Reklama

Wpływowy bloger


Muszę Wam się do czegoś przyznać. Otóż moje blogowe teksty przechodzą cenzurę.  Zazwyczaj przed umieszczeniem wpisu na blogu, daję go do przeczytania mojemu osobistemu krytykowi z piętnastoletnim doświadczeniem  życiowym.  Jeśli mój osobisty krytyk czytając świeżo napisany tekst marszczy się, krzywi, wzdycha, cmoka, kręci głową, a na koniec tak od niechcenia mówi Może być…, to nie zastanawiam się ani chwili i umieszczam tekst na portalu. Jeśli natomiast  przerywa czytanie ze stwierdzeniem, że tekst jest jak szkolne wypracowanie w gimnazjum, to jest to niczym wyrok. To, co napisałam,  absolutnie nie nadaje się do upublicznienia. Tak właśnie było w przypadku ostatniego wpisu, dlatego czekaliście trochę dłużej. Mój krytyk był jednak łaskawy i przemycił w  rozmowie ze mną element edukacji.  Z typowo męską  pewnością siebie i stanowczością (niczym Linda wypowiadając legendarne słowa Co ty wiesz o zabijaniu? ) stwierdził: Tak  się pisze blogi…  I na monitorze zobaczyłam ranking dziesięciu najbardziej wpływowych blogerów 2012 roku… Tym razem ja się zmarszczyłam... Nie zależy mi przecież, żeby być wpływowym blogerem. Piszę bo lubię. Piszę, bo mam taką potrzebę, jak to rozszyfrował mnie ktoś  życzliwy. I żeby była jasność, nie zamierzam nikogo naśladować. A ranking? Lubię wysokie poprzeczki, ale  żeby tam zaraz być najbardziej wpływowym blogerem…  

Reklama

                                                                                                                                                        
Od dziś bez cenzury. Cóż, pora zaryzykować i usamodzielnić się w wyrażaniu swoich opinii… No więc myślałam o tym wpływowym blogerze, nawet kiedy gotowałam botwinkę na obiad. Płukałam te czerwone buraczki i inne warzywka, zastanawiając się, jak ma się moje pisanie do bycia wpływowym blogerem.  I czy w ogóle zależy mi, żeby być tym wpływowym blogerem. No i przede wszystkim, kto to jest ten  wpływowy bloger. Już przy krojeniu buraczków moje myśli były przy próbie zdefiniowania wpływowego człowieka. Zastanawiałam się, czy jestem wpływowym człowiekiem. No i tu nie ma co się oszukiwać, trzeba wreszcie spojrzeć w prawdzie w oczy. W końcu miałam pisać prawdę…  Jestem wpływowym człowiekiem. Bo przecież mam wpływ. To przyjemne uczucie mieć wpływ. Budzić się rano z myślą, że to ode mnie zależy, jaki ten dzień będzie, jaki będę miała nastrój, co będę robić, czego dokonam. Nawet, jeśli trochę rozśmieszyłam Pana Boga swoimi myślami (Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, koniecznie powiedz Mu o swoich planach:)), to i tak mam wpływ na to, jak przyjmę niespodziewane. Uśmiechnę się do mojego Generała tam na górze, zasalutuję Mu i powiem Tak jest.  Mam na to wpływ, to mój wybór.  Mój. Cudownie jest mieć wpływ. Jak ja kocham mieć ten wpływ. I przecież mam wpływ  na swoje myśli, postanowienia, plany, decyzje, na siebie, na to co robię, jak żyję. 

 To moja decyzja, w jakim humorze witam dzień, czy piszę chumor czy też humor. Ode mnie zależy, czy uśmiecham się od rana, czy skrzywioną miną zarażam wszystkich wokół. Czy jem śniadanie, jaką piję kawę, czy rano ścielę łóżko, czy zakładam glany czy szpilki. Mam wpływ. Czy jestem w pracy uprzejma i ślę łańcuszek radości, czy mam skrzywiona minę i wszyscy zastanawiają się co mnie ugryzło. Mam wpływ. Mało tego,  mam wpływ na życie innych.  Kiedyś podczas pogaduch o życiu moja przyjaciółka powiedziała słowa, które bardzo utkwiły mi w pamięci, że człowiek wszystko może, może nawet zabić drugiego człowieka. Tak, człowiek może wszystko, może kochać i budować, może nienawidzić i niszczyć. Nawet, mówiąc kolokwialnie, jak człowiek coś  schrzani (jestem w domu i mi wolno ;) poza tym chrzan z rodziny warzywowatych, a ja dziś medytuję przy warzywach), to i tak dalej ma na to wpływ, bo może to w jakimś stopniu zadośćuczynić. Zawsze ma szansę naprawić nawet największą głupotę. Co więcej, może jeszcze wiele nauczyć się dzięki nawet najpodlejszej sytuacji i największemu upadkowi. Bo człowiek z natury upada. I podnosi się. Silniejszy, mocniejszy, mądrzejszy. Może to i trochę absurdalne, ale te nasze upadki ciągle nas doskonalą, to takie nasze kształcenie ustawiczne : ) dzięki nim uczymy się wiele o sobie, o innych, o świecie. W sumie nie ma porażek, są tylko sytuacje, które uczą.  Przypuszczam, że byłabym niezłym hejterem. Pasjonuje mnie natura ludzka i pewnie z precyzją strzelca wyborowego trafiałabym w najbardziej bolesne miejsca. Wymierzałabym sprawiedliwość z wytrwałością Hrabiego Monte Christo. Nie żyję jednak sama na Ziemi, a wszechświat nie należy wyłącznie do mnie. Inni mają takie samo prawo jak ja, żeby  żyć, czuć, popełniać błędy i uczyć się na nich. Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba :) Nie muszę się rozpychać ostrym językiem, uszczypliwością, złośliwością i nienawiścią. Nie muszę zadeptywać nadziei, łamać  wyrastających innym skrzydeł, gasić entuzjazmu, zamykać otwartości. Wręcz przeciwnie, mogę przeczesywać piórka w młodych skrzydełkach, ożywiać nadzieję, podpalać zapał, otwierać otwartość na oścież. To mój wybór. Mam na to wpływ.  Mogę wysyłać raniące słowa niczym strzały, niech ludzie cierpią. Mam wpływ. Mogę nieść nadzieję, dobro, miłość. Mam wpływ...

Reklama

Mam wpływ na Ciebie, mój Czytelniku, bo przecież mógłbyś teraz robić zupełnie coś innego, a jednak nie robisz tego, lecz czytasz ten tekst. Mało tego, mam wpływ na to, co poczujesz i pomyślisz po przeczytaniu tego tekstu…  Wszyscy jesteśmy  jak naczynia połączone, mamy na siebie wpływ.

 

A botwinkowy obiad bardzo udany, dzięki mojemu tacie, który przywiózł mi dorodności ze swojego ogródka. Na moje kulinaria i po części na treść wpisu to właśnie on miał wpływ. No i mój osobisty krytyk.

 

A Ty w jaki sposób wpływasz na swoje życie?

Reklama

Jak zmieniasz życie innych?

Jaki wpływ na Twoje życie mają inni ludzie?

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Monikark 2013-07-08 21:54:45

    Dzięki, Panie Karolu.
    ,,Żyjmy tak by cieszyć się życiem, spełniać marzenia i nie ranić innych ludzi...:)"
    Nic dodać, nic ująć. Żyjmy tak :) Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2013-07-08 12:20:48

    Bardzo dobry tekst, osobiście lubię czytać Pni bloga i jak dla mnie jest Pani najlepsza...:)
    A te pytania postawione do przemyślenia wszystkim czytelnikom.
    Żyjmy tak by cieszyć się życiem, spełniać marzenia i nie ranić innych ludzi...:)

    Pozdrawiam serdecznie, Karol.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Monikark 2013-07-08 10:37:47

    Dzięki, wpływowa Czytelniczko :) Cóż, zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny... Pewnie dlatego życie jest taką wielką, pasjonującą przygodą. A życie świadome to nic innego, jak otwarte oczy, uszy i serce. Wtedy nawet gorycz ma smak gorzkiej czekolady. Pozdrawiam wakacyjnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama