Reklama

Walka z wiatrakami

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
19/01/2010 11:46
Kilka tygodni temu na łamach naszego tygodnika poruszyliśmy sprawę elektrowni wiatrowej, mającej powstać w gminie Nowa Sucha. Jest inwestor, ale są również protesty mieszkańców. Wójt Czesław Chodakowski stanął przed nie lada dylematem: co postanowić w tej sprawie. Po dokonanym przez niego bilansie korzyści i strat zapadła decyzja. Jednak to nie koniec wiatrakowych perypetii w okolicach Nowej Suchej. Przypomnijmy: półtora roku temu pojawił się inwestor, który zaproponował właścicielowi jednej działek postawienie na jego ziemi wiatraków. O tym fakcie został poinformowany wójt Gminy Nowa Sucha. Inwestycja byłaby korzystna dla gminy gdyż można uzyskać zwrot kosztów inwestycji z funduszy europejskich. Ponadto nieocenione są walory ochrony środowiska: energia wiatrowa jest „czystą energią”, która nie produkuje nadmiaru szkodliwego dwutlenku węgla. Na przeszkodzie w powodzeniu inwestycji stanął określony przez wójta „czynnik społeczny”, czyli protesty mieszkańców Nowej Suchej, którzy nie chcą, by w sąsiedztwie ich zabudowań stały wiatraki. Nowe fakty Po kilku tygodniach rozważań, wójt gminy Nowa Sucha ostatecznie wydał decyzję odmowną w związku z inwestycją. Projektant małej elektrowni wiatrowej, która miała stanąć na ziemi państwa Drązikowskich zwrócił się z pełną dokumentacją do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie. Instytucja ma sprawdzić, czy postanowienie wójta zostało wydane zgodnie z prawem. W uzasadnieniu dla kolegium inwestor powołuje się m.in. na dyrektywę unijną z grudnia 2008 roku, która mówi o konieczności ograniczania produkcji dwutlenku węgla w krajach członkowskich. Wg rozporządzenia UE w Polsce do 2020r. wymagany odsetek ograniczenia emisji CO2 i wprowadzenie alternatywnych źródeł ma wynieść 15%. Czy to znaczy jednak, że jeśli wójt Chodakowski nie zgodzi się na postawienie wiatraków w Nowej Suchej, to wtedy gmina czy ludność zapłaci karę na poczet Unii? Absolutnie nie, bowiem od decyzji kolegium gmina – jako strona postępowania - również ma prawo się odwołać. Kolegium Samorządowe zwróciło się jeszcze do urzędu gminy o uzupełnienie dokumentacji. W ubiegłym tygodniu wójt poinformował „Ziemię Sochaczewską”, że instytucja wciąż nie wydała jeszcze swoje decyzji. Uzasadniając odmowę na wniosek o zbudowanie elektrowni wiatrowej w Nowej Suchej, wójt gminy Nowa Sucha Czesław Chodakowski powiedział, że sporo zdołał już przeczytać na temat wiatraków: –Poznałem dotychczas różnorodne opinie na temat wiatraków. Są u nas próby instalowania sprzętu pochodzącego z części używanych, czyli z demontażu gdzie indziej (sprzęt ma pochodzić z Niemiec - przyp. red.), jednak oczywiście większość urządzeń jest nowych. Ponadto, przeczytałem opinie, że nie jest to wcale taka tania energia, a CO2 dzięki wyłącznie wiatrakom nie będzie całkowicie wyeliminowany. – powiedział wójt. Zarzutów wójta nie potwierdza pełnomocnik inwestora, radca prawny Jacek Cędrowski. Prawnik przyznaje, że nie wie dokładnie, czy części przeznaczone na przypuszczalną inwestycję w Nowej Suchej pochodziłyby z demobilu, to wie z pewnością tylko Dariusz Kurkiewicz, inwestor. –Zakłady energetyczne stawiają tak rygorystyczne warunki montażu elektrowni wiatrowych, że to raczej niemożliwe, by sprzęt był stary. Może kiedyś była taka możliwość, teraz to raczej nie do pomyślenia. – powedział Cędrowski. Na pytanie, co dalej zamierza Dariusz Kurkiewicz (inwestor zainteresowany postawienie wiatraków w gm. Nowa Sucha – przyp. red.), jego pełnomocnik odpowiada: - Czekamy na decyzję kolegium, nadal staramy się o inwestycję w Nowej Suchej, jesteśmy przekonani o naszej racji. Padło również pytanie, czy inwestor myślał nad inną lokalizacją w obrębie gminy. Odpowiedź p. Cędrowskiego –Owszem, moglibyśmy przenieść inwestycję w inne miejsce, ale żmudną i długotrwałą procedurę należałoby rozpocząć od początku, myślę, że w tym przypadku wójt mógłby to wykorzystać. Co do braku gwarancji pełnego wyeliminowania produkcji dwutlenku węgla do atmosfery, wójt ma rację, gdyż niestabilność wiatru wymusza ciągłą pracę elektrowni węglowych na wypadek spadku siły wiatru. Stosunek wójta do inwestycji Dariusza Kurkiewicza w Nowej Suchej jest najprościej ujmując taki: wójt popiera powstawanie elektrowni produkujących „czystą energię”, ale nie chce wiatraków w konkretnym zaproponowanym przez inwestora miejscu, gdyż mają stanąć zbyt blisko zabudowań, a to z kolei wzbudza protesty mieszkańców. Gdyby inwestycja była przeprowadzona w innym miejscu i nieco dalej: ok. 500 – 700m od zabudowań, wójt byłby w stanie poprzeć inwestycję. W obecnym stanie wójt obstaje przy stanowisku odmownym. Czesław Chodakowski przyznał, że po publikacji w „Ziemi Sochaczewskiej” do gminy zgłaszali się mieszkańcy Nowej Suchej, którzy chcieliby na swojej posesji postawić wiatraki, jeśli w innym miejscu inwestycja będzie oprotestowana. Jednakże żaden wniosek pisemny w tej sprawie nie wpłynął do urzędu. Nic o nich bez nich Do urzędu gminy wpłynął za to inny wniosek dotyczący wiatraków. Zgłosiła się firma Windprojekt sp. z o. o. z Inowrocławia, która jest zdecydowana zainstalować wiatraki w innych miejscowościach na terenie gminy, szczególnie we wsi Borzymówka. Firma dostarczyła do urzędu gminy dokumentację z analizami terenu, pomiarami siły wiatru w różnych częściach gminy oraz prośbę o „pomoc i życzliwość” współpracy. Dokumenty dostarczone do urzędu gminy wpłynęły ok. 2 miesiące temu, wójt Czesław Chodakowski odniósł wrażenie, że Windprojekt jest mocno zaangażowany w działanie, ale od dłuższego czasu firma nie kontaktowała się z gminą. Jak i czy w ogóle współpraca układa się pomiędzy firmą a gminą wie najlepiej pracownik działu prawnego firmy Błażej Boryna, który obecnie przebywa na urlopie. Na załączonej do dokumentacji mapie sporządzonej przez firmę są wyznaczone obszary tzw. „korytarzy wiatrowych” – miejsca, gdzie wiatr wieje z siłą, umożliwiającą uzyskanie odpowiedniej ilości energii. Z analizy mapy można wywnioskować, że najkorzystniej byłoby stawiać wiatraki na północny wschód od wsi Stara Sucha, na południowy zachód od wsi Kolonia Gradów, wokół Marysinka, pomiędzy Nową Suchą i Mizerką, na północ od Borzymówki i na południowych rubieżach gminy. Mieszkańcy Borzymówki potwierdzają, że do ich wsi zawitali ludzie zainteresowani postawieniem wiatraków. Ich komentarze dotyczące potencjalnej inwestycji są jednak pesymistyczne: – Chyba nikt we wsi nie chce mieszkać w sąsiedztwie wiatraków. Oczywiście nie jestem przeciw nowoczesności, ale wydaje mi się, że tu jest zbyt dużo zabudowań, by taka elektrownia mogła stanąć. Jeżdżę na Zachód i wiem, że choćby w Niemczech takie inwestycje są w polu od domów, a tu mielibyśmy je za oknem. Poza tym mam wrażenie, że to chyba szkodzi bydłu i ludziom. – to wypowiedź jednej z mieszkanek wsi Borzymówka. Dla wyjaśnienia, w polskim prawie budowlanym jest zapis, mówiący że: „Minimalna odległość elektrowni wiatrowej od najbliższych zabudowań winna wynosić 200m”(źródło: Ministerstwo Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. „Informacja dla samorządów dotycząca planów rozwoju energetyki wiatrowej” z dn. 16.06.1999r.). Wójt Czesław Chodakowski przyznaje, że rozmawiał o wiatrakach z sołtysem Borzymówki, panem J. Wojtasikiem, jednak niczego konkretnego w tej sprawie nie postanowiono. Wójt przyznał tylko, że: - Nic o nich bez nich – jeśli mieszkańcy Borzymówki nie zgodzą się na wiatraki, w Borzymówce oni nie powstaną. Natomiast pracownik firmy Windprojekt powiedział, że firma nie rezygnuje ze swoich starań. Sprawa elektrowni wiatrowej wzbudza wiele kontrowersji. Czy wiatraki staną jeszcze w gminie Nowa Sucha? Czas pokaże, a „Ziemia Sochaczewska” z będzie na bieżąco przyglądać się sprawie. Żaneta Czyżniewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama