Reklama

Wyłączona wrażliwość. Młynarski w TOKu

Kulturka
18/06/2008 14:50
Wyłączona wrażliwość

6 czerwca, TOK, Młynarski

Teresin 6 czerwca, godz. 1915. Lekko spóźniona przyjeżdżam do TOKu czyli Teresińskiego Ośrodka Kultury. Zaplanowano tam popremierowy koncert „Młynarski raz jeszcze”.
Zła na siebie za spóźnienie, ale głodna wrażeń, jakie wiem, że koncert we mnie wywoła, wkraczam na teren Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji i w progi TOKu.
Drzwi sali, w której już nie jedno ciekawe wydarzenie się odbyło, są zamknięte. Głupio wchodzić w trakcie czegoś, co już trwa, ale z przyczyn ode mnie niezależnych, nie mam wyboru – kieruje się w stronę drzwi.... Nagle, kątem oka, w garderobie zauważam pomysłodawczynię koncertu, Joannę Cieśniewską i cały zespół dziewcząt które interpretację piosenek wielkiego geniusza polskiej piosenki przygotowały. „Dlaczego są tu, a nie na scenie?” – myślę.

Nikt nie przyszedł

Nikt nie przyszedł??? – NIKT nie przyszedł!!!
Wielkie zaskoczenie.
A koncert zapowiadał się bardzo dobrze: „Swoisty spektakl słowa i muzyki, a treść od początku do końca oparta na tekstach wspaniałego artysty. Artystki młodego pokolenia, kształcące swój głos w Teresińskim Ośrodku Kultury. Postawiono na różnorodność: pełne ironii, satyry na otaczający nas świat teksty, piosenki mądre, zachwycające, kontrowersyjne, rozemocjonowane. Słowem Młynarski duchem i umysłem. Zapraszani miłośnicy dobrej, polskiej piosenki”.

Niespodzianki nie zawsze miłe

Ośrodek kultury z Teresina, jest jednostką kultury, która choć mała, prężnie działa. Organizatorzy, planując koncert sekcji wokalnej z repertuarem Wojciecha Młynarskiego, nie spodziewali się małego zainteresowania tą propozycją. Mariusz Cieśniewski, dyrektor TOKu: „Jest to przykre dla nas, i myślę, że dalszy komentarz jest tu zbędny”....
Dyrektor nie chce mówić. Brakuje słów. Udaje mi się jednak pociągnąć mojego rozmówcę „za język”: „Okazuje się że, jakby nie było, powinniśmy zaniżyć troszkę poziom, po to żeby ewentualnie publiczność dopisała. Co od razu mówię, że niestety, tak się nie stanie, ku może zdziwieniu i zaskoczeniu innych. Nie zaniżymy i na pewno nie będziemy w przyszłości zniżać poziomu, wręcz przeciwnie – ta sytuacja motywuje i dopinguje nas do dalszej pracy. Dużym naszym wyzwaniem będzie to, aby zmobilizować publiczność, zachęcić, przekonać do tego by jednak przychodziła na tego typu koncerty”.
W Teresinie koncert z Młynarskim już pokazany nie zostanie. TOK chce pokazać go gdzie indziej. Jak mówi Joanna Cieśniewska, przepadło. „Ludzie będą nam zazdrościć, że tego nie widzieli, a ktoś widział, a my nie pokazaliśmy”.

Dlaczego

Sama zapowiedź koncertu, która poszła choćby w radiu, była interesująca. Dlaczego więc, tak znikome zainteresowanie wydarzeniem? „Może to wina słabej promocji?”, pytam dyrektora: „Zazwyczaj jest tak, że obecnie najłatwiej jest zwalić odpowiedzialność i winę na promocję. Była informacja zamieszczana na naszej stronie internetowej na portalu e-sochaczew (www.tok.esochaczew.pl), w lokalnych sochaczewskich gazetach, w radiu, były wieszane plakaty. Zostaje jeszcze jedna ewentualność jeżeli chodzi o promocję – zaproszenia imienne.” „Mam nadzieje, że do tego nie dojdzie”, myślę.

„Coś głębszego”

Co z repertuaru Młynarskiego mogła usłyszeć publika, która przyszłaby do TOKu 6 czerwca? Mówi Joanna Cieśniewska: „Zrobiłyśmy trzynaście piosenek, które były przeplatane tekstami Wojciecha Młynarskiego, raczej takimi dowcipnymi, kabaretowymi. A piosenki były te najbardziej znane, które się od razu z Młynarskim kojarzą („Jesteśmy na wczasach”, „Róbmy swoje”, czy na przykład „Tupot białych mew”) , ale i takie które z zaskoczeniem odkrywamy, że są dziełami tego autora (typu „Serce to jest muzyk”, „Życie kocham cię nad życie”, czy „Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia” i „Tak bym chciała kochać już”). Są utwory znane pod kątem wykonawczym, natomiast nie przywiązywało się wagi do tego, kto jest autorem tych tekstów, a przecież są wspaniale”. Opracowano także stronę muzyczną: „Przearanżowaliśmy te piosenki na trzy glosy i na fortepian, bo zwykle z Wojciechem Młynarskim gra niewielki zespół muzyczny lub pianista. Aranżację zrobiliśmy tak, by sześć dziewcząt mogło zaśpiewać. Tylko piano i sześć głosów. Taka interesująca, inna wersja, bo w damskim wykonaniu i z takim ironicznym podtekstem w słowie mówionym. Czytane były teksty, które coś wnoszą, coś głębszego”.

Każdy powód

Dlaczego warto było przyjść na koncert? - Nie tylko z powodu treści jakie niosą utwory Młynarskiego. Warto było z każdego powodu. Po to choćby, by wyjść z domu, nie siedzieć w murach, przy piwie, przed telewizorem. Zrelaksować się po dniu, tygodniu pracy. Jest przecież taka pora roku, że nie jest ciemno, jest ciepło, a godzinę ustalono tak, by osoba pracująca miała szanse na koncercie się zjawić. Wstęp na imprezy w TOKu zawsze jest wolny.
Warto również zobaczyć młodzież. Przepracować funkcjonujące powszechnie stereotypy. „Głośno mówi się o tym, że młodzież jest taka niedobra, okropna, że nie ma żadnych zainteresowań, siedzi na ulicy, przed blokiem, na dworcu, rozwala kosze, zdziera plakaty i nic ją nie interesuje. Gdyby ktoś przyszedł tutaj, zmieniłby przynajmniej o jakiejś części młodzieży zdanie. Zobaczyłby że młodzież ma zainteresowania, ma plany, pasje, marzenia” – Joanna Cieśniewska, - a przy okazji robi coś naprawdę dobrze, chce to dalej rozwijać: „Kiedyś być może, jeśli nie wszystkie, to jestem przekonana, że przynajmniej jedna na pewno gdzieś zaistnieje. Wówczas każdy będzie mówił ‘Stąd jest, z Teresina’.” – JC. Tylko, ile razy ją widzieliśmy?
„Szkoda, że nie zobaczymy, co dzisiaj robi młodzież, a przecież to jest ta grupa ludzi, która w przyszłości będzie na nas pracować, decydować jak będzie w tym kraju.’ - JC
Joanna Cieśniewska: „Może naprawdę ten cały budynek nie jest tak urodziwy, nie jest piękny i dlatego jakoś omija się go z daleka, ale przecież to nie mury tworzą klimat, to ludzie wewnątrz. Mylę że cala atmosfera która by się stworzyła na tym koncercie, i która się stworzyła ostatnio (premiera, pod nazwą „Młynarski w trójwymiarze” miała miejsce 25 kwietnia, przyszli na nią w większości znajomi wykonawczyń – przyp.) wyszłaby na zewnątrz, a wtedy każdy myślę, ze każdy dla każdego byłby lepszym człowiekiem”

Nie banalnie

Kilka osób: młode śpiewające dziewczyny (Agata Brzywczy, Ania Radomska, Małgosia Szymańska, Ania Radkowska, Agnieszka Jankowska, Sylwia Brzywczy) plus Joanna Cieśniewska – przygotowanie, flet poprzeczny, melodyka, zapowiedzi, Paweł Dałkiewicz – piano, akordeon, Leszek Lewicki – nagłośnienie, oświetlenie, gitara elektryczna włożyło wiele trudu w przygotowanie koncertu. Potrzeba czasu, aby nie był on banalny czy wręcz śmieszny w swej prostocie. Koncert pomyślany był jako jedna całość. Miał nie nudzić. Bez przerw uwaga słuchacza miała być skupiona przez cały czas trwania koncertu, ponieważ pomysłodawczyni uważa że koncert zaczyna się kiedy zapada cisza, a kończy kiedy milkną ostatnie brawa.
Z tekstami Młynarskiego, które coś wnoszą do życia człowieka, pracuje się ciężko. Wyzwaniem jest zrobienie koncertu, nie będącego hołdem ku czci danej osoby, a siłą charakteru zgodzenie się na porównania i krytykę, jeśli artysta żyje.

Brakuje wrażliwości

Jak ta sytuacja wpłynie na dalszą działalność sekcji wokalnej? - „Podjęłyśmy decyzję z dziewczynami, że będziemy jeździć na konkursy, festiwale. Troszeczkę to zaniedbałyśmy, bo wydawało się, że to nie jest takie ważne. Jeżeli napiszą w jednej, drugiej, trzeciej gazecie, że zdobyłyśmy jakąś nagrodę, to może po roku, kiedy nie będzie żadnego występu, ktoś stwierdzi, że słychać nas wszędzie, tylko nie w ojczystej okolicy. Może warto przyjść i zobaczyć.
Wydaje mi się też że przykład idzie od góry - rodziny, władz”. - JC
Obcowanie z kulturą uczy empatii – „Bardzo w dzisiejszych czasach skupiamy się na sobie, na dbaniu o własne ciało, o dobra materialne, o rozwijanie swojej kariery, a zapominamy o sferze duchowej, części, która wiąże się z emocjami. Ta duchowość istnieje, i emocje to pokazują. O tego ducha w ogóle nie dbamy. Gdybyśmy dbali, uczestniczyli w kulturze, uczyli się przeżywać rzeczy tego warte, byłoby nam łatwiej zrozumieć drugiego człowieka. Ludzie są mało empatyczni. Jeszcze tyle pracy przed nami, żeby ludzi uwrażliwić. Ludzie nie są wrażliwi i trzeba ich uwrażliwić’. – Joanna Cieśniewska

Za pointę niech posłużą organizatorom słowa samego Młynarskiego:
„… Róbmy swoje, pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje, póki jeszcze ciut się chce,
Drobiazgów parę się uchowa –
KULTURA, SZTUKA, WOLNOŚC SŁOWA – dlatego
Róbmy swoje, może to coś da? Kto wie…”


Justyna Marciniak

Ps. Tekst jest subiektywny, ponieważ emocje są subiektywne.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości