Reklama

Władysław Komendarek w Dekadzie, działalność artystyczna

07/04/2003 00:00
17 marca 2003 roku w warszawskim klubie "Dekada" odbył się koncert gwiazdy muzyki elektronicznej z Sochaczewa: Władysława Komendarka. Na przełomie lat 70-tych i 80-tych artysta występował z grupą Exodus. Od 1983r. rozpoczął karierę solową. Można śmiało stwierdzić, że jest największym spośród aktywnych obecnie twórców muzyki elektronicznej w Polsce. Muzykowi towarzyszyli: Zbigniew Fyk - były perkusista grupy Exodus oraz Marek "Zefir" Wójcicki – znany ze współpracy z wieloma zespołami rockowymi i jazzowymi, w tym przez krótki okres również z zespołem Exodus.

Koncert trwał ponad dwie godziny i okazał się wydarzeniem artystycznym niemałego kalibru. Jest to godne zaznaczenia, gdyż pora koncertu - 21.00 oraz dzień tygodnia – poniedziałek, raczej nie nastrajały do wizyt w pubach bez wyraźnej motywacji. Tymczasem w klubie, który może pomieścić dużą liczbę fanów, rzędu co najmniej 200 osób większość miejsc była zapełniona. Wśród słuchaczy można było zauważyć kilka znanych osób z polskiego środowiska muzycznego, w tym niestrudzonego, wieloletniego propagatora muzyki elektronicznej w Polsce: Jerzego Kordowicza z Programu III Polskiego Radia oraz przedstawicieli firm fonograficznych. No i oczywiście byli również Sochaczewianie: wśród których dało się dostrzec Dobrego Ducha muzyki i kultury w naszym mieście - Roberta Niemirę (właściciela sklepu fonograficznego przy ul. Warszawskiej), a nawet lokalnych polityków. Szczególnie ten ostatni fakt jest godny zaznaczenia, gdyż dobrze rokuje dla przyszłości wydarzeń kulturalnych w naszym mieście.

Pierwsza część koncertu rozpoczęła się utworem „Trapez Bermudzki” z płyty „Kupcy czasu”. Ta trwająca ponad 17 min suita znakomicie wprowadziła słuchaczy w specyficzny klimat muzyki artysty, który po mistrzowsku posługuje się wielką formą muzyczną. Następnie usłyszeliśmy nastrojowy „Krótki zasięg umysłu” pochodzący z najnowszej płyty „Syndrom cywilizacji". Po tym wprowadzeniu artysta uraczył publiczność trzema nowymi kompozycjami, które się jeszcze nie ukazały w żadnym wydawnictwie. Były to utwory: "Trzecia płeć" utrzymany w stylistyce etnicznej, "Ambient" - wyraz nowych twórczych poszukiwań W.Komendarka, oraz krótka improwizacja przekonująca, że muzyk czuje się również bardzo dobrze w klimatach jazzowych. Po dawce nowości nastąpiło uderzenie tradycji, ale tej przez naprawdę duże "T". Artysta wykonał owacyjne przyjęty utwór "Epitafium" z repertuaru King Crimson. Trwająca ponad 10 min interpretacja na pewno mogła przekonać słuchaczy, że Władysław z Ziemi Sochaczewskiej nie jest odtwórcą, lecz prawdziwym artystą, który nawet do znanego "klasyka" może wnieść coś swojego, co na dodatek porwie słuchaczy. Pierwszą część koncertu zakończyły "Inkuby i sukuby" pochodzące z płyty "Manipulator". Ta kompozycja w stylu house niewątpliwie przekonuje, że muzyk bynajmniej nie jest weteranem odcinającym kupony z minionej sławy. Poszukuje on nowych dróg artystycznych czasami wręcz szokujących dawnych fanów, ale na pewno zdolnych przyciągnąć nowych młodszych słuchaczy.

Początek II części spektaklu był hołdem dla fanów grupy Exodus, która zakończyła działalność 20 lat temu. W. Komendarek wykonał jedną z najbardziej znanych kompozycji zespołu "Ten najpiękniejszy dzień". Utwór poprzedziło swego rodzaju preludium organowe o niezwykłej mocy i ekspresji. Nie sposób było pozostać obojętnym i nie dać się wciągnąć w „trans” emanujący z muzyki artysty. Potem nastąpiło danie główne dla zgromadzonych licznie „Exodusowców”. W stosunku do pierwotnej wersji artysta wzbogacił utwór o improwizację na organach Hammonda, dodał również brzmienia instrumentów smyczkowych. Efekt był niesamowity i mógł dać wyjaśnienie spotykanych niekiedy w Zachodnich źródłach muzycznych opinii, że Exodus był najlepszą polską grupą rock"a symfonicznego.

Władysław bardzo lubi niespodzianki. Dlatego z tego podniosłego nastroju przeszedł do utrzymanego w stylu zbliżonym do trash metal tytułowego utworu z ostatniej płyty "Syndromu cywilizacji". A potem znowu zaskoczenie i liryczna "Parabola muz (A)" - część wielkiej suity z kasety o tym samym tytule. Następnie muzyk zagrał dwie nowe kompozycje, w której brzmiały rytmy klasycznego i progresywnego rock’a. Z kolei w utworze „Przerabiacze świata” łagodne pastelowe brzmienie instrumentów klawiszowych nagle zaczęło się przeplatać z bardzo ostrymi pasażami gitarowymi. A żeby było ciekawie to jeszcze w tle brzmiało coś w rodzaju rytmiki muzyki z Bliskiego Wschodu. Jednym słowem parada zaskoczeń i niespodzianek tak lubianych przez artystę. Potem słuchacze znowu zanurzyli się w tradycji – Komendarek zagrał „Starless” z repertuaru King Crimson. Efekt był podobny jak przy wykonanym wcześniej „Epitafium”. Ostatnim utworem w koncercie miało być „Sanktuarium nieudaczników” z płyty „Manipulator”. Nie obyło się jednak bez bisu, którego fani domagali się wywołując głośno imię Władka dopóty, dopóki artysta nie uraczył ich jeszcze jedną kompozycją. Koncert zakończył się owacją widzów na stojąco. Słuchacze reagowali podczas całego koncertu bardzo żywo, nagradzając artystę głośnymi oklaskami i okrzykami.

Oceniając występ Władysława Komendarka, można stwierdzić, że jest to artysta niezwykły. Potrafił stworzyć niepowtarzalny spektakl, wręcz misterium o niesłychanym ładunku ekspresji i dynamiki. Duży udział w uzyskaniu takiego klimatu ma łączenie oryginalnej muzyki elektronicznej ze śpiewem artysty w nieznanym języku, płynącym jak gdyby z głębi jego duszy. Wrażenie słuchaczy jest na tyle niesamowite, że koncert można porównać do czegoś w rodzaju obrzędu plemiennego z udziałem szamana. Obserwując Władysława podczas koncertu można odnieść wrażenie, że artysta wpada w swoisty trans, którym rządzą jedynie prawa struktury estetycznej wykonywanego dzieła. Wydaje się, że Sochaczewianin posiada rzadkie u muzyków rockowych powołanie do wykonywanego zawodu. Sam Komendarek mówi o sobie, że jest rockmanem. Jego twórczość stoi jednak w jaskrawej opozycji do większości współczesnych zespołów rockowych, których produkcje są czasami wręcz rzemieślniczo dopasowywane do wymogów rynku. W przypadku „Gudonisa” mamy do czynienia z wielkim artystą, a nie z bezdusznym automatem do produkcji modnych przebojów.

Niezależność muzyka manifestuje się zarówno na polu artystycznym, gdyż artysta nie poddaje się krótkotrwałym modom, tworząc własne niepowtarzalne kompozycje, jak również biograficznym. Władysław mieszka i żyje bardzo skromnie w niewielkim domku na obrzeżach miasta. Każdy kto go odwiedza zauważa, że żyje w harmonii z naturą i samym sobą.

Na koniec tej recenzji jeszcze jedna bardzo ważna uwaga. Władysław jest jeszcze wyjątkowym artystą pod innym względem. Czasami podczas koncertów innych muzyków obłożonych elektroniką widać wyraźnie, że tak naprawdę ich czynny udział, ingerencja na żywo w jest znikoma, albo żadna. Obserwujemy takiego muzyka, który np. po prostu klaszcze czy rusza się rytmicznie nie dotykając żadnego instrumentu. Zamiast takiego „rzemieślnika” grają automaty. Zupełnie przeciwna sytuacja jest z Władysławem Komendarkiem. Artysta w rozmowie przeprowadzonej z nim po koncercie stwierdził, że akceptuje jedynie koncerty ze swoim maksymalnym zaangażowaniem na żywo. Jest to jedna z cech, dzięki którym każdy jego koncert jest niepowtarzalny.

Być może wielu z mieszkańców Sochaczewa nie zdaje sobie sprawy jak wielkiego formatu artysta jest obywatelem naszego miasta. Można w tym miejscu zaapelować do włodarzy naszego miasta i powiatu o docenienie roli artysty i udzielenie mu wszelkiego możliwego wsparcia. Na pewno mogłoby być to bardzo korzystne dla promocji wizerunku Ziemi Sochaczewskiej zarówno w kraju jak i za granicą. I może wówczas mielibyśmy szansę na pozbycie się stereotypowego określania Sochaczewa jako synonimu prowincji pod względem kulturalnym, co np.: zdaje się czynić Wojciech Młynarski w jednej ze swoich piosenek!

Wybrana dyskografia Władysława Komendarka:
1. „Władysław Komendarek” (kaseta - Polskie Nagrania - Muza 1985),
2. „Dotyk chmur” (płyta analogowa - Pronit 1987),
3. „Promenada” (płyta analogowa - Polskie Nagrania 1989),
4. „Hibernacja nr 1” (płyta analogowa – Pronit 1990),
5. „Fruwająca Lalka” (CD - Intersonus 1991),
6. „Planeta śmiechu” (kaseta - Ana Records 1992),
7. „Tajemnice horyzontu” (CD - Polton 1992),
8. „Powrót z materii międzygwiazdowej” (kaseta - Digiton 1992),
9. „Poławiacze sumień” (CD - Polskie Nagrania 1993),
10. „Kupcy czasu” (kaseta – Digiton 1995),
11. „Parabola muz” (kaseta – 1994),
12. „Infomania” (fragment jam session nagranego wspólnie z Tomaszem Kubiakiem i Markiem Manowskim na Targach Poznańskich – X-Servis/Tangram 1996),
13. „Szafirowa Chimera” (CD – X-Serwis/Tangram 1996),
14. „Klasykotronika” (CD – ZPR Records 1998),
15. „Zeta Reticuli IV” (CD – Studio Arka 2000),
16. „Manipulator” (CD – ZPR Records 2001),
17. „Syndrom cywilizacji” (CD – PMC System Integrator 2002).

Płyty nagrane z grupą Exodus:
1. „The most beautiful day” (płyta analogowa - Polskie Nagrania 1980),
2. „Supernowa” (płyta analogowa - 1982),
3. „Singles Collection” (CD - Izabelin Studio 1992),
4. „Najpiękniejszy dzień” (CD - Pomaton EMI 2000)
5. „The most beautiful day” (CD - Universal Music Polska / Polskie Radio 2001).

Składanki:
1. „Looking East – Electronic East. Synthesier music from Poland” (CD - Erdenklang 1990),
2. “El Club/Sampler 1” (CD - Digiton 1994,
3. „Polish Fan Club of Tangerine Dream - sampler vol.1” (CD - X-Serwis 1995)
4. „Moogazyn” (CD – X-Serwis/Tangram 1996)


DZIAŁALNOŚĆ ARTYSTYCZNA
WŁADYSŁAWA „GUDONISA” KOMENDAREKA

Urodzony w 1948 roku Władysław Komendarek od najmłodszych lat mógł kształtować swoją wrażliwość w rodzinie o dużych tradycjach muzycznych. Dziadek Władysława pochodził z Litwy i był cenionym organistą na Ziemiach Odzyskanych. To na jego cześć w 1983 roku muzyk przyjął pseudonim artystyczny „Gudonis”. Artysta jest również praprawnukiem wielkiego polskiego kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego, który napisał znany każdemu Polakowi polonez „Pożegnanie ojczyzny”.

Kariera muzyczna W.Komendarka rozpoczęła się od zespołów szkolnych: Pelikany i Kormorany. Potem grał w zespole Borysy. Wówczas powstały jego pierwsze kompozycje. Przygoda z muzyką elektroniczną zaczęła się od zakupu instrumentu Yamaha, który pozwalał na uzyskiwanie brzmień podobnych do kultowych w owych czasach organów Hammonda. Następnym etapem kariery była gra w Grupie Dominika, założonej przez byłego członka Czerwonych Gitar, Dominika Kutę. Zespół istniał co prawda tylko pół roku, ale z byłymi jego muzykami Władysław Komendarek utworzył grupę Exodus. Stały skład zespołu stanowili Władysław – instrumenty klawiszowe, Andrzej Puczyński – gitara, Wojciech Puczyński gitara basowa, Zbigniew Fyk - perkusja i Paweł Birula – śpiew. Siedem lat działalności tej grupy było niemal nieprzerwanym pasmem sukcesów oraz bardzo wielu koncertów w kraju i za granicą. Grupa występowała np. w Berlinie, Stuttgarcie, Moskwie, Budapeszcie, Jarocinie i wielu polskich miastach. W niektórych zachodnich źródłach zespół był określany jako „polski Yes” ze względu na delikatny wysoki głos Biruli i tendencję do rozbudowanych form muzycznych określanych niekiedy mianem rocka symfonicznego.

W 1983 roku W.Komendarek rozpoczął karierę solową. Jeszcze przed zakończeniem działalności zespołu nagrał pierwsze własne utwory dla Polskiego Radia. Były to: „Wędrówka dusz”, „Ranek nad Wisłą”, „Anielska podróż”, „Obiegowa gra” oraz interpretacja klasycznego „Czardasza” włoskiego kompozytora V.Montiego. Następnie była wydana w 1985 roku przez Polskie Nagrania - Muza kaseta pt.: „Władysław Komendarek”. Na winylowym krążku artysta zadebiutował, kiedy Tonpress wydał jego dwa single: pierwszy z utworami „Sen Szoguna” i „Opętanie”, na drugim znalazły się: „Leśna przechadzka” i „Tęsknota żeglarza”.

Do ważniejszych dokonań Komendarka z pierwszej połowy lat 80-tych należy muzyka do widowisk teatralnych, takich jak: „Szalona lokomotywa” Witkacego (teatr Współczesny we Wrocławiu), „Stachuriada” - widowisko poświęcone Edwardowi Stachurze, spektakl telewizyjny „W podróży”. Władysław Komendarek jest również twórcą muzyki filmowej. Wspólnie z Michałem Lorencem stworzył muzykę do filmu Andrzeja Kostenki „Przyjaciele”. Z kolei do filmu „Ręczna robota”, którego treścią są dzieje rozwoju ludzkości, najpierw powstała muzyka, a dopiero potem reżyser Wojciech Iwański stworzył do niej fabułę. Na swoim koncie artysta ma również muzykę do filmu psychologicznego z elementami fantastyki naukowej: „Jak nie wiesz ludziku” tego samego reżysera. Godna zaznaczenia jest również muzyka do dzieła Renaty Stachury „Kup mi kanapę” – produkcji przeznaczonej na rynek amerykański.

W latach 1985-86 artysta wystąpił na festiwalach w Jarocinie, czego pamiątkę dla fanów stanowi wydana przez Digiton kaseta zawierająca dwie suity koncertowe: „Powrót z materii międzygwiazdowej” oraz „Zabawa kosmicznych dzieci”.

W 1987 roku Pronit wydał pierwszy winylowy longplay „Gudonisa” pt.: „Dotyk chmur” z muzyką w stylu „pop-electronic” z przebojowym „Tańcem szerszeni”. Sprzedano dużą, jak na owe czasy, liczbę płyt rzędu 15-16 tys. egzemplarzy. W tym samym roku Polskie Nagrania wydały drugą analogową płytę Komendarka. Była to „Promenada” z elektronicznymi transkrypcjami muzyki klasycznej takich kompozytorów jak Bach, Mozart, Liszt, Chopin i Mussorgski. Płyta zawiera m.in. utwory: „Lot trzmiela” Rimskiego-Korsakowa, „Na perskim rynku” Ketelbeya i na nowo opracowany „Czardasz” V.Montiego. Znaczącym wydarzeniem była trzecia płyta analogowa artysty „Hibernacja nr 1”, która ukazała się w wydawnictwie „Pronit”. W ocenie krytyków krążek jest dowodem rozwoju artysty, który operuje pogłębionymi emocjami, i nowymi odkryciami brzmieniowymi.

Jednym z największych wydarzeń muzycznych, w których na specjalne zaproszenie uczestniczył „Gudonis” w końcu lat osiemdziesiątych, był Festiwal Ars Electronica (13-17.09.1989r.) w Linzu. Było to dla Władysława bardzo cenne doświadczenie, które dało mu wyobrażenie o dużych możliwościach ilustrowania muzyki za pomocą animacji komputerowej.

Nowy okres w życiu artysty, będącego obiektem zainteresowań wielu osób i firm, rozpoczyna się od podpisania kontraktów płytowych ze znaczącymi wydawnictwami na polskim rynku muzycznym. Intersonus wydało płytę „Fruwająca lalka”, na której Władysław „Gudonis” Komendarek prezentuje już bardzo wyraźny, niepowtarzalny styl, który często jest trudny dla krytyków do zaszufladkowania i jednoznacznej oceny.

W 1992r. Polton wydał krążek CD „Tajemnice horyzontów”. Na płycie spotykamy bardzo nastrojową muzykę stanowiącą jedną całość, mimo faktu, że jest to wybór wcześniejszych utworów z lat 1984-89. Następnym dokonaniem W.Komendarka była kaseta „Planeta śmiechu” wydana przez Ana Records. Ze względu na niski nakład wydawnictwo nie jest znane szerszej grupie fanów.

Lata dziewięćdziesiąte były również okresem tworzenia muzyki teatralnej. Kompozytor współpracuje z lubelskim Teatrem im. Juliusza Osterwy nad spektaklem „MOMO" (Michael Ende). W Wałbrzychu współdziała przy przedstawieniu „Wariat i zakonnica” oraz „Gra”.

Artysta zagrał wiele koncertów, choć jak mówi w wywiadach, trudno jest przedstawiać duże formy muzyczne bez odpowiedniej oprawy (światło, obraz, efekty). Wspomina występ w Jeleniej Górze na „Górze Szybowcowej” (wrzesień 1992r.), gdzie na jedną noc zjechało wielu muzyków by uczestniczyć w „Nocnym czekaniu na UFO” i zaprezentować się licznie zgromadzonej widowni. Owacyjnie przyjmowany Komendarek zaprezentował nowy materiał, powstał tu utwór „Rozmyślanie na górze S”. Pamięta również koncert w Wągrowcu, gdzie powstała jedna z wersji utworu „35 śmietnik atomowy”, wielkiego przeboju wśród fanów el- muzyki. Utwór ten znalazł się potem w skróconej postaci na płycie: „Poławiacze sumień”. Artysta przyznaje, że kompozycja powstała, gdyż bardzo go poruszyła wiadomość o zatonięciu rosyjskiej atomowej łodzi podwodnej w pobliżu wybrzeża Skandynawii. Fani muzyki elektronicznej docenili zarówno wartość artystyczną dzieła jak i jego wydźwięk ekologiczny. W 1992 roku utwór wygrał plebiscyt na najlepszy polski utwór elektroniczny Trójkowej Listy Elektronicznych Nagrań TOP TLEN prowadzonej w ramach audycji Jerzego Kordowicza „Studio el-muzyki”. Płytą „Poławiacze sumień” artysta zaskoczył wszystkich dotychczasowych swoich odbiorców. Zaprezentował muzykę lekką, z długimi tematami i oczywiście przeplecioną w tle głosem. Przy produkcji tej płyty pomagał mu Cantus, tajemniczy brytyjski wokalista.

Nieprzerwanie muzyka Komendarka towarzyszy przedstawieniom teatralnym. Bierze udział w takich przedsięwzięciach, jak: „Jaskółeczka” dla Teatru Lalki i Aktora w Opolu, „Księga dżungli – Mowgli” dla Teatru im. H.Ch.Andersena w Lublinie i „Brama słońca” dla Teatru Miniatura z Gdańska.

W 1994r. powstała płyta-składanka łącząca gwiazdy el-muzyki (w tym Władysława Komendarka) z debiutantami: „El-club/sampler 1”. Sochaczewianin zaprezentował nowy utwór i zapowiedź kastety „Kupcy czasu”, którą z kolei wydała firma Digiton pod koniec 1995 roku.

Ważne w biografii W.Komendarka jest spotkanie z prezesem fan klubu muzyki elektronicznej „Tangram”. Efektem tego spotkania jest nawiązanie stałej współpracy klubu z artystą. „Tangram” staje się reprezentantem „Gudonisa”. Pierwszym działaniem jakie podjęto w tym kierunku było podpisanie kontraktu na koncerty.

14 listopada 1993r. - odbył się koncert Komendarka w Ośrodku Kultury Ochoty w cyklu koncertów „Elektronika w OKO”, zorganizowany przez klub warszawski KMMEiM i jego prezesa Michała Zioło. 30 lipca 1994r. – odbył się koncert „Gudonisa” w Słupsku. 17 września 1994r. - na zaproszenie muzyków z Chemnitz, Komendarek jedzie na II Międzynarodowy Festiwal Muzyki Elektronicznej „Wellenformen”. Całość wyjazdu obsługuje „X-Serwis/Tangram”.

1 marca 1995 roku „X-Serwis/Tangram” stają się samodzielnym wydawnictwem muzycznym. Komendarek staje się ich muzykiem firmowym i gwiazdą pierwszej płyty kompaktowej „Polish Fan Club of Tangerine Dream - sampler vol.1”. Zaprezentowany tu utwór „Szafirowa Chimera” zapowiada następną, solową płytę artysty. Premiera płyty odbyła się podczas targów komputerowych w Poznaniu. Po raz pierwszy przedstawiono multimedia jako oddzielny temat targowy. W zaaranżowanym przez „X-Serwis” namiocie pokazowym Władysław Komendarek, Tomasz Kubiak i Marek Manowski przedstawiali nowe sposoby tworzenia muzyki elektronicznej na sprzęcie komputerowym. Jednocześnie niecodzienne trio grało kilkugodzinne, improwizowane koncerty dla publiczności targowej. Zarejestrowany w ten sposób materiał posłużył wydawnictwu „X-Serwis/Tangram” na wydanie maxisingla z tego jam session pt. „Infomania”.

12 sierpnia 1995 roku odbył się koncert na III Zlocie Elektronicznych Fanatyków ZEF"95, który zorganizował „Tangram”. W finale trzydniowego maratonu koncertowego, wystąpił specjalista od improwizacji „Gudonis”. Pisz obchodził właśnie 350-lecie otrzymania praw miejskich, okazjonalny dyplom nie ominął również artysty.

14 stycznia 1996 roku to data jubileuszowa dla warszawskiego klubu KMMEiM. Z tej okazji wydano płytę z nagraniami artystów, którzy przez 10 lat gościli w klubie. Wśród 17 wykonawców jako pierwszy zaprezentował się Komendarek utworem „Narodziny Sumerów”. Tytuł płyty „Moogazyn” to również tytuł stałej rubryki w czasopiśmie komputerowym „Enter” poświęconej muzyce elektronicznej całego świata. Płyta firmowana jest przez „Lapus”, „Enter”, „Tangram”, „Femme” i „X-Serwis”.

W tym samym roku na rynku pojawił następny efekt działań twórczych „Gudonisa”. Była to płyta „Szafirowa Chimera”. Koncert promujący płytę odbył się na europejskim festiwalu muzyki elektronicznej w Holandii. Wśród dotychczasowych dokonań Komendarka, płytę wyróżnia duża ilość elementów wokalnych, co jest przełamaniem pewnej dotychczasowej konwencji przyjętej w środowisku polskiej muzyki elektronicznej. Artysta po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem wielkich form muzycznych. Należą do nich utwory: „Reinkarnacja nr 10” (trwa ponad 12 min) i „Fabryka sformatowanych mózgów”(blisko 14 min) „Zwierciadło epoki” (blisko 20 min). Ostatni utwór odnosił sukcesy na wspomnianej wcześniej trójkowej liście Top Tlen Jerzego Kordowicza. W sierpniu 1996 roku artysta wystąpił również w roli gwiazdy na IV Zlocie Elektronicznych Fanatyków ZEF’96.

Ostatnie pięć lat jest okresem dalszych twórczych poszukiwań artysty, a zarazem nawiązań do tradycji. W 1998 roku ukazała się „Klasykotronika”. Na płycie znajduje się 16 transkrypcji utworów kompozytorów klasycznych. Już po pierwszym przesłuchaniu płyty, da się zauważyć, że artysta odcisnął swoiste piętno na każdej z interpretacji. Na pewno nie są to proste odtworzenia klasyków, lecz malowane własnymi kolorami i niezwykle piękne „wariacje na temat”. Recenzenci płyty pisali wręcz o „szokowej terapii” zastosowanej przez „Gudonisa” wobec wielbicieli muzyki klasycznej. Po latach ta opinia wydaje się nieco przesadzona. Nie mija natomiast wrażenie oryginalności i wysokiej oceny eksperymentu połączenia klasycznej linii przewodniej utworów ze środkami wyrazu nowoczesnej elektroniki. Twórczym przetworzeniom artysta poddał takie utwory jak np.: „Toccata” i „Fuga” J.S.Bacha, „Poranek” Griega, „Taniec z szablami” A.Chaczaturiana, „V Symfonia” L.Beethovena, „Mazurek” F.Chopina, a nawet „Pożegnanie Ojczyzny” swego sławnego przodka M.K.Ogińskiego. „Klasykotronika” jest nawiązaniem do „Promenady” powstałej w 1989r. W ocenie niektórych recenzentów transkrypcje sprzed dziesięciu lat są mniej „rewolucyjne”, ale nie oznacza to, że gorsze.

W 2000 roku na rynku pojawił się następny kompaktowy krążek Władysława „Zeta Reticuli IV”. I tym razem krytycy nie wiedzieli jak ocenić nowe dokonania artysty, który znowu ich zaskoczył. Płyta zawiera bowiem 14 utworów o stylistyce techno. Da się na niej zauważyć takie pod-style techno jak psychedelic-trance, minimal-trance czy też breakbeat. Płytę oceniono bardziej jako następny eksperyment artystyczny, niż nowy stały kierunek działań „Gudonisa. Recenzenci zwracali uwagę na breakbeatowy utwór „Nocne światła” czy mocno gitarowy „Piąty stopień rozmrażania”. Ostatni utwór na płycie - „Ziemska wizytówka” zawiera przetworzone głosy p. L.Wałęsy dialogującego z p. A.Kwaśniewskim. Jest to oczywiście żartobliwe nawiązanie do ówczesnych wydarzeń politycznych. Tytuł płyty nawiązuje do nazwy hipotetycznej obcej galaktyki, gdzie jak się można domyślać istnieje obca cywilizacja. Muzyka na tej płycie jest po prostu „nie z tej ziemi”.

W.Komendarkowi spodobał się „kosmiczny eksperyment” dokonany na „Zeta Reticuli IV”. Dlatego następna płyta - „Manipulator” - jest kontynuacją nagrań w stylu techno. Od jednolitej konwencji odbiega jedynie utwór „Sanktuarium nieudaczników”, który jest zbliżony do klasycznego rock’a. Trzeba przyznać, że odwaga i niezależność artysty z Sochaczewa czasami manifestuje się wobec nawet własnych fanów z czasów Exodusu i pierwszego etapu działalności solowej. Wyraźne nawiązanie do muzyki techno spotkało się z krytyką niektórych dotychczasowych zwolenników i recenzentów. Trudno jednak chyba mieć do artysty pretensje za to, że próbuje nowych twórczych poszukiwań. Pytany bezpośrednio o przyczynę takich działań, „Gudonis” stwierdza, że po prostu uległ nowym fascynacjom. Tak się składa, że te fascynacje mogą znacznie odmłodzić jego odbiorców.

Ostatnią z dotychczas wydanych płyt W.Komendarka jest „Syndrom cywilizacji” (2002r.). Krytycy oceniają płytę jako powrót „Gudonisa” do stylistyki z połowy lat dziewięćdziesiątych, do charakterystycznego stylu, który zdążył sobie wypracować przez długi czas dotychczasowej kariery artystycznej. Znajdziemy tu kilka „perełek” różnych nastrojów. Sięgając do porównań plastycznych, można stwierdzić, że artysta potrafi malować swą muzyką piękne pastelowe obrazy („Parabola muz (A) i (B)). Może wprowadzać w niemal sakralny nastrój – w „Aniołach światłości” uraczył nas podniosłym brzmieniem organów i dzwonów kościelnych z towarzyszeniem gitary rockowej. Tytułowy utwór płyty to znowu jak to często bywa u Władysława – niespodzianka. Jest on bowiem zbliżony do stylu trash metal. Po kilkukrotnym przesłuchaniu można stwierdzić, że płyta jest pewną syntezą wcześniejszych i ostatnich dokonań „Gudonisa”. Odnajdujemy na niej jednak również elementy stanowiące ciekawy wyraz nowych dróg rozwoju artysty.

Władysław „Gudonis" Komendarek tworzy i mieszka w Sochaczewie przez całe swoje dotychczasowe życie. Twórczość Władysława, podobnie jak w przypadku jego wielkiego przodka Michała Kleofasa Ogińskiego, czy choćby pochodzącego z naszych okolic Fryderyka Chopina, posiada swoisty polski koloryt. Artysta jest żywo zainteresowany przyrodą, historią, sensem istnienia ludzkiej cywilizacji. Jego sztuka jest jak gdyby ilustracją pytań, które stawia sobie każdy człowiek. Władysław „Gudonis” Komendarek jest artystą nieszablonowym. Większość krytyków ma problem z jednoznacznym zaszufladkowaniem jego twórczości. Mimo że tworzy już od blisko 30 lat, jego muzyka ciągle brzmi świeżo i dostarcza odbiorcom niezwykłych przeżyć estetycznych.

Zbigniew Brzozowski

(Za przyzwoleniem W. Komendarka wykorzystano obszerne fragmenty biografii artysty autorstwa Sławomira Więckowskiego.)

Ściągnij materiał video czas - 35 sek. waga - 2,7 MB

Zbyszek Brzozowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Grabiec 2003-04-22 00:00:00

    I trzeba było od razu Zen pisać w naszej Ziemii Sochaczewskiej. Po to ta gazeta istniejae i nosi nazwę samorządowej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zen 2003-04-14 00:00:00

    Bez przesady z tą "niszowością" muzyki Władka!!! Facet ma w swoim dorobku rzeczy o różnej stylistyce, choć noszą jego specyficzne piętno twórcze. Jeśli np. chodzi o płyty "Manipulator" i "Zeta Reticuli IV", to na pewno takiej muzyki nie powstydziła by się masowa impreza w stylu TECHNO. Do normalnego słuchania muzyki akurat z tych dwu płyt trzeba chyba mieć poniżej 20 lat, no ale to chyba nie jest wada tej muzyki. Jednak główny rdzeń muzyki "Gudonisa" to rzeczy o bardzo pięknej melodyce, które można porównać do kolorowych pastelowych obrazów. I na pewno mogą się przy nią cieszyć i bawić ludzie o normalnej wrażliwości, a nie jedynie jakaś wąska grupa o wysublimowanych gustach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MAC 2003-04-14 00:00:00

    Pan Władek tworzy niszową muzykę. Do aktualnej konwencji Dni Sochaczewa pasuje jak........... Miejsce na taką muzykę pewnie się znajdzie w Sochaczewie, jeszcze chwila.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości