Reklama

W pogoni za bezdomnym

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
21/02/2012 11:33
Po naszej ubiegłotygodniowej publikacji dotyczącej mężczyzny sypiającego na klatkach schodowych bloków przy ul. Senatorskiej, otrzymaliśmy list od mieszkanki jednego z budynków, która skarżyła się na opieszałość służb w stosunku do bezdomnych. Twierdziła, że sfotografowany młody człowiek nie jest pijakiem, a śmierdzi, bo się nie myje.
Optymizmem napawa fakt, że mieszkańcy nie przechodzą obojętnie obok takich sytuacji. Nasza Czytelniczka napisała, że wraz z mężem noszą mu kanapki i coś gorącego do picia. I że spanie we wnękach jest lepsze od zamarznięcia.
W pełni zgadzamy się z tą opinią. Jednak w przypadku tego konkretnego mężczyzny sprawa wygląda inaczej niż przedstawia to Czytelniczka.

Bezdomny na życzenie
Krystyna Krzywonos z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej powiedziała nam, że tropi mężczyznę od początku zimy. Chce mu udzielić pomocy. Mężczyzna jednak wszelką pomoc skutecznie odrzuca.
- Nasze działania nasililiśmy, kiedy nastały mrozy – wyjaśnia Krystyna Krzywonos. – Wielokrotnie proponowaliśmy panu O. wyjazd do schroniska dla bezdomnych. Ale tam trzeba się powstrzymać od picia alkoholu. Tymczasem on sam przyznaje, że jest uzależniony i odstawienie alkoholu nie wchodzi w grę. Nasze propozycje ponawialiśmy wielokrotnie. Za którymś razem znalazłam go na stołówce przy kościele i w obecności wielu osób prosiłam o zmianę decyzji. To było 3 lutego. Usłyszałam wówczas, żebym się odczepiła. Nasz niedoszły podopieczny podpisał oświadczenie, że nie chce korzystać z żadnej pomocy proponowanej przez MOPS – dodaje Krystyna Krzywonos.
Jedyna oferta, jaką przyjął młody człowiek, to korzystanie z gorących posiłków w przykościelnej jadłodajni. Pracownicy socjalni proponowali mu kąpiel w ośrodku, czystą odzież, ale bez skutku.
- Ostatni raz rozmawiałam z panem O. w minioną środę, po publikacji artykułu i liście, jaki otrzymaliśmy w jego sprawie od jednej z mieszkanek bloku Senatorska 2. – W obecności lokatorów, którzy także próbowali go przekonać, aby pojechał do schroniska, kategorycznie odmówił. A prawda jest taka, że bez jego zgody nie możemy tego zrobić – wyjaśnia Krystyna Krzywonos.
Opisywany bezdomny jest dobrze znany również policji. Marcin Izydorek z sochaczewskiej komendy opowiada, że po eksmisji z ul. Staszica, otrzymał wraz z bratem przydział mieszkania socjalnego w Witkowicach. Do tej pory się jednak nie zameldował. Jest więc bezdomnym na własne życzenie. Często można go spotkać w okolicach sklepu „Biedronka”, gdzie za przepakowanie zakupów dostaje kilka złotych. Dzięki temu stać go codziennie na tani trunek.
Rzecznik policji Agnieszka Skórzyńska dodaje, że często dochodzi do sytuacji, kiedy bezdomni odmawiają przyjęcia skierowania do placówki. Głównym powodem jest konieczność dostosowania się do obowiązującego w nich regulaminu. Jedna z podstawowych zasad to zakaz picia alkoholu. I nie zgadza się z twierdzeniem autorki listu do redakcji, że policja nic z tym nie robi. Faktem jest jednak, że po interwencji bezdomny wraca do wnęki w bloku. Zmienia tylko klatki schodowe. Co w takim razie mają zrobić mieszkańcy? Najlepiej byłoby zainstalować w klatkach domofony, aby utrudnić bezdomnym wejście do bloku. Może wtedy, nie mając ciepłego schronienia, daliby się namówić na wyjazd do placówki.



Kto chce, korzysta
Niejedna osoba bezdomna lub będąca w trudnej sytuacji finansowej byłaby zadowolona z licznych propozycji skorzystania z pomocy. Tak było w przypadku starszego mężczyzny z ul. Rolniczej. Trudno nazwać domem pomieszczenie, w którym przebywał. Do tego wrócił ze szpitala, był bardzo słaby i bez pieniędzy. MOPS ani przez chwilę nie wahał się i umieścił go w schronisku.
- Podobnie było z kobietą przesiadującą na dworcu. Kiedy tylko otrzymaliśmy sygnał, natychmiast zajęliśmy się sprawą. Trudno było się z nią porozumieć, więc na miejsce przyjechał lekarz, który ją zbadał i zdecydował, że nie ma potrzeby hospitalizacji. Jeszcze tego samego dnia została przewieziona do ośrodka dla bezdomnych.
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej ma podpisane umowy z kilkoma placówkami na terenie Mazowsza. Najczęściej jednak bezdomni trafiają do schronisk w Oryszewie koło Żyrardowa lub w Ożarowie Mazowieckim. Tylko w ciągu półtora miesiąca tego roku MOPS skierował tam 12 osób. Krystyna Krzywonos dodaje, że pracownicy ośrodka będą wdzięczni za wszystkie sygnały o osobach potrzebujących pomocy.
Jolanta Sosnowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości