Reklama

Zakazy i nakazy

08/05/2014 22:05
Tak do końca nie byłam pewna, że zniknęły. Ale przestałam pewnie zwracać na nie uwagę, stąd jakieś moje idiotyczne przekonanie, że ich nie ma. Ale są, są. Mają się bardzo dobrze. O czym mowa, drodzy Państwo? Ano o tabliczkach na osiedlowych trawnikach, będących ukoronowaniem knowań jakichś nadaktywnych działaczy spółdzielczych.
 

Są tych tabliczek dwa rodzaje. Obie kategoryczne w wymowie, spozierają z nich napisy krótkie i węzłowate, z wojskowym sznytem. „Zakaz gry w piłkę!” oraz „Szanuj zieleń!”.  Obu nie cierpię równie serdecznie. Są jak awers i rewers jednej bzdurnej sprawy, w której chodzi tylko o wyrugowanie dzieci spod okien. Bo za głośne! Bo się drą! I kopią w gałę, że w Honolulu słychać!

Drogie dzieci, ciocia Kasia udziela wam niniejszym dyspensy i powiada, że możecie, dziatki, grać, gdzie tylko chcecie! Bo nie ma w polskim Prawie Drogowym znaku „Zakaz gry w piłkę”, którego nieprzestrzeganie groziłoby wezwaniem policji i wręczeniem mandatu niewydolnym wychowawczo rodzicom, którzy normalnie w biały dzień pozwalają potomstwu na meczyk! Do znaku mogą się, jeśli mają ochotę, stosować się sami działacze. Po prostu!

Reklama

Jest coś, czego w ludziach często nie rozumiem, a co, niestety, jakieś dziwnie popularne „na mieście”. To wchodzenie innym w drogę, żeby tylko mnie było dobrze. Ja, mnie, mi.

Muuuuuu!!!

Działacze (od razu widzę panów z wąsem, co to z galanterią całują raczki, a fe!)!. Przecież to nie chodzi o stadionowe mecze piłkarskie, gdzie wielotysięczna gawiedź wyje i klaszcze (względnie obija się po mordkach). Chodzi o kilku chłopców i piłkę. Pewnie, że są emocje. No, ale to w końcu chłopcy, nie roboty.

Reklama

Dlaczego irytuje tabliczka „Szanuj zieleń!”? Bo jest niczym innym niż  takim lisio-przymilnym zakazem gry w piłkę. Ukrytym pod pozorem troski o zielone kępki trawy. Że niby tacy ekolodzy tu mieszkają. Każde osiedle jak dolina Rospudy! Natura 2000 i w ogóle Greenpeace. Ech.

Mam podejrzenie, że bardzo specyficzny rodzaj ludzi te tabliczki w amoku stawia. Tacy ludzie, jak pan z anegdotki, którą opowiem poniżej.

Otóż, trzy lata temu, kiedy byłam zadowoloną z życia mieszkanką osiedla Ogrody, rysowałam z córką kolorowe obrazki kredą na chodniku pod blokiem. W oknie na parterze nerwowo poruszała się przez kilka minut firanka. W końcu obserwujący nie wytrzymał i nawet nie tyle otworzył okno, ale zszedł do nas na  dół.

Reklama

- A co pani tutaj robi? Hałastra się sprowadziła i patrzcie. W domu na ścianach niech se pani z tym dzieciakiem maluje!

- Proszę pana, to tylko kreda! Deszcz ją zmyje raz dwa!

- A jak przez dwa miesiące nie będzie padać???

Z tym to filozoficznym pytaniem pozostawiam Państwa i do napisania w przyszłym tygodniu!

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2014-05-13 18:28:52

    Proszę nie zwracać uwagi na to co wypisuje rob-imi. Cytując rzecznika UM "to już wyłącznie obrzucanie błotem przez anonimowych internetowych pieniaczy." 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    fiołka 2014-05-13 13:47:28

    rob-imi - przeczytaj proszę najpierw moje wpisy, zanim zaczniesz wypisywać bezpodstawne oskarżenia. Jest kilka pozytywnych postów, będzie więcej, zapewniam. I nigdy w życiu nie porównywałam Sochaczewa do Warszawy, a wręcz krytykowałam takie porównania, bo pojawiły się takowe w komentarzach pod postem o plusach życia w naszym mieście. Piszę tylko o tym, co dotyka mnie bezpośrednio, głównie z punktu widzenia mamy małych dzieci. Pchałeś kiedyś wózek z dzieciakiem i zakupami po Socho? Naprawdę nie mów mi, że jest dobrze. Nie jest.


    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Debacz 2014-05-13 12:19:47

    Gra w piłkę czy tak naprawdę odbijanie piłki nogą na  trawnikach , chodnikach czy innych miejscach do tego nie przeznaczonych nie budzi sympatii   w  żadnej społeczności  . Administrowałem stosunkowo nowa bo 10 letnią nieruchomością  w dużym mieście którego nie można oskarżyć o zaściankowość i protesty były tam  bardzo wyrafinowane bo angażowano w nie policję a na końcu sąd. Nie jest prawdą że gra w piłkę na trawnikach nie jest zakazana . Jeżeli nie ma bezpośrednich odniesień w regulaminach wspólnoty czy spółdzielni to przechodzi to do tzw. "norm współżycia społecznego"  czyli tej część stosunków społecznych która nie została skodyfikowana .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama