W ubiegłych latach wielokrotnie pisaliśmy o dysfunkcjach u dzieci. Część zaburzeń traktowanych jest jako jednostka chorobowa, część właśnie jako dysfunkcja. Prawidłowo postawiona diagnoza lekarska daje możliwość właściwego postępowania, a tym samym pomocy zarówno dziecku, jak i jego rodzinie. Czasem obserwujemy nieco dziwne zachowanie malucha czy starszego ucznia i zastanawiamy się, dlaczego jest tak źle wychowane, dlaczego opiekun nie temperuje jego nadpobudliwości czy wręcz agresji lub kompletnie irracjonalnego zachowania.
Należy jednak odróżnić złe wychowanie, rozpaskudzenie latorośli od zaburzenia, które kompletnie nie jest zależne od sposobu traktowania przez rodziców. Nie jest winą dziecka, a tym bardziej rodzica, że jego pociecha sprawia problemy, bo ma np. ADHD, cierpi z powodu autyzmu czy zespołu Aspergera. Zanim wydamy wyrok, zastanówmy się może z czego wynika takie a nie inne zachowanie.
- Byłam w sklepie z moim 8- letnim synkiem, u którego zdiagnozowano dwa lata temu ADHD. Narobił wrzasku, bo nie mógł wejść za reklamę przy oknie. Musiałam go złapać i wyjść bez zakupów. Ja wiem, dlaczego on zachowuje się czasem koszmarnie, ale inni nie. Te spojrzenia ludzi, mówiące, „co za rozwydrzony bachor”. Przecież nie mogę za każdym razem tłumaczyć, że syn ma ADHD. – Tak mówi Joanna - matka, która często zbiera cięgi za wybryki swego dziecka.
Andrzej – ojciec 10- letniego chłopca z autyzmem, mówi, że przyzwyczaił się już do podejrzliwych spojrzeń. - Mały chodzi na szczęście do szkoły, gdzie ma doskonałą opiekę. Żona pracuje na zmiany, więc najczęściej ja idę z nim do lekarza, jak trzeba, czy po jakieś drobne zakupy. Też pracuje dorywczo, więc nie wszystko udaje się załatwić, jak Adaś jest w szkole. Mój syn nie odzywa się do nikogo, nie reaguje nawet, jak ktos go potrąci, chyba, ze się przestraszy. Wtedy wrzeszczy, a ludzie się patrzą. Czasem, jak coś mu wpadnie w oko, to koniecznie musi to dotknąć i ze wszystkich stron obejrzeć. Nie każdemu się to podoba i czasem mam problem. Nawet, jak zaczne mówić, że dziecko jest autystyczne, to mam wrażenie, że patrzą na mnie jak na zbrodniarza. Chociaż muszę przyznać, że kiedyś było dużo gorzej. Teraz coraz częściej chyba ludzie orientują się w czym problem.-
Wszyscy moi rozmówcy, a było ich wielu, zgodnie potwierdzają, że konieczne jest informowanie ogółu społeczeństwa o tym, że niektórzy mogą cierpieć na rozmaite dysfunkcje czy schorzenia, utrudniające funkcjonowanie w społeczeństwie. Studia pedagogiczne uczą między innymi i sposobu postępowania z trudnymi, specjalnymi przypadkami. Mimo to wielu nauczycieli w dalszym ciągu ma problem z zaakceptowaniem odmienności i trudności w nauce. Dlatego bardzo cenne są wszelkie inicjatywy mające na celu informowanie o rozmaitych przypadkach, włącznie z podpowiedziami, jak ułatwiać życie i szkolną egzystencję zarówno dzieciom, jak ich opiekunom i pedagogom.
Nie każde bowiem dziecko uczęszcza do szkoły specjalistycznej, a w zwykłej publicznej może stwarzać problemy.
Pod koniec kwietnia Powiatowy Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Sochaczewie zorganizował warsztaty poruszające sposoby nieawersyjnych metod wychowawczych w stosunku do dzieci. Pełniąca obowiązki dyrektora POiK- u Anna Krukowska powitała przybyłych na spotkanie gości. Zainteresowanie problematyką było bardzo duże - w warsztatach uczestniczyło około 50 osób , wśród których znaleźli się studenci, pracownicy MOPS, opiekunowie z przedszkoli i żłobków, nauczyciele, pedagodzy oraz rodzice dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera. To właśnie te jednostki chorobowe stanowiły temat pierwszego z cyklu spotkań.
Joanna Pakieła, tyflopedagog z wykształcenia, przedstawiła zebranym podstawowe informacje na temat autyzmu i zespłu Aspergera. Pani Joanna pracuje z osobami niewidzącymi, dodatkowo dotkniętymi autyzmem. Na podstawie konkretnych przykładów można było przyjrzeć się sytuacji osób dotkniętych tymi chorobami. To nie do końca prawda, że żyją one w swoim zamkniętym świecie – są wśród nas obecne nie tylko duchem, ale i ciałem. Odczuwają negatywne nastawienie innych, a to w żadnym przypadku nikomu nie pomaga – wręcz przeciwnie. Wiele przykrości może spotykać rodziny, ponieważ znaczna część społeczeństwa nie ma bladego pojęcia o co tu chodzi, dlaczego tak się dzieje i jak można pomóc, a przynajmniej nie wydziwiać i nie przeszkadzać.
Do tematu będziemy powracać.
Monika Gadzińska
Tyflopedagogika (z gr. typhlos - niewidomy) - dział pedagogiki specjalnej zajmujący się wychowaniem, edukacją, terapią i rehabilitacją osób niewidomych i niedowidzących w placówkach oświatowych (w tym integracyjnych) oraz poradniach specjalistycznych. (wikipedia)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze