Reklama

Zapomniana bitwa

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
08/11/2005 13:43
I wojna światowa, rozpoczęta 1 sierpnia 1914 roku, w oczach współczesnych, miała być szybkim, rozstrzygającym konfliktem. Cywilizowany świat rzucił się na wojnę z wielkimi nadziejami i szalonym entuzjazmem. Na zachodzie 1,5 milionowa armia niemiecka szybkim marszem przeszła przez Belgię, przełamując słabą granicę Francji i na początku września znalazła się nad rzeką Marną. Kontratak sił francusko-angielskich odepchnął Niemców nad rzekę Aisne, gdzie przez resztę pierwszego roku wojny obie strony próbowały bezskutecznie obejść flankę przeciwnika. Efektem tych wysiłków było rozciągnięcie linii frontu na długość 640 km od Morza Północnego po granicę szwajcarską. W tym czasie na wschodnim teatrze działań wojennych, armia rosyjska zaatakowała Prusy Wschodnie. Walki te zakończyły się dla Rosjan katastrofą, w dwóch wielkich bitwach pod Tannebergiem oraz Jeziorami Mazurskimi ponieśli dotkliwe porażki. Na południowej flance wojska niemieckie oraz austro- węgierskie wyparły Rosjan za linię Sanu i Dniestru, docierając jednocześnie w pobliże Warszawy. Aby poznać historię pierwszej wojny światowej, nie trzeba jechać pod Ypres, nad rzekę Sommę czy Marnę, nie jest też konieczną wyprawa na Mazury pod osławiony Tanneberg czy twierdzę przemyską. Wystarczy wyjść przed dom. Walki nad dolną Bzurą i Rawką w roku 1914 i 1915 toczono z niezwykłą zaciętością. Pierwszy manewrowy okres działań prowadzony od października do grudnia 1914 r. na terenach okalających Sochaczew przyniósł obu stronom wiele ofiar. Jednak najwięcej strat w ludziach kosztowały walczących tutaj ze sobą Niemców i Rosjan prowadzone od końca grudnia 1914 r. do lipca 1915 r. walki pozycyjne. Wzdłuż dolnej Bzury i Rawki, od Kamiona n. Wisłą do Kamiona k.Skierniewic, powstało po kilka linii okopów, a znajdujące się w obrębie frontu wsie i miasteczka zamieniono w polowe twierdze. O wielkiej skali prowadzonych tu działań wojennych świadczą pokaźne liczby wojsk zgromadzonych po obu stronach. W szczytowym momencie walk wojska niemieckie przyporządkowane 9 Armii pod dowództwem gen. Augusta von Mackensena liczyły 23 i pół dywizji piechoty oraz 6 dywizji kawalerii. Po drugiej - rosyjskiej stronie frontu stało 38 dywizji piechoty oraz 7 dywizji kawalerii ze składu 1 Armii pod dowództwem gen. Litwinowa oraz 2 Armii pod dowództwem gen. Smirnowa. Doskonale umocnione pozycje rosyjskie skutecznie hamowały Niemców starających się przebić w kierunku Warszawy. Sam Sochaczew, obsadzony przez wojska carsko-rosyjskie, stał się w pewnym sensie twierdzą. Z umocnionych na zachodnim brzegu Bzury pozycji oddziały niemieckie wielokrotnie atakowały miasto, poprzedzając szturmy ciężkim ostrzałem artyleryjskim. Szeregi rzuconych do morderczych ataków mas piechoty topniały w ciężkim ostrzale karabinów maszynowych i artylerii. "Sukcesem" było przesunięcie linii frontu o kilkadziesiąt czy kilkaset metrów, samo przekroczenie Bzury było już nie lada wyczynem. Każdorazowo był to jednak sukces krótkotrwały, gdyż w efekcie rosyjskiego kontrataku zdobyty wcześniej teren tracono a front stabilizował się na poprzedniej linii. Jedynym efektem tego rodzaju działań były tysiące zabitych i rannych. Ich liczba znacznie wzrosła, kiedy w maju 1915 r. Niemcy sięgnęli po broń gazową w postaci chloru. Najcięższe walki toczono na odcinku ciągnącym się wzdłuż dolnej Rawki. W wojennych komunikatach niemieckich pojawiać się zaczęły informacje relacjonujące przebieg walk toczonych o miejscowości takie jak Borzymówka, Wola Szydłowiecka czy Humin. Próby zdobycia tych i innych wiosek kończyły się dla Niemców dotkliwymi stratami w ludziach, nadając im miano "twierdz" nie do zdobycia. To właśnie pod Mogiłami i Huminem w zakresie przygotowań do tej kilkudniowej ofensywy, w dniu 31 stycznia, podczas ostrzału artyleryjskiego, Niemcy, oprócz konwencjonalnych pocisków armatnich, użyli 18 tysięcy sztuk, tzw. "T-Granatten". Były to pociski specjalne kalibru 150 mm wypełnione bromkiem ksililu, chemicznym środkiem drażniąco-łzawiącym. W związku z tym, iż tego dnia panowała niska temperatura, sięgająca -20 stopni Celsjusza, środek ten nie wyrządził broniącym się skutecznie Rosjanom żadnej szkody. Były to jednak dopiero początki wojny gazowej. 31.V. 1915 r., po raz pierwszy na wschodnim teatrze działań wojennych, Niemcy użyli chloru jako gazu bojowego. Przygotowania do tego niekonwencjonalnego ataku nad Rawką trwały od początku maja 1915 roku, kiedy do 9 armii niemieckiej został przydzielony "gazowy"36 pułk saperów. Oddział ten umieścił na ok.12 kilometrowym odcinku frontu od Tartaku Bolimowskiego, aż do miejscowości Sucha, butle ze sprężonym chlorem, łącznie 264 tony tego środka chemicznego. Do ataku gazowego przygotowano się też nad Bzurą, pod Witkowicami, Brochowem, Sochaczewem oraz Kozłowem. Chmura trującego, wypuszczonego z 1200 stalowych butli chloru, przeszła nad pozycjami rosyjskimi, powodując śmierć ok. 9-11 tys. kompletnie zaskoczonych i nieprzygotowanych na tego rodzaju atak żołnierzy armii carskiej. Mimo tak ciężkich strat Rosjanom udało się powstrzymać posuwających się za trującym, zielono-żółtym obłokiem Niemców. Chlor stosowano jeszcze kilkakrotnie, mimo to nie udało się Niemcom przełamać frontu. Silne obustronne umocnienia a także panujące w tym rejonie ciężkie warunki terenowe, powodowały, że żadna z walczących stron nie była w stanie osiągnąć większego sukcesu w formie przełamania pozycji nieprzyjaciela. Dopiero 19.VII.1915 r., w związku z ciężką sytuacją zaopatrzeniową nad dolną Bzurą i Rawką oraz zagrożeniem okrążenia sił w łuku Wisły (największe znaczenie miało tu przełamanie przez Niemców i Austriaków w dniach 2-6 maja frontu pod Gorlicami), głównodowodzący rosyjskiego frontu północno-zachodniego, gen. Michaił Aleksejew, wydał rozkaz wycofania na linię Błonie-Grójec. Odchodzący Rosjanie, stosując taktykę "spalonej ziemi", zniszczyli wszystko, co znajdowało się na ich drodze odwrotu a nie zostało jeszcze zdewastowane w toku 8-miesięczych walk pozycyjnych. Do końca lipca 1915 front nad dolną Bzurą i Rawką przestał istnieć. Według nielicznych źródeł, liczbę poległych tutaj Niemców, Rosjan i Austriaków ocenia się na około 70 tys. Ilość ta jest najprawdopodobniej mocno zaniżona, jeśli brać pod uwagę udokumentowane liczby poległych w poszczególnych atakach czy kilkudniowych ofensywach. W jednym tylko ataku, 31 stycznia 1915 r., przy kolejnej próbie forsowania przez Niemców Rawki pod Bolimowem, straty w rannych i zabitych po obu stronach wyniosły, około 40 tys. Nie jest dziś do ustalenia szczegółowa liczba poległych na omawianym terenie, niezaprzeczalnym faktem jest to, iż wśród walczących znajdowało się wielu wcielonych do zaborczych armii żołnierzy narodowości polskiej. Ich nazwiska odczytać można m.in. na cmentarzu w Bolimowskiej Wsi. 3 Pruska armia
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Grabiec 2005-11-08 00:00:00

    Oczywiście przepraszam za błąd miało byc 1915 roku.

    odpowiedz
    • ZgÅ‚oÅ› wpis
  • Awatar użytkownika
    Grabiec 2005-11-08 00:00:00

    Do autora Pana Jakuba Wojewody
    Czy dokumenty porwierdzają , podczas ataku chlorowego Niemców pod Bolimowem 31.05.1914 roku w pewnym momencie zmienił się kierunek wiatru i ta broń masowego rażenia obróciła się przeciwko Niemcom.

    odpowiedz
    • ZgÅ‚oÅ› wpis

Podziel siÄ™ swojÄ… opiniÄ…

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości