Reklama

Żenujące wakacje w mieście na S.

22/08/2015 12:25

Prosiła Szefowa (pozdrawiam i całuski posyłam) o tekst o upale w Socho. Jak go przetrwać, co miasto proponuje i takie tam.
Jak było gorąco, nie byłam w stanie nawet kompa odpalić, moi przodkowie musieli być z Grenlandii, potwornie znoszę temperaturę powyżej 28 stopni. Kanikuła szczęśliwie minęła, a ja i tak nie mogłam się zebrać. Olśniło mnie wczoraj dlaczego. Otóż...ja już po prostu nie lubię pisać o tym mieście. Dlatego chwilowo to wpis ostatni, ku uciesze władz zapewne, bo słuchy do mnie dotarły, że kaprysiły, iż im czarny PR robię. Że skąd się wzięłam, bo nic mi się nie podoba. Ano nie podoba.  Ale moje narzekanie tutaj nic nie zmienia, nic nie wnosi, ja sama sobie tylko krwi napsuje rozgryzając bolączki Sochaczewa. Po cichu się na przykład cieszę, że moje dzieci już nie jeżdżą wózkiem. I po cichu współczuję Wam wszystkie wózkowe mamy gehenny przedzierania się przez coraz gorsze chodniki. Ale to na szczęście nie jest już mój problem.
Cieszę się także, że moja młodsza latorośl nie zafiksowała się chodzeniu na place zabaw i nie muszę bywać w miejscach, które przypominają jakieś punkty szkoleniowe dla radzieckich kosmonautów. Place zabaw to też już nie jest mój problem.

Co nim jest? Weźmy pod lupę tegoroczne wakacje. Trudno w zasadzie nawet cokolwiek omówić, bo działo się jedno wielkie NIC. W kategorii, gdzie jest największe i najlepsze NIC w tym kraju, jesteśmy zdecydowanie pierwsi. Że co? Że jakiś Zwierzyniec w parku? Że jakaś zumba na zamku? Że cztery razy kino letnie?

[w tym miejscu rozlega się śmiech z offu, taki jak w dobrym amerykańskim sitcomie]

Biedamiasto nie zaproponowało swoim mieszkańcom niczego interesującego. Nie przyjechał żaden uliczny teatr, nie odbył się żaden koncert, domy kultury zdechły i czekają na jakiegoś Ojca Dyrektora (Łukasz Szewczyk, jakże bym chciała, żebyś to był TY...chlip). W żadnym parku nie można było znaleźć ulgi w czasie tych kilkunastu rozpalonych sierpniowych dni. Park koło muzycznej wprawia mnie w zażenowanie swoim istnieniem. Brud, smród i jeden wielki psi wychodek. Wyschnięty do połowy staw, którego gęstą jak olej wodę przepompowuje coś, co udaje fontannę. Szczury i odór świeżych kaczych odchodów, równie romantycznych jak zapach napalmu o poranku. Rozjeżdżony trawnik, smutny, łysy. Burmiszcz na pewno chłodził się w cieniu drzew w swojej Nowej Suchej, bo tam jeszcze mają drzewa.

Co zatem robi mieszkaniec S. latem? Spieprza, za przeproszeniem, stąd, proszę Państwa. Bo kurtyna wodna jako główna atrakcja to zaprawdę nie jest mój szczyt marzeń.  

Może do napisania kiedyś tam,

K. Fiołek

P.S. Foto MONTOWNIA Wiktor Wachowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Szczawiu 2015-08-26 15:45:33

    Motyla noga, że tez przeoczyłem warsztaty ze składania serwetek. Urlopu mi się wtedy zachciało kurcze pióro :(

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Doreq 2015-08-26 12:07:23

    A gdzie propozycje stricte letnie? czemu w mieście nie ma normalnego basenu odkrytego? Albo kąpielisk w rzece? Ludzie... przecież od tego jest lato. mam wysyłać dzieci do biblioteki i domu kultury przez całe wakacje? Zajęcia typu "robienie pocztówek" czy "moje zwierzątko" to zajęcia, które dzieci mają w przedszkolu i zerówce w ramach normalnego programu nauczania. Gdzie tutaj zabawa letnia? Niestety miasto nie oferuje wiele dla rodzin.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dragon36 2015-08-26 09:23:23

    lista *** nie urywa,można by tu wiele napisać ale po co .........

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama