W dniach 17-18 czerwca 2014r. grupa 46 uczniów z naszej szkoły pod opieka pań: A.Grefkowicz, E.Kołodziejskiej, A.Kowalskiej i M.Zielińskiej przeniosła się w zamierzchłe czasy. Wyruszyliśmy bowiem, by bliżej poznać epokę, w której „EST SOLARUS OTH MITHAS” – „Mój honor to moje życie” powtarzano jak mantrę. Odwiedziliśmy zamki, poznaliśmy historię mieszkających w nich przedstawicieli zakonu rycerskiego, zwanego w Polsce Krzyżakami. Zwiedziliśmy warownię w Golubiu-Dobrzyniu, Malborku i Gniewie. W tej ostatniej spędziliśmy najwięcej czasu. Nocowaliśmy nawet w gniewskiej, posępnej, gotyckiej twierdzy, a w tamtejszej karczmie krzepiliśmy się jadłem. Wędrowaliśmy także po dawnych warsztatach, zapoznając się z tajnikami poszczególnych profesji. Sami wykonywaliśmy starodruki, wybijaliśmy monety, tkaliśmy, strzelaliśmy z łuku i kuszy. Niezapomnianych wrażeń dostarczył nam nocny spacer z pochodniami po zamczysku. Przeciskając się krętymi, wąskimi schodami, z drżącym sercem wypatrywaliśmy czy gdzieś z ciemnych zaułkach nie wypłynie ku nam jakaś zjawa. Na szczęście widma zajęte były straszeniem kogoś innego. My mieliśmy możliwość spotkać się z nimi dopiero następnego dnia podczas oglądania multimedialnego widowiska „Wakacje z duchami”. Ach, cóż to był za spektakl! Na pół godziny przenieśliśmy się w świat walących się murów, płonących stropów, pękających okien, bezgłowych rycerzy. Chciwy, okrutny kat, krwawy Zygfryd, który „zsunął się na dno występku”, walka dobra ze złem – w to wszystko wpleciono historię gniewskiej warowni. Wybuchy, płomienie, niesamowite efekty specjalne, „przerażająca” ścieżka dźwiękowa sprawiły, że nawet na chwilę nie mogliśmy oderwać wzroku od tych interaktywnych obrazów.
Równie mrożące krew w żyłach chwile spędziliśmy w Sali tortur. Wędrując mrocznymi, zadymionymi piwniczkami zapoznaliśmy się z najbardziej okrutnymi narzędziami, służącymi do zadawania niewyobrażalnych cierpień. Dowiedzieliśmy się, że w Średniowieczu tortura była powszechnie uznaną formą przesłuchań. Zmroziło nas to trochę. Przekonaliśmy się bowiem, że nasz ideał-rycerz na białym rumaku, obrońca dam i biednych, okazywał się często okrutnikiem. Bogatsi, nie tylko w tę wiedzę, pełni niezapomnianych wrażeń wróciliśmy w rodzinne pielesze. Chcieliśmy jak najszybciej opowiedzieć bliskim o tym, co zobaczyliśmy, czego się dowiedzieliśmy. Mieliśmy pewność, że po wysłuchaniu naszych opowiastek rodzice położą nas w wygodnych, ciepłych łóżeczkach. Madejowe łoże na szczęście nie czekało na nikogo. Więcej zdjęć z wycieczki w naszej galerii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze