Gwiazdą być, ach gwiazdą być, „w sławie” pośród fanów żyć! – To pragnienie wielu marzących o karierze filmowej spełniło się w pewnym stopniu trzecioklasistom z naszej szkoły. Przez tydzień omawiali oni ,zagadnienia związane z produkcja filmów, pracą aktorów, reżyserów, operatorów, charakteryzatorów, scenografów. Tworzyli dźwięki, animacje, montowali klatki filmowe, robili charakteryzację. Używając techniki college przedstawili swoje wyobrażenia na temat: „Jestem gwiazdą filmową. Wreszcie sami mogli stanąć na „czerwonym dywanie”. W czwartek 6 lutego odbył się klasowy konkurs „Wesołe Oskary”. Od rana wrzało. Grupy przygotowujące reklamę wybranego filmu znosiły dekoracje, zakładały kostiumy. Radosny nastrój przeplatał się z pewną, odczuwaną przez niektórych młodych aktorów dozą tremy. Serca wielu z nich mocniej zabiły, kiedy nadszedł czas na prezentację ich scenki.
Zaczęli Filip z Bartkiem. Przedstawili krótką rozmowę Kowalskiego z Julianem. Ten ostatni zachęcał widzów: „Oglądaj pingwiny z Madagaskaru, potem nie będziesz miał umiaru”. Po brawurowym pokazie chłopców Julka, Wiktoria. Ola, Weronika i Kinga reklamowały film „Dzwoneczek”. Dziewczyny zrobiły to po mistrzowsku. Następnie Jakub z Patrykiem zachęcali do obejrzenia filmu o rycerzach, a Zuzia o „Dziewczynce z zapałkami”. Potem na scenie pojawił się czołg „Rudy”. Rozległy się słowa dobrze znanej piosenki „Deszcze niespokojne…” i do klasy wmaszerowali czterej pancerni: Oskar jako dowódca, Michał – radiotelegrafista, Adam – artylerzysta, Eryk – mechanik. Mundury i karabiny zrobione na tę okazję przez dziadka jednego z chłopców – wszystko to sprawiło, że prezentacja wypadła na „102”. Po przedstawieniu wszystkich reklam filmowych odbyło się tajne głosowanie. Oto jego wyniki: tytuł najlepszej aktorki otrzymała Weronika Banaszek. Super aktorem okrzyknięto Oskara Czarneckiego. Za najlepszy film po „zażartej walce” uznano reklamę „Czterech pancernych”. Laureaci odebrali z rąk wychowawczyni pamiątkowe statuetki i dokumenty potwierdzające ich prawo do nich.
Jednogłośnie uznano, że:
„Wesołe Oskary” to fajna sprawa,
Scenki, kostiumy, dobra zabawa.
Można się poczuć jak Johny Deep,
Po „czerwonym dywanie” przejść jak Meryl Streep.
Kto wie może za kilkanaście lat,
Ktoś z tych małych aktorów podbije świat?
Trzecioklasiści udowodnili, że możliwe jest to, by kiedyś któreś z nich dołączyło do sław uhonorowanych nagrodą amerykańskiej Akademii Filmowej. Życzymy im tego z całego serca. Niech spełniają swoje marzenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze