Mija druga kadencja burmistrza miasta
- Kończy się druga już kadencja burmistrza Bogumiła Czubackiego, ale zanim zapytam o podsumowanie, chciałbym wiedzieć skąd zrodził się u pana pomysł, by osiem lat temu kandydować.
- Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by się cofnąć w czasie nawet do okresu zespołu Demony, który tworzyliśmy razem z braćmi. Już wtedy grając muzykę staraliśmy się robić to zawsze jak najlepiej. To dążenie do wysokiej jakości, pozostało we mnie na stałe. Zresztą zaowocowało to potem zainteresowaniem nami PAGART-u i wieloma wyjazdami oraz koncertami zagranicznymi, jak choćby wyjątkową wyprawą muzyczną do Korei, gdzie reprezentowaliśmy Polskę podczas narodowego święta tego kraju. Nigdy też nie bałem się dużych wyzwań. Przecież skromny początkowo zespół z Sochaczewa, wraz z Ireną Santor objechał całą Kanadę i Amerykę Północną, koncertując dla Polonii. Mimo tych wojaży zawsze myślałem o powrocie do Sochaczewa, bo uważałem, że tu jest moje miejsce. I tak się w końcu stało.
- Wtedy, na początku lat 90., powstało pierwsze i jedyne do dziś sochaczewskie radio.-
-Tak, bo właśnie w Stanach miałem kontakt z takimi lokalnymi rozgłośniami, więc gdy tylko rząd stworzył i u nas taką możliwość prawną, pomyślałem: dlaczego nie ja, dlaczego nie Sochaczew? Pomógł mi kolega Marek Kacprzak i udało się stworzyć radio siłami lokalnymi. Nie było przecież w nim ani jednego zawodowego radiowca, sami amatorzy. A mimo to od razu zdobył wiernych słuchaczy. Po kilku latach radio zaczęło żyć własnym życiem, a ja szukałem nowych wyzwań. Wtedy Unia Wolności zaproponowała mi start ze swej listy do Rady Powiatu. Spędziłem w zarządzie tej rady cztery lata i bacznie przyglądałem się pracy w samorządzie.
- Jak rozumiem, teraz dochodzimy do odpowiedzi na pytanie skąd pomysł na burmistrzostwo?
- Była to ważna decyzja, ale pomyślałem, że mam już spore doświadczenie życiowe a także samorządowe, więc dam sobie radę. Po zwycięstwie wyborczym w 2002 roku, przede wszystkim, zgodnie ze swoimi dążeniami do uzyskiwania zawsze wysokiej jakości pracy dobrałem sobie współpracowników fachowców. Bo przecież jakość to fachowość. I to zaczęło z czasem przynosić efekty, zostało docenione przyznawanymi nam certyfikatami i wyróżnieniami. Fachowość to podstawa, bo przecież odpowiedzialni jesteśmy dzisiaj za budżet miasta liczący blisko 90 milionów złotych, a przypomnę, że gdy zaczynałem tu pracę, budżet ten był o połowę mniejszy.
- Co było najważniejsze w tych dwóch kadencjach? Co z tych zamierzeń udało się panu zrealizować?
- Powiem tak, już na samym początku powstał dokument pod nazwą Strategia Miasta, w którym wskazane zostały priorytety na najbliższe lata. Jednym z podstawowych był postulat działań na rzecz rozwoju w naszym regionie turystyki. Przecież mamy wokół wiele miejsc turystycznie atrakcyjnych. Choćby Żelazowa Wola, czy Brochów, ale także Arkadia, Nieborów i wiele innych. A skoro turystyka, to oczywiście trzeba było poprawić wizerunek miasta. Zaczęliśmy od pl. Kościuszki, który był wcześniej zaniedbanym, niechlujnym parkingiem, a dziś jest naszą wizytówką, odwiedzaną w ciepłe dni przez wielu mieszkańców. Niestety, po oddaniu do użytku obwodnicy weszła w życie ustawa nakazująca samorządom przejęcie dróg krajowych w centrach miast. U nas były one zniszczone przez międzynarodowy tabor samochodowy i ciężki sprzęt pracujący przy budowie obwodnicy. A miasto nie jest bogate, głównie ze względu na brak terenów inwestycyjnych. Musieliśmy więc remontować je sami. Do dziś toczy się spór, w sądzie który teraz mamy zamiar wygrać, bo poparł nas nawet Trybunał Konstytucyjny, o to kto powinien remontować te drogi. My, czy wykonawca obwodnicy. Jeśli wygramy, a jestem przekonany, że tak będzie, otrzymamy odszkodowanie i zostanie ono w całości przeznaczone na remont innych zaniedbanych ulic w mieście.
Ta sytuacja zmusiła nas jednak wtedy do wzmożonych starań o pieniądze z zewnątrz. O dotacje unijne, marszałkowskie, czy wojewódzkie. Udało się mi skompletować kadrę fachowców od pozyskiwania tych środków i dzisiaj zbieramy tego piękne owoce. W ostatnich czterech latach udało się nam pozyskać około 30 milionów złotych różnych dotacji unijnych. Mamy zagwarantowane już (bo podpisane są umowy) kolejne 100 milionów do wykorzystania w najbliższych dwóch, trzech latach. Mają być one przeznaczone głównie na kanalizację sanitarną oraz cały kompleks z kramnicami, który zmieni wygląd centrum miasta.
- Pojawiają się jednak pytania, czy wkład własny na kanalizację nie jest zbyt duży i obciążający miasto.
- Wiem, że są takie opinie, ale odwróćmy sprawę. Załóżmy, że nie damy własnych pieniędzy, zaniedbując budowę kanalizacji, a już niedługo wejdą w życie unijne restrykcyjne przepisy w tej sprawie, wtedy właśnie zapłacimy olbrzymie kary. A i tak trzeba będzie tę kanalizację kiedyś zrobić do końca, tylko że za swoje, czyli podatników pieniądze.
- Sochaczew odniósł w ostatnich dniach olbrzymi sukces, otóż w rankingu „Europejska Gmina - Europejskie Miasto 2010” prowadzonym od kilku lat przez niezależnych ekspertów Dziennika Gazeta Prawna, wśród 903 polskich miast znalazł się na 7 pozycji pod względem pozyskiwania pieniędzy z zewnątrz.
- Faktycznie, jest to sukces niebywały. Stworzony przeze mnie zespół do pozyskiwania unijnych ale i innych dotacji pracował jak widać niezwykle skutecznie, udzielając przy tym również pomocy urzędnikom z sochaczewskich gmin. Jestem przekonany, że gdy uruchomione zostaną dotacje na kanalizację miasta i kramnice, o czym wspominałem, będziemy pierwsi w Polsce!
- Czym można by zatem podsumować mijające dwie kadencje burmistrza Sochaczewa?-
Mam wielką satysfakcję, bo uważam, że udało mi się zrobić więcej niż początkowo sądziłem. Stało się tak dlatego, że starałem się wykorzystywać wszystkie nadarzające się okazje, by zmieniać na lepsze wygląd i funkcjonowanie Sochaczewa. Sądzę też, że wykorzystaliśmy do tej pory maksymalnie możliwości pozyskania unijnych środków. Kiedyś miały taką szansę inne kraje, dzisiaj mamy my. Ale te dotacje też się kiedyś skończą. Jesteśmy więc w wyjątkowym okresie, którego nie można zmarnować. Więc trzeba kuć żelazo póki gorące. Ja patrzę z dumą na to, co udało się zrobić w Sochaczewie i mogę chodzić po mieście z podniesioną czołem. Sądzę, że jeśli tempo gospodarcze będzie nadal takie jak do tej pory, a my będziemy umieli to wykorzystać, jak dotychczas, to Sochaczew za kilka lat będzie zupełnie innym miastem.
rozmawiał Sławomir Burzyński
Wśród wszystkich 903 polskich miast, Sochaczew znalazł się na bardzo wysokim siódmym miejscu, pod względem pozyskiwania zewnętrznych dotacji.!
KOLEJNY SUKCES MIASTA
W sobotę 13.11.2010 r. oddano do użytku sztuczne lodowisko wraz z zadaszeniem. Na razie obiekt będzie służył jako hala sportowa, w której można grać np. w tenisa lub siatkówkę. Gdy temperatury zewnętrzne nieco się obniżą, dyrekcja MOSiR-u uruchomi agregaty zamrażające i zacznie wylewać wodę która utworzy sztuczne lodowisko. Otwarcia obiektu dokonali burmistrz Bogumił Czubacki, jego zastępca Jerzy Żelichowski i dyrektor MOSiR-u Mieczysław Głuchowski wraz z grupą osób, które przyczyniły się do powstania obiektu. Mieczysław Głuchowski, przypomniał historię powstawania obiektu i najważniejsze dane techniczne, podziękował też wszystkim, którzy mieli swój udział w powstawaniu tej skomplikowanej inwestycji. Płyta powstała w zeszłym roku. Zainstalowano wówczas agregaty chłodzące. Powierzchnia lodowiska to 22x34 metry, z czego mrożone będzie 20x30 metrów. W tym roku powstało stałe zadaszenie oraz zakupiono kontenery, które stanowią zaplecze socjalne. Wokół obiektu ułożono kostkę brukową, w trakcie budowy jest droga przeciwpożarowa prowadząca do ślizgawki. Zadbano o dobre oświetlenie. Zainstalowany zostanie również monitoring.
Otwierając lodowisko burmistrz B. Czubacki powiedział między innymi:
- Chcę podkreślić, że dzisiejsza uroczystość to część konsekwentnej polityki samorządu prowadzącej do poszerzania i uatrakcyjniania bazy sportowej w mieście. Warto wiedzieć, że nasze osiągnięcia w tym zakresie zostały dostrzeżone i uhonorowane na ogólnopolskim forum – w tym roku znaleźliśmy się w prestiżowym gronie „Sportowych Gmin”. Tylko 44 samorządy w kraju zasłużyły na to wyróżnienie, przyznawane za inwestycje w kulturę fizyczną. Dwie hale sportowe, boiska ze sztuczną nawierzchnią, basen, boiska i sale sportowe przy szkołach, pływalnia, integracyjny ogród zabaw i sportu, skate – park i teraz stałe lodowisko sprawiają, że wszyscy mieszkańcy Sochaczewa mają możliwość rozwijania swoich sportowych pasji. Tylko w ostatnich trzech latach nakłady miasta na sport powszechny, w tym na sport i rekreację dzieci i młodzieży wyniosły niemal 10 milionów złotych. To imponujący wynik, zważywszy na fakt, że nie budujemy wielkich stadionów a obiekty mające służyć wszystkim mieszkańcom – zaznaczył.
W ten sposób Sochaczew dołączył do nielicznego grona miast, posiadających zadaszone sztuczne lodowiska. Nasz ośrodek sportowy może teraz myśleć o powołaniu drużyny hokejowej lub utworzeniu prężnej sekcji jazdy figurowej na łyżwach.
bel
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do Kaika, bo jakoś dziwnie mi się wydaje,że to on i jego nazwisko zaczyna się na G. Tego typu stwierdzenia mogą zostać uznane za pomówienia i być zaskarżone w trybie wyborczym. Wtedy pseudo nie pomoże, bo w tej chwili łatwo sprawdzić kto wypisuje te głupoty. Burmistrzowi nikt z żadnej trzyliterowej organizacji typu CBA, CBŚ, CIA, KGB czy nawet PKP, nie postawił żadnych zarzutów. Nie toczy się również przeciwko niemu żadne postępowanie.
Do Jabjabka! Proponuję byś się zapoznał z procedurami głosowania Rady Miasta. Burmistrz nie bierze udziału w głosowaniu, a tylko wykonuje ustalenia Rady. W związku z tym nie miał żadnego wpływu na szczodrość Rady, która darowała swojej przewodniczącej 68 tys złotych bonifikaty. Tak się składa, że burmistrz ocenia ten fakt tak samo jak Ty czy ja. Ja równiż uważam, że kto jak kto, ale przewodnicząca powinna być poza wszelkim podejrzeniem. Mam nadzieję, że następna Rada, nie będzie już tak chętnie pozbywać się w głupi sposób pieniędzy z kasy. Jak przeanalizujesz wyniki głosowania to zobaczysz kto się bał, kto dyplomatycznie wstrzymał się od głosu lub nawet nie głosował, a kto był przeciw. Jak to mówią, kruk krukowi oka nie wykole.
Szanowny panie Burmistrzu!
Ostatnie dwie kadencje pokazały, że jest Pan Największą Porażką Sochaczewian.
Pozdrawiam i żegnam!!!
z wyrazami szacunku
Wyborca
Ciekawe czy ustalenia śledczych (CBA), którzy zabezpieczyli dokumenty z urzędu miasta związane z przetargami będą równie pomyślne dla burmistrza, jak ten tekst powyżej. Szkoda tylko, że poznamy je dopiero po wyborach.
A o tym - "Radni zrobili „prezent” - sto tysięcy dla przewodniczącej" co macie mieszkańcom do powiedzenia ????????? Ładnie tak po chamsku, z premedytacją wydawać nie legalnie nie swoje pieniądze ?? Czy tak postępują UCZCIWI i SZANUJĄCY MIESZKAŃCÓW burmistrz i radni, nie wspominając o szefowej związków zawodowych. Jeżeli na tym polega dzialalność włodarzy związkowych to związki to tylko prztkrywka do napłniania wlasnej kabzy. Nie ładnie , bardzo nie ładnie, sprawę trzeba zgłosić do TVN i Sądu w Warszawie !!
Znalezione w sieci: Cała prawda o Szostakach Rzecznik Prasowy Burmistrza nie pomówił „Expressu Sochaczewskiego” – stwierdził Sąd Rejonowy w Sochaczewie. Tym samym uniewinniono mnie od zarzutu określonego w par. 212 kodeksu karnego.
Kilka faktów z historii. W połowie ubiegłego roku, w Serwisie Informacyjnym UM zamieściłem tekst o dwóch wnioskach, jakie Burmistrz Sochaczewa złożył w miejscowej prokuraturze. Bogumił Czubacki zawiadomił organy sprawiedliwości, że „Express Sochaczewski” publikując nieprawdziwe dane i obraźliwe komentarze na temat Burmistrza, poniża go w oczach opinii publicznej i obniża autorytet niezbędny do sprawowania funkcji publicznej. Drugi wniosek dotyczył nie drukowania sprostowań i odpowiedzi, zgodnych z wymogami prawa prasowego. Wydawcę „Expressu Sochaczewskiego” uraziły moje słowa (podtrzymane przeze mnie w sądzie), że gazeta „notorycznie łamie prawo prasowe”.
Wydawca „ES” janusz szostak skorzystał z przysługującego mu prawa i oskarżył mnie, w procesie cywilnym, o pomówienie gazety. Co ciekawe, w swych relacjach z przygotowań do procesu i później z sali sądowej J. Szostak „zapominał” wspomnieć, że zostałem oskarżony przez redakcję właśnie z powództwa cywilnego, a nie publicznego przez prokuraturę. Waga oskarżenia jest w tych obydwu przypadkach zupełnie inna. Z powództwem cywilnym może wystąpić każdy obywatel, nawet jeśli jego roszczenia okażą się zupełnie bezzasadne.
W czerwcu br. odbyła się pierwsza rozprawa pojednawcza, na której nie wyraziłem chęci zawarcia ugody. We wrześniu na pierwszej „roboczej” rozprawie złożyłem prawie 50 stron materiału dowodowego potwierdzającego, że prawo prasowe jest łamane – kopie artykułów, pism od instytucji domagających się (bezsilnie) zamieszczenia sprostowań, opinię Rady Etyki Mediów na temat bezprawnych działań Expressu i wiele innych dokumentów. Materiały wykazywały, że gazeta świadomie wprowadza czytelników w błąd np. powołując się na nieistniejące opinie Transparency International, Centrum Monitoringu Wolności Prasy czy Fundacji Batorego, nie autoryzuje udzielanych wypowiedzi, odmawia druku sprostowań, odpowiedzi, przesyłane do redakcji wyjaśnienia zamieszcza wraz ze swoim komentarzem itp.
Poinformowałem także sąd o innych sprawach mogących mieć wpływ na poziom dziennikarski „Expressu”. Wydawca gazety janusz szostak jest oskarżony przez sochaczewską prokuraturę o składanie fałszywych zeznań w sprawie dotyczącej wypadku drogowego. janusz szostak był w tej kadencji radnym powiatowym, ale utracił mandat, gdyż został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za pobicie dziecka. Brat Janusza, Jerzy Szostak redaktor naczelny „ES” jest oskarżony przez prokuraturę o łamanie prawa prasowego. Akt oskarżenia mówi, że odmawiał drukowania sprostowań i odpowiedzi przesyłanych do redakcji. Prawo prasowe nakazuje mediom publikowanie rzetelnych i konkretnych sprostowań, a takie były przesyłane do „ES” przeze mnie i wbrew prawu nie były publikowane. To trzy sprawy, o których wiem…
Cieszę się, że wygrała prawda. Sąd potwierdził, że „Express Sochaczewski” narusza prawo prasowe i czyni to świadomie.
Do Kaika, bo jakoś dziwnie mi się wydaje,że to on i jego nazwisko zaczyna się na G. Tego typu stwierdzenia mogą zostać uznane za pomówienia i być zaskarżone w trybie wyborczym. Wtedy pseudo nie pomoże, bo w tej chwili łatwo sprawdzić kto wypisuje te głupoty. Burmistrzowi nikt z żadnej trzyliterowej organizacji typu CBA, CBŚ, CIA, KGB czy nawet PKP, nie postawił żadnych zarzutów. Nie toczy się również przeciwko niemu żadne postępowanie.
Do Jabjabka! Proponuję byś się zapoznał z procedurami głosowania Rady Miasta. Burmistrz nie bierze udziału w głosowaniu, a tylko wykonuje ustalenia Rady. W związku z tym nie miał żadnego wpływu na szczodrość Rady, która darowała swojej przewodniczącej 68 tys złotych bonifikaty. Tak się składa, że burmistrz ocenia ten fakt tak samo jak Ty czy ja. Ja równiż uważam, że kto jak kto, ale przewodnicząca powinna być poza wszelkim podejrzeniem. Mam nadzieję, że następna Rada, nie będzie już tak chętnie pozbywać się w głupi sposób pieniędzy z kasy. Jak przeanalizujesz wyniki głosowania to zobaczysz kto się bał, kto dyplomatycznie wstrzymał się od głosu lub nawet nie głosował, a kto był przeciw. Jak to mówią, kruk krukowi oka nie wykole.
Szanowny panie Burmistrzu!
Ostatnie dwie kadencje pokazały, że jest Pan Największą Porażką Sochaczewian.
Pozdrawiam i żegnam!!!
z wyrazami szacunku
Wyborca