Wycieczka – survival
2 października pod opieką wychowawców odbyła się wycieczka pierwszych klas Gimnazjum im. J. Piłsudskiego w Szymanowie. Był to wyjazd integracyjny, dlatego też postanowiliśmy skorzystać z takiej formy, by jak najwięcej czasu spędzić razem. Wybór padł na zajęcia survivalowe, które miały miejsce w lasku gawłowskim.
Czym właściwie jest survival?
Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Jedni uważają, że survival to wyjście z sytuacji bez wyjścia. Inni z kolei twierdzą, że survival to uczestnictwo w ekstremalnych wyprawach. Jeszcze jedna grupa przekonuje, że survival to tropienie zwierząt oraz zdobywanie pożywienia w terenie.Ja uważam że survival jest dokładnie tym co oznacza ten wyraz – przetrwaniem! Każdy z nas jest innym człowiekiem z osobnym bagażem doświadczeń. Tak jak dla zagorzałego mieszczucha nocne błąkanie się po lesie jest survivalem w pełnym wydaniu, tak dla doświadczonego outdoorowca, pięć dni samotnej tułaczki po górach może nie być niczym specjalnym.
O wiele ważniejsze od definicji survivalu są możliwości które stwarza. Survival uczy samodzielności. To dzięki niemu w dobie samochodów i samolotów, możemy zrozumieć, co to znaczy przejść 100 kilometrów bez odpoczynku. To dzięki niemu odkrywamy na nowo swoją naturę i zaczynamy samodzielnie działać, nie czekając na pomoc z zewnątrz.
Według mnie survival jest tym czego w XXI zaczyna nam brakować, a co w głębi duszy jest nam niezwykle potrzebne.
Tak o sztuce przetrwania mówi „ABC przetrwania”.
A naszym przewodnikiem po świecie survivalowym był p. Adrian Kamiński – znany w sochaczewskim środowisku instruktor survivalu i bushcraftu .
Pięć godzin na świeżym powietrzu minęło w okamgnieniu. Były konkurencje, które wszystkich przyprawiły o szczery śmiech, np. przejście leśnego toru przeszkód z zawiązanymi oczami pod przewodnictwem lidera, który sterował grupą tylko za pomocą swojego głosu. Poznawaliśmy także różne narzędzia niezbędne w warunkach ekstremalnych, te wszystkie noże, maczety, zapałki które nie gasną włożone do wody przyprawiały o zawrót głowy. Spróbowaliśmy także jedzenia MRE. Racja żywnościowa MRE to popularne zestawy żywnościowe, do których podgrzania nie potrzeba zewnętrznych źródeł ciepła – smak… no cóż, to kwestia gustu. Uczyliśmy się rozpalać ogień bez użycia zapałek, a kiedy to się udało piekliśmy kiełbaski nad ogniskiem.
Ten dzień był bardzo udany, nawet pogoda nam dopisała. Taka wycieczka to fantastyczny sprawdzian dla grupy i my go zaliczyliśmy. Dziękujemy organizatorom za cierpliwość, zaangażowanie i wiedzę, jaką dzięki Wam zdobyliśmy.
Katarzyna Lewczuk
wychowawca klasy 1 A
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze