Reklama

Wojciech Błaszczyk o sądzie

Urząd Miasta w Sochaczewie
29/03/2013 09:32

Sąd Rejonowy w Sochaczewie został uchroniony przed likwidacją, dzięki zaangażowaniu mieszkańców miasta i powiatu sochaczewskiego. Zawiązano nawet Komitet Obrony Sądu. O podjętych działaniach rozmawialiśmy z przewodniczącym Komitetu mecenasem Wojciechem Błaszczykiem.

 

Czy Komitet Obrony Sądu w Sochaczewie powstał jako odzew na to, co działo się wokół sądów rejonowych w kraju?

- Zawrzało, gdy powstała pierwsza lista pana ministra Gowina o likwidacji 122 Sądów Rejonowych i znalazł się wśród nich w Sąd w Sochaczewie. Od razu spowodowało to odzew społeczności lokalnej, której miałem okazję przewodniczyć i organizować jej działania.

Reklama

 

Trudno było w tamtym momencie przekonać społeczność lokalną, żeby podchwyciła inicjatywę?

- Wydaje mi się, że początkowo niektórzy się obawiali. Dochodziły podejrzenia, że może ktoś próbuje na tym ugrać jakiś kapitał polityczny. Jednak ja od początku przedstawiałem tę sprawę ponad podziałami partyjnymi i uważam to za sukces Komitetu. W jego powstanie i działalność zaangażowały się przecież wszystkie znaczące osoby z różnych partii i sił politycznych w powiecie. W pierwszym okresie ogromne wsparcie było także ze strony proboszcza ks. Piotra Żądło. Przy zbieraniu podpisów pod petycją do ministra w obronie sądu w Sochaczewie ogromny udział mieli proboszczowie parafii z terenu powiatu, wójtowie gmin (przyp. red. zebrano 20 tys. podpisów). Władze miasta pomogły nam natomiast przy organizacji manifestacji w Sochaczewie, wieców w Warszawie, częściowo wspierano też finansowo powstanie Stowarzyszenia Amici Curiae, które zawiązano w marcu 2012 roku.

Reklama

 

Tamten czas był pełen niepewności i zwrotów akcji. Jak wspomina Pan wspólne działania?

- Myślę, że była duża determinacja ze strony zarówno naszego środowiska, jak i wielu innych miast zainteresowanych sprawą, np. Bochni, Pułtuska. Nawet w tych miejscowościach, w których sądy zostały zlikwidowane, to oni nadal walczą o sądy, ponieważ traktują to jako pierwszy krok do likwidacji powiatów.

 

W przypadku Sochaczewa współpraca przyniosła zamierzony efekt. Dzięki akcji podjętej przez Komitet głośno było w mediach o naszym mieście.

Reklama

- To była bardzo dobra promocja dla miasta, wprawdzie niczego nie budowaliśmy, nie powstawały żadne inwestycje. Niemniej jednak taka determinacja w obronie sądu jest niezwykle istotna. Taki proces wycofywania się państwa z prowincji jest realny, tzn. prywatne firmy, PKS, placówki energetyki, czy choćby usługi publiczne opuszczają te tereny. Niestety to odbywa się kosztem mieszkańców tych miasteczek. Spór o sądy to tak naprawdę konflikt między metropoliami a prowincją.

 

O sochaczewskim sądzie ostatnio też było głośno, ale w nieco innym kontekście, czyli niewłaściwej egzekucji komorniczej.

Reklama

- Przykro mi, że takie komentarze się pojawiają. Rzeczywiście jeśli chodzi o Sąd w Sochaczewie i sprawę pani Danuty B. to rozpatrywana tu była skarga na czynności komornika. Dla mnie z prawnego punktu widzenia, w sytuacji kiedy postępowanie zostało zakończone, to skarga jest bezprzedmiotowa. Sąd w Sochaczewie więc tu nie mógł nic zrobić, lecz nie dziwię się oburzeniu społecznemu. W sprawę był zaangażowany komornik nie z Sochaczewa, lecz z Warszawy, kancelaria adwokacka a konkretnie likwidator spółki też są ze stolicy. I to te dwie osoby mają na sumieniu całą historię. Moim zdaniem zajście to powinno spowodować zmianę stanu prawnego, bo samo określanie pozwanego tylko z imienia i nazwiska nie jest wystarczające, a może spowodować daleko idące skutki. Każdy z nas, jeśli z godziny na godzinę straciłby wszystkie oszczędności życia, byłby oburzony. Ustawodawca powinien wyciągnąć z tego wnioski i zastanowić się w jaki sposób zmienić prawo, aby zminimalizować takie sytuacje.

 

Reklama

Czy szykują się jakieś zmiany obejmujące Sąd Rejonowy w Sochaczewie?

- Często występuję w tym sądzie i znam dobrze sytuację kadrową, lokalową i organizacyjną. Powiem szczerze, że jest ona fatalna. Sędziowie i pracownicy sekretariatów pracują w warunkach żenujących. Trzeba zabiegać, żeby jednak ten sąd rozbudować. Jest plac, który należy do skarbu państwa i pozostaje tylko kwestia środków finansowych na rozbudowę sądu. Warto nadmienić, że z budynku korzysta jeszcze Prokuratura Rejonowa. Obecne warunki utrudniają załatwienie spraw interesantom. Nie ma żadnej szatni, jest mało miejsca, nie ma gdzie usiąść na sali rozpraw, a w sekretariatach ustawione jest biurko przy biurku.

Reklama

 

W grę wchodzą zmiany kadrowe w sochaczewskim Sądzie?

- Wiem, że pan Prezes Sądu Jacek Woźnica wystąpił o przyznanie etatu dyrektora administracyjnego sądu, który w zamyśle ministerstwa, miałby odciążać prezesa od obowiązków o charakterze administracyjno-technicznym. Z ustawy wynika, że wszystkie sądy, zatrudniające powyżej 15 sędziów mają mieć takie stanowiska. Te, które mają od 10 do 15  sędziów tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach, z czego korzysta nasze miasto. Wiem, że postępowanie wyłaniające osoby w drodze konkursu jest w ostatniej fazie i to jest pewien sukces Prezesa Sądu.

Reklama

 

Nominowany jest Pan do tytułu Sochaczewianin Roku 2012, czy to dla Pana zaskoczenie?

- Sam w siebie wierzyłem zawsze, dlatego nie byłem zaskoczony. Jest to dla mnie bardzo miłe wyróżnienie i nie wiem jaki będzie ostateczny werdykt mieszkańców ziemi sochaczewskiej. Jedno jest pewne, moje zaangażowanie społeczne nie wynikało z tego, że ktoś mnie dostrzeże, czy dostanę nagrodę. Uważałem to za mój lokalny, patriotyczny obowiązek, abyśmy stanęli w obronie sądu, a tak naprawdę w obronie powiatu sochaczewskiego.

Reklama

Dziękuję za rozmowę.

ECHO POWIATU

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kacperskyy 2013-04-03 09:39:03

    zadnych konkretow tylko mydlenie oczu zacofanym ludziom. mowienie wprost ze sochaczewski sad nie ma nic wspolnego z ta sprawa i jest czysty jest zenujace. pana stanowisko w tej sprawie wyraznie mowi nam jaki pan ma stosunek do tego sadu.. za wszelka cene bedzie pan go bronil... w tym swietle trzeba sie zastanowic rowniez jakie intencje tak na prawde kierowaly panem kiedy to stawal pan w obronie sadu.. kurz po obronie nie opadl a juz zwiekszamy etaciki i przymierzamy sie do rozbudowy, poprawiania warunkow i moze zwiekszeniu pensyjek prowincjonalnym sedziom? no bo ta kasa co teraz to zamalo za skazywanie "przestepcow biedronkowych" oraz wydawanie wyrokow w sprawie fotoradarow i zaleglych mandatow..  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama