkrywanie zabawnych paradoksów tkwiących bardzo często pod naskórkiem, wydawałoby się, poważnych spraw. Przykładem niech będzie rysunek przedstawiający kalekę bez rąk z szarfą „Człowiek Roku”. Pod spodem zaś uzasadnienie: - Nic nie ukradł. Strona burzyńska zaprasza wszystkich na wystawę rysunków Andrzeja Czeczota, rocznik 1933. Na pewno jednak nie z tego powodu znalazł się on w muzeum.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze