Reklama

Wycinka za 265 tys. zł

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
20/11/2007 07:49
Podejrzany przyznał się do winy
Akt oskarżenia przeciwko szefowi Klubu Sportowego „Bzura” wpłynął do sądu 25 września. Przypomnijmy, że chodzi o przestępstwo związane z przywłaszczeniem drewna, za które grozi mu do 3 lat więzienia. Przeciwko Józefowi Sz., jak i dwóm wykonawcom wycinki – Grzegorzowi O. i Adrianowi J., 11 października do sądu trafił też wniosek o ukaranie z ramienia policji - mowa o wykroczeniu i grzywnie za nielegalną wycinkę.
„Obydwie sprawy czekają jeszcze na rozpatrzenie, choć na pewno w tym roku sfinalizujemy tę dotyczącą wycinki. W przypadku wykroczeń nie mamy bowiem aż takich zaległości, jak w sprawach karnych, choć i tu postaramy się wyznaczyć jeszcze tegoroczny termin rozprawy – mówi prezes Sądu Sławomir Wodowski. - Kiedy konkretnie, trudno na razie prorokować, ponieważ oskarżony ma prawo do obrony i może składać wnioski dowodowe. Co prawda Józef Sz. przyznał się do zlecenia wycinki i przywłaszczenia drewna, ale nie można niczego wykluczyć w przyszłości. Doświadczenie pokazuje, że często ci, którzy przyznają się do zarzucanego czynu, potem zmieniają zdanie” – dodaje
Nie bez znaczenia są też okoliczności łagodzące, które jak tłumaczy prezes Wodowski, na pewno będą brane pod uwagę – chodzi m.in. o wartość skradzionego drewna, którą jak pamiętamy, biegły ocenił jako nie mniejszą niż 2700 złotych. „Ważny jest również fakt, że oskarżony nie był nigdy wcześniej karany i intencje, którymi się kierował. Nie można też zapominać o tym, że oskarżony cieszy się jednak jakimś zaufaniem społecznym skoro jest prezesem Klubu, a każdemu może przecież zdarzyć się w życiu jakiś gorszy dzień” – dodaje Sławomir Wodowski.
Kara dla miasta
Kolejny wątek w sprawie, to jak już pisaliśmy, kara jaką nałoży starostwo za nielegalną wycinkę. Takie uprawnienia wynikają z przepisów, zgodnie z którymi, starostwo jako organ upoważniony do wydawania decyzji na wycinkę drzew na terenie miasta, ma prawo nałożyć karę za ewentualne uchybienia. Jeszcze we wrześniu niewiadomą było to, czy karę zapłaci miasto, jako zarządca terenu KS „Bzura”, zleceniodawca wycinki czy może jej wykonawcy. Październik przyniósł odpowiedź na to pytanie i zgodnie z decyzją starostwa, karę w wysokości ponad 265 tys. zł ma zapłacić miasto. „Tak wynikało z interpretacji przepisów, bo karę trzeba nałożyć na właściciela terenu, czyli w tym przypadku Urząd” – mówi Karol Jarka z Wydziału Ochrony Środowiska w starostwie. Z decyzją starostwa nie zgodził się burmistrz, który 22 października wniósł odwołanie i sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. „Czekamy na orzeczenie, ale czasami takie sprawy trwają nawet pół roku – wyjaśnia Karol Jarka. - Jeśli Kolegium każe nam ponownie rozpatrzyć sprawę, na pewno to zrobimy, choć przyglądaliśmy się podobnym orzeczeniom wydawanym w całej Polsce i wynika z nich, że zazwyczaj Kolegium podtrzymuje decyzję i karę płaci właściciel terenu”.
Innego zdania jest miasto. Jak mówi naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Agnieszka Tomaszewska, samorząd nie był sprawcą wycinki, co potwierdzają działania organów ścigania, którym udało się ustalić autora i wykonawców samowolki. Bez znaczenia jest tu fakt, że „Bzura” to organizacja pozarządowa, która dzierżawi teren stadionu od Miejskiego Ośrodka Kultury i nie podlega bezpośrednio Urzędowi. „Starosta uznał, że miasto jest odpowiedzialne za wycinkę, ponieważ jest właścicielem terenu, na którym do niej doszło” – dodaje Agnieszka Tomaszewska. I wygląda na to, że administracyjny spór rozgorzeje na dobre. Miasto zapewnia bowiem, że wykorzysta wszystkie możliwe środki odwoławcze, by kary nie zapłacić.
Do sprawy, zarówno na wokandzie, jak i w Kolegium, jeszcze powrócimy.
Martyna Mikulska


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    nick2007 2007-11-21 09:50:26

    To jest nie sprawiedliwe,za cala to afera stoja wladze,a takze,pan prezes ktory zlecil,ta wycinke z tego co sie orientuje,jezeli dostaje sie zlecenie to trzeba sie z wywiazac,to dlaczego dwaj wykonawcy wycinki sa oskarzani o wandalizm,wykonali wycinke bo zlecono im to,a teraz wszyscy zrobili z nich wandali,wykonali swoja prace w nalezyty sposob,policja powinna pociagnac do odpowiedzialnosci wladze i tych ktorzy zlecili wykonanie wycinki,tak to juz jest ze z wladza sie nie wygra,zawsze dostaje sie zwyklemu obywatelowi,teraz wszyscy moga zobaczyc jacy ludzie rzadza naszym miastem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2007-11-20 20:15:39

    Nie godzę się jako mieszkaniec tego miasta na to, żeby z naszych podatków płacić za czyjąś bezmyślność i brak odpowiedzialności.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2007-11-20 08:37:33

    Bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy, zastanawia mnie natomiast jedna rzecz. Czy prezes sochaczewksiego sądu powinien szukać już teraz i w dodatku publicznie "okoliczności łagadzących". Wycięcie 22 drzew to zorganizowana praca. Trzeba znaleźć wykonawcę, wszystko z nim ustalić, ściąć i zebrać (zawłaszczyć) drewno. Czy naprawdę takie duże logistyczne przedsięwzięcie można wytłumaczyć "gorszym dniem"?
    Ja, kiedy mam gorszy dzień, potrafię niezbyt elegancko się do kogoś odezwać.
    Czyn ten jest nagany z wielu względów. Mała wartość drewna nie jest okolicznością łagodzącą, a czyn jeszcze gorszy, ponieważ uzusadnienie tego niepowetowanego wandalizmu jest praktycznie żadne.
    Równie dusykusyjne jest stwierdzenie jakoby Józef Sz. cieszył się społecznym zaufaniem, ale być może prezes wie lepiej. Ale jeśli się cieszył, to tym wieksze było jego nadużycie wobec mieszkańców Chodakowa, którzy do tej pory są zszkowani wycinką. Co za tym idzie zaufanie to (choć dyskusyjne) jest także okolicznością obciążającą.
    Wreszcie - dlaczego miasto nie chce wziąć odpowiedzialności za to, co się stało? W świetle polskiego prawa i orzecznictwa,jest raczej jasne , kto mazapłacić karę.
    Miasto może ewentualnie pdjąć próbę dochodzenia tych roszczeń w procesie cywilnym od bezpośrednich sprawców wycinki.
    Wysokie kary za nielegalne wycinki mają tak naprawdę charakter prewencyjny. Mają mobilizować właściwe organy do tego, aby dbały o tereny zielone. Nie dbają, to płacą.
    Na zakończenie chciałbym podziękować "Ziemi Sochaczewkiej" i Martynie Mikulskiej, że tak dzielnie przedstawiają tę sprawę sochaczewskiej opinii publicznej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości