Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest nie sprawiedliwe,za cala to afera stoja wladze,a takze,pan prezes ktory zlecil,ta wycinke z tego co sie orientuje,jezeli dostaje sie zlecenie to trzeba sie z wywiazac,to dlaczego dwaj wykonawcy wycinki sa oskarzani o wandalizm,wykonali wycinke bo zlecono im to,a teraz wszyscy zrobili z nich wandali,wykonali swoja prace w nalezyty sposob,policja powinna pociagnac do odpowiedzialnosci wladze i tych ktorzy zlecili wykonanie wycinki,tak to juz jest ze z wladza sie nie wygra,zawsze dostaje sie zwyklemu obywatelowi,teraz wszyscy moga zobaczyc jacy ludzie rzadza naszym miastem
Nie godzę się jako mieszkaniec tego miasta na to, żeby z naszych podatków płacić za czyjąś bezmyślność i brak odpowiedzialności.
Bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy, zastanawia mnie natomiast jedna rzecz. Czy prezes sochaczewksiego sądu powinien szukać już teraz i w dodatku publicznie "okoliczności łagadzących". Wycięcie 22 drzew to zorganizowana praca. Trzeba znaleźć wykonawcę, wszystko z nim ustalić, ściąć i zebrać (zawłaszczyć) drewno. Czy naprawdę takie duże logistyczne przedsięwzięcie można wytłumaczyć "gorszym dniem"?
Ja, kiedy mam gorszy dzień, potrafię niezbyt elegancko się do kogoś odezwać.
Czyn ten jest nagany z wielu względów. Mała wartość drewna nie jest okolicznością łagodzącą, a czyn jeszcze gorszy, ponieważ uzusadnienie tego niepowetowanego wandalizmu jest praktycznie żadne.
Równie dusykusyjne jest stwierdzenie jakoby Józef Sz. cieszył się społecznym zaufaniem, ale być może prezes wie lepiej. Ale jeśli się cieszył, to tym wieksze było jego nadużycie wobec mieszkańców Chodakowa, którzy do tej pory są zszkowani wycinką. Co za tym idzie zaufanie to (choć dyskusyjne) jest także okolicznością obciążającą.
Wreszcie - dlaczego miasto nie chce wziąć odpowiedzialności za to, co się stało? W świetle polskiego prawa i orzecznictwa,jest raczej jasne , kto mazapłacić karę.
Miasto może ewentualnie pdjąć próbę dochodzenia tych roszczeń w procesie cywilnym od bezpośrednich sprawców wycinki.
Wysokie kary za nielegalne wycinki mają tak naprawdę charakter prewencyjny. Mają mobilizować właściwe organy do tego, aby dbały o tereny zielone. Nie dbają, to płacą.
Na zakończenie chciałbym podziękować "Ziemi Sochaczewkiej" i Martynie Mikulskiej, że tak dzielnie przedstawiają tę sprawę sochaczewskiej opinii publicznej.
To jest nie sprawiedliwe,za cala to afera stoja wladze,a takze,pan prezes ktory zlecil,ta wycinke z tego co sie orientuje,jezeli dostaje sie zlecenie to trzeba sie z wywiazac,to dlaczego dwaj wykonawcy wycinki sa oskarzani o wandalizm,wykonali wycinke bo zlecono im to,a teraz wszyscy zrobili z nich wandali,wykonali swoja prace w nalezyty sposob,policja powinna pociagnac do odpowiedzialnosci wladze i tych ktorzy zlecili wykonanie wycinki,tak to juz jest ze z wladza sie nie wygra,zawsze dostaje sie zwyklemu obywatelowi,teraz wszyscy moga zobaczyc jacy ludzie rzadza naszym miastem
Nie godzę się jako mieszkaniec tego miasta na to, żeby z naszych podatków płacić za czyjąś bezmyślność i brak odpowiedzialności.
Bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy, zastanawia mnie natomiast jedna rzecz. Czy prezes sochaczewksiego sądu powinien szukać już teraz i w dodatku publicznie "okoliczności łagadzących". Wycięcie 22 drzew to zorganizowana praca. Trzeba znaleźć wykonawcę, wszystko z nim ustalić, ściąć i zebrać (zawłaszczyć) drewno. Czy naprawdę takie duże logistyczne przedsięwzięcie można wytłumaczyć "gorszym dniem"?
Ja, kiedy mam gorszy dzień, potrafię niezbyt elegancko się do kogoś odezwać.
Czyn ten jest nagany z wielu względów. Mała wartość drewna nie jest okolicznością łagodzącą, a czyn jeszcze gorszy, ponieważ uzusadnienie tego niepowetowanego wandalizmu jest praktycznie żadne.
Równie dusykusyjne jest stwierdzenie jakoby Józef Sz. cieszył się społecznym zaufaniem, ale być może prezes wie lepiej. Ale jeśli się cieszył, to tym wieksze było jego nadużycie wobec mieszkańców Chodakowa, którzy do tej pory są zszkowani wycinką. Co za tym idzie zaufanie to (choć dyskusyjne) jest także okolicznością obciążającą.
Wreszcie - dlaczego miasto nie chce wziąć odpowiedzialności za to, co się stało? W świetle polskiego prawa i orzecznictwa,jest raczej jasne , kto mazapłacić karę.
Miasto może ewentualnie pdjąć próbę dochodzenia tych roszczeń w procesie cywilnym od bezpośrednich sprawców wycinki.
Wysokie kary za nielegalne wycinki mają tak naprawdę charakter prewencyjny. Mają mobilizować właściwe organy do tego, aby dbały o tereny zielone. Nie dbają, to płacą.
Na zakończenie chciałbym podziękować "Ziemi Sochaczewkiej" i Martynie Mikulskiej, że tak dzielnie przedstawiają tę sprawę sochaczewskiej opinii publicznej.