Reklama

Z apelacją do Łodzi

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
20/04/2010 10:43
W zeszłym tygodniu informowaliśmy krótko o planach Ministerstwa Sprawiedliwości, które proponuje zmianę właściwości sądu apelacyjnego dla całego okręgu płockiego. Dotychczas mieszkańcy Sochaczewa, ich adwokaci i świadkowie na rozprawę apelacyjną jeździli do sądu w Warszawie, od 1 lipca, zgodnie z nowym rozporządzeniem, będą podróżować do Łodzi. Zapytaliśmy o szczegóły tej niefortunnej decyzji wiceprezesa Sądu Rejonowego w Sochaczewie, sędziego Jacka Woźnicę. „Do okręgu płockiego należy osiem sądów rejonowych, m.in. w Ciechanowie, Gostyninie, Mławie, Płońsku, Sierpcu i Sochaczewie. Mimo że Sochaczew spośród tych miast leży stosunkowo najbliżej Łodzi, to i tak nie ma żadnego bezpośredniego połączenia, ani kolejowego, ani autobusowego. Konieczne są co najmniej dwie przesiadki – w Łowiczu lub Skierniewicach. Jeszcze gorzej mają mieszkańcy Ciechanowa czy Mławy, w ich przypadku w grę wchodzi tylko samochód.” Zapytaliśmy także wiceprezesa Jacka Woźnicę, jakie skutki rodzi dla mieszkańców taka zmiana? „Jeśli chodzi o sprawy, w których sąd rejonowy jest pierwszą instancją, a Sąd Okręgowy w Płocku sądem odwoławczym, nie zmienia się nic, bo nadal jeździlibyśmy do Płocka. Problem pojawia się w przypadku spraw, dla których płocki sąd jest pierwszą instancją, a więc w sprawach karnych, gdy w grę wchodzą np. zabójstwo, przestępstwa przeciwko mieniu znacznej wartości, sprawy rozwodowe i wiele innych spraw cywilnych. Dla nich apelacje odbywałyby się, według nowych przepisów, w Łodzi. Chodzi więc o odległość i koszty.” Dlatego Sąd Rejonowy w Sochaczewie odniósł się do tych zmian sceptycznie, uznając, że jest to pomysł nieprzemyślany, a wręcz chybiony. Wiceprezes Woźnica w odwołaniu napisał m.in., że dotychczasowe doświadczenia z apelacją łódzką - dość daleka odległość, brak połączeń komunikacyjnych i względy ekonomiczne powodują, że pomysł został negatywnie oceniony. Nasze miasto geograficznie, kulturowo i komunikacyjnie zawsze związane było z Warszawą, a nie z Łodzią. Poza tym sędzia wskazuje na złe doświadczenia z apelacją łódzką, ponieważ w czasach, kiedy istniało województwo skierniewickie, już należeliśmy do niej. Wtedy nie było żadnych inwestycji w naszym sądzie. Pojawiły się one dopiero w ostatnich latach, pod rządami apelacji warszawskiej i zapewne są widoczne dla mieszkańców. Wykonano m.in. generalny remont wewnętrznych instalacji: elektrycznej, wodno-kanalizacyjnej, cieplnej, nową elewację na zewnątrz. Jest już również projekt funkcjonalny rozbudowy sądu, bo, jak wiedzą osoby korzystające z tej instytucji, sale rozpraw są małe. W przypadku dużych spaw, w których aktem oskarżenia objętych jest kilkanaście osób i kilkudziesięciu czy kilkuset świadków, pojawiają się istotne problemy z przeprowadzeniem rozpraw. Sędziowie i wszyscy pracownicy sądu pracują w trudnych warunkach, tym bardziej, że w tym samym budynku znajduje się siedziba prokuratury. Podobne stanowisko jak wiceprezes Woźnica zajęli wszyscy członkowie Zgromadzenia Sędziów Sądu Okręgowego w Płocku podczas posiedzenia – 7 kwietnia. Zgromadzenie jednogłośnie podjęło uchwałę na piśmie o sprzeciwie wobec nowych decyzji. Projekt rozporządzenia będzie jeszcze opiniować Krajowa Rada Sądownictwa. „W uzasadnieniu projektu jego autorzy przywołują dziwne stwierdzenie o braku wpływu na działalność gospodarczą i o tym, że nie przyniesie on skutków finansowych, z czym nie mogę się zgodzić, bo te skutki dla mieszkańców będą widoczne gołym okiem. Projektodawcom chodzi o podniesienie sprawności Sądu Apelacyjnego w Warszawie – dodaje sędzia Jacek Woźnica. - Jest to o tyle niesprawiedliwe, że, brzydko mówiąc, w warszawskie sądy „wpompowano” mnóstwo pieniędzy – w ich rozbudowę, etaty, a teraz trzeba je odciążyć, bo nie dają sobie rady. Mówię to nie tylko jako sędzia i wiceprezes sądu, ale też jako mieszkaniec Sochaczewa – nie jest mi obojętne, gdzie będziemy jeździć. Warszawa jest najwłaściwszą rejonizacją na apelację i tu powinniśmy zostać.” Czy tak się stanie, dzisiaj jeszcze nie wiemy. Miejmy jednak nadzieję, że protesty różnych środowisk, nie tylko prawniczych, przyniosą oczekiwany skutek i Ministerstwo Sprawiedliwości wycofa się ze swojego pomysłu. Warto tu dodać, że na kilka dni przed tragiczną śmiercią w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, podobne stanowisko zajęła posłanka z naszego terenu Jolanta Szymanek – Deresz. Jak powiedział nam sędzia Jacek Woźnica, skierowała ona pismo do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o ponowne przeanalizowanie rozporządzenia. Jak zostanie potraktowana jej interpelacja – zobaczymy. Do sprawy będziemy wracać. Jolanta Sosnowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości