Sąd Rejonowy w Sochaczewie został uchroniony przed likwidacją, dzięki zaangażowaniu mieszkańców miasta i powiatu sochaczewskiego. Zawiązano nawet Komitet Obrony Sądu. O podjętych działaniach rozmawialiśmy z przewodniczącym Komitetu mecenasem Wojciechem Błaszczykiem.
Czy Komitet Obrony Sądu w Sochaczewie powstał jako odzew na to, co działo się wokół sądów rejonowych w kraju?
- Zawrzało, gdy powstała pierwsza lista pana ministra Gowina o likwidacji 122 Sądów Rejonowych i znalazł się wśród nich w Sąd w Sochaczewie. Od razu spowodowało to odzew społeczności lokalnej, której miałem okazję przewodniczyć i organizować jej działania.
Trudno było w tamtym momencie przekonać społeczność lokalną, żeby podchwyciła inicjatywę?
- Wydaje mi się, że początkowo niektórzy się obawiali. Dochodziły podejrzenia, że może ktoś próbuje na tym ugrać jakiś kapitał polityczny. Jednak ja od początku przedstawiałem tę sprawę ponad podziałami partyjnymi i uważam to za sukces Komitetu. W jego powstanie i działalność zaangażowały się przecież wszystkie znaczące osoby z różnych partii i sił politycznych w powiecie. W pierwszym okresie ogromne wsparcie było także ze strony proboszcza ks. Piotra Żądło. Przy zbieraniu podpisów pod petycją do ministra w obronie sądu w Sochaczewie ogromny udział mieli proboszczowie parafii z terenu powiatu, wójtowie gmin (przyp. red. zebrano 20 tys. podpisów). Władze miasta pomogły nam natomiast przy organizacji manifestacji w Sochaczewie, wieców w Warszawie, częściowo wspierano też finansowo powstanie Stowarzyszenia Amici Curiae, które zawiązano w marcu 2012 roku.
Tamten czas był pełen niepewności i zwrotów akcji. Jak wspomina Pan wspólne działania?
- Myślę, że była duża determinacja ze strony zarówno naszego środowiska, jak i wielu innych miast zainteresowanych sprawą, np. Bochni, Pułtuska. Nawet w tych miejscowościach, w których sądy zostały zlikwidowane, to oni nadal walczą o sądy, ponieważ traktują to jako pierwszy krok do likwidacji powiatów.
W przypadku Sochaczewa współpraca przyniosła zamierzony efekt. Dzięki akcji podjętej przez Komitet głośno było w mediach o naszym mieście.
- To była bardzo dobra promocja dla miasta, wprawdzie niczego nie budowaliśmy, nie powstawały żadne inwestycje. Niemniej jednak taka determinacja w obronie sądu jest niezwykle istotna. Taki proces wycofywania się państwa z prowincji jest realny, tzn. prywatne firmy, PKS, placówki energetyki, czy choćby usługi publiczne opuszczają te tereny. Niestety to odbywa się kosztem mieszkańców tych miasteczek. Spór o sądy to tak naprawdę konflikt między metropoliami a prowincją.
O sochaczewskim sądzie ostatnio też było głośno, ale w nieco innym kontekście, czyli niewłaściwej egzekucji komorniczej.
- Przykro mi, że takie komentarze się pojawiają. Rzeczywiście jeśli chodzi o Sąd w Sochaczewie i sprawę pani Danuty B. to rozpatrywana tu była skarga na czynności komornika. Dla mnie z prawnego punktu widzenia, w sytuacji kiedy postępowanie zostało zakończone, to skarga jest bezprzedmiotowa. Sąd w Sochaczewie więc tu nie mógł nic zrobić, lecz nie dziwię się oburzeniu społecznemu. W sprawę był zaangażowany komornik nie z Sochaczewa, lecz z Warszawy, kancelaria adwokacka a konkretnie likwidator spółki też są ze stolicy. I to te dwie osoby mają na sumieniu całą historię. Moim zdaniem zajście to powinno spowodować zmianę stanu prawnego, bo samo określanie pozwanego tylko z imienia i nazwiska nie jest wystarczające, a może spowodować daleko idące skutki. Każdy z nas, jeśli z godziny na godzinę straciłby wszystkie oszczędności życia, byłby oburzony. Ustawodawca powinien wyciągnąć z tego wnioski i zastanowić się w jaki sposób zmienić prawo, aby zminimalizować takie sytuacje.
Czy szykują się jakieś zmiany obejmujące Sąd Rejonowy w Sochaczewie?
- Często występuję w tym sądzie i znam dobrze sytuację kadrową, lokalową i organizacyjną. Powiem szczerze, że jest ona fatalna. Sędziowie i pracownicy sekretariatów pracują w warunkach żenujących. Trzeba zabiegać, żeby jednak ten sąd rozbudować. Jest plac, który należy do skarbu państwa i pozostaje tylko kwestia środków finansowych na rozbudowę sądu. Warto nadmienić, że z budynku korzysta jeszcze Prokuratura Rejonowa. Obecne warunki utrudniają załatwienie spraw interesantom. Nie ma żadnej szatni, jest mało miejsca, nie ma gdzie usiąść na sali rozpraw, a w sekretariatach ustawione jest biurko przy biurku.
W grę wchodzą zmiany kadrowe w sochaczewskim Sądzie?
- Wiem, że pan Prezes Sądu Jacek Woźnica wystąpił o przyznanie etatu dyrektora administracyjnego sądu, który w zamyśle ministerstwa, miałby odciążać prezesa od obowiązków o charakterze administracyjno-technicznym. Z ustawy wynika, że wszystkie sądy, zatrudniające powyżej 15 sędziów mają mieć takie stanowiska. Te, które mają od 10 do 15 sędziów tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach, z czego korzysta nasze miasto. Wiem, że postępowanie wyłaniające osoby w drodze konkursu jest w ostatniej fazie i to jest pewien sukces Prezesa Sądu.
Nominowany jest Pan do tytułu Sochaczewianin Roku 2012, czy to dla Pana zaskoczenie?
- Sam w siebie wierzyłem zawsze, dlatego nie byłem zaskoczony. Jest to dla mnie bardzo miłe wyróżnienie i nie wiem jaki będzie ostateczny werdykt mieszkańców ziemi sochaczewskiej. Jedno jest pewne, moje zaangażowanie społeczne nie wynikało z tego, że ktoś mnie dostrzeże, czy dostanę nagrodę. Uważałem to za mój lokalny, patriotyczny obowiązek, abyśmy stanęli w obronie sądu, a tak naprawdę w obronie powiatu sochaczewskiego.
Dziękuję za rozmowę.
ECHO POWIATU
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
zadnych konkretow tylko mydlenie oczu zacofanym ludziom. mowienie wprost ze sochaczewski sad nie ma nic wspolnego z ta sprawa i jest czysty jest zenujace. pana stanowisko w tej sprawie wyraznie mowi nam jaki pan ma stosunek do tego sadu.. za wszelka cene bedzie pan go bronil... w tym swietle trzeba sie zastanowic rowniez jakie intencje tak na prawde kierowaly panem kiedy to stawal pan w obronie sadu.. kurz po obronie nie opadl a juz zwiekszamy etaciki i przymierzamy sie do rozbudowy, poprawiania warunkow i moze zwiekszeniu pensyjek prowincjonalnym sedziom? no bo ta kasa co teraz to zamalo za skazywanie "przestepcow biedronkowych" oraz wydawanie wyrokow w sprawie fotoradarow i zaleglych mandatow..
zadnych konkretow tylko mydlenie oczu zacofanym ludziom. mowienie wprost ze sochaczewski sad nie ma nic wspolnego z ta sprawa i jest czysty jest zenujace. pana stanowisko w tej sprawie wyraznie mowi nam jaki pan ma stosunek do tego sadu.. za wszelka cene bedzie pan go bronil... w tym swietle trzeba sie zastanowic rowniez jakie intencje tak na prawde kierowaly panem kiedy to stawal pan w obronie sadu.. kurz po obronie nie opadl a juz zwiekszamy etaciki i przymierzamy sie do rozbudowy, poprawiania warunkow i moze zwiekszeniu pensyjek prowincjonalnym sedziom? no bo ta kasa co teraz to zamalo za skazywanie "przestepcow biedronkowych" oraz wydawanie wyrokow w sprawie fotoradarow i zaleglych mandatow..