Po wydarzeniach off-roadowych tego lata okazało się, że po sochaczewskim terenie jeździ o wiele więcej załóg niż się spodziewaliśmy. Po rajdzie „Bzura 4x4” nieśmiało myśleliśmy o założeniu klubu, który zrzeszałby ludzi chcących reprezentować nasz rejon na rajdach w całej Polsce, a czasami nawet i zagranicą. Te chęci przerodziły się w czyny i już możemy pochwalić się, że mamy nazwę klubu, „prezesa” i pierwszych członków :> Trwają prace nad legalizacją ZEBRA OFF-ROAD KLUB SOCHACZEW.
Wśród nas znajdują się ludzie, którzy walczą w terenie już od bardzo długiego czasu. Są to Jurek Gabrielczyk i Sławek Cypel, którzy od pewnego czasu jeżdżą w jednej załodze, zajmując czołowe miejsca w rajdach organizowanych w całej Polsce. Ostatnimi czasy Sławek wygrał zawody organizowane przez Jeepa, o czym już pisaliśmy. Natomiast Jurek, jadąc ze swoim wcześniejszym pilotem: Nickiem Vince, startuje z upodobaniem w Rajdowych Mistrzostwach Polski Samochodów Terenowych. Zajął 3. miejsce w klasie Extreme w III Rundzie Pucharu Polski "OFF-ROAD PL" 2004 "MUTT TROPHY" 2004. Jurek jeszcze dwa lata temu startował swoim Land Roverem Lightwightem, ale od rajdu Transsyberia 2003 może pochwalić się, że jest właścicielem pierwszego w Polsce Land Rovera Tomcata. Jest to auto robione na zamówienie w Wielkiej Brytanii, na bazie aut wyścigowych, a nie terenowych. Patent polega na zmaksymalizowaniu warunków terenowych auta, a jednocześnie na zminimalizowaniu ciężaru. Stąd karoseria robiona z tworzywa (jak żaglówki :>), jednak auto nie pływa :> (patrz zdjęcie nurkującego Tomcata w galerii fotek z „Mazowieckich Bezdroży – Młodzieszyn 2004”). Jak do tej pory Tomcat sprawował się bez zarzutu, może z wyjątkiem sochaczewskich rajdów, gdzie dwukrotnie ukręcił przeguby :>, ale świadczy to tylko o skali trudności organizowanych przez nas rajdów :>.
Są wśród nas również starzy wyjadacze terenowi – mam nadzieję, że się nie obrażą za to stwierdzenie :> A mówię tu o Wawrzyńcu „Żubrze” Wojtasiku, który szkoli mocno młodą kadrę. Patrząc na ich dotychczasowe zaangażowanie w pomoc w organizowaniu rajdów i zapał z jakim uczestniczą w spotkaniach weekendowych w terenie, można wywnioskować, że jeszcze o nich usłyszymy.
Ale są i, można by powiedzieć, żółtodzioby (z racji krótkiego czasu spędzonego w terenie). Ale to byłoby krzywdzące stwierdzenie – więc nie powiem! Przyznać trzeba, że czyny ich świadczą zupełnie coś innego. Załoga Adam i Zbyszek Żakowscy ma już na swoim koncie 4. i 5. miejsce w rajdach, gdzie startowali w klasie Wyczyn i Extreme, a jeżdżą dopiero od paru miesięcy. Pracują mocno nad swoją Suzuką Samurai, która z dnia na dzień zmienia się i nie powstydzą się jej na dużych rajdach ogólnopolskich. Następny nasz, nieśmiały terenowo kolega off-roadowiec - Artur Kasprzycki wraz ze swoim czasami-pilotem Wojtkiem Krzanowskim zajął 2. miejsce w Extremie mimo, że auto ma dopiero od stycznia i nigdy wcześniej nie jechał z Wojtkiem jako pilotem. Zgrali się jednak i objechali znanych z światku off-roadowym zawodników. Również Samurai Artura rośnie w siły. Wraz z Żakowskimi Artur walczy nad swoim autem co weekend... Ale spokojnie – zobaczymy co chłopcy pokażą na następnym starcie!
Pierwsze kroki promocyjne Klubu wykonaliśmy na Rekonstrukcji Bzura 2004. Po ciężkich zmaganiach w rozwieszeniu banerów reklamowych na wjeździe na pole bitwy i małej pomocy logistycznej, oglądaliśmy bitwę z dachów naszych aut. A propos – chylę czoła przed organizatorami – było wspaniale.
Zobaczymy jak potoczą się losy Klubu i wyniki startowe jego członków. Tymczasem zaczyna się sezon zimowy. Najbliższa impreza – opłatek off-roadowy i może Rajd Sylwestrowy.
trycja
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze