W wydaniu gazety z 10 czerwca pisaliśmy o problemach jednego z sochaczewskich komorników, który, zdaniem prokuratury, doprowadził do licytacji komorniczej lokalu, którego prawo własności zostało wcześniej przeniesione z dłużnika na wierzyciela. Tą sprawą, zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego, zajmuje się Sąd Rejonowy w Łowiczu. Wyrok jeszcze nie zapadł, a w sprawie komornika toczy się kolejne postępowanie.
Całe zamieszanie wyszło na jaw, kiedy do sochaczewskiej prokuratury zgłosiła się kobieta z doniesieniem, że nie otrzymuje od byłego męża zasądzonych alimentów.
- Pani przez długi czas nie interesowała się sprawą pieniędzy, bo radziła sobie bez nich, ale w momencie kiedy straciła pracę, zasądzone 900 zł miesięcznie okazało się jej potrzebne mówi Beata Sobieraj-Skonieczna, szefowa sochaczewskiej prokuratury. Dlatego przyszła do nas poinformować, że były mąż nie płaci i spytać, czy istnieje jakiś sposób, żeby do płacenia go skłonić.
Prokuratura przyjrzała się sytuacji i jak się okazało, pracodawca mężczyzny w okresie od 2010 roku do chwili obecnej przekazuje co miesiąc 1033 zł w ramach egzekucji komorniczej alimentów pracownika. Co więcej, dłużnik co miesiąc przekazywał do kancelarii komorniczej kwoty rzędu 200 zł, aby zniwelować powstałe wcześniej zadłużenie w wysokości 4 tys. zł. Tymczasem, zgodnie z ustaleniami prokuratury, kobieta rzeczywiście od stycznia do maja 2014 roku otrzymała wpłaty w nieregularnej wysokości. Raz 400 zł, innym razem 600, raz 900 zł. Ponadto za okres od 2010 do 2014 roku komornik wystawiał zaświadczenia, że egzekucja jest bezskuteczna. Były one potrzebne, aby kobieta mogła otrzymać wsparcie z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
- Pozostaje ewentualność, że pani odbierała pieniądze w kancelarii komorniczej, ale w tym przypadku kancelaria powinna dysponować pokwitowaniami na wypłacone kwoty mówi Beata Sobieraj-Skonieczna. Ponadto istnieją przecież zaświadczenia, że egzekucja komornicza była nieskuteczna.
W zaistniałej sytuacji prokuratura prosi o zgłaszanie się osób, które mają wątpliwości odnośnie egzekucji komorniczej alimentów. Jeśli znalazły się w podobnej do opisanej sytuacji, mogą liczyć na pomoc.
Zgodnie z polskim prawem, komornik ma tydzień na przekazanie uprawnionemu podmiotowi wyegzekwowanych należności. W przypadku, jeśli nie dotrzyma tego terminu, jest zobowiązany zapłacić odsetki od otrzymanych i nierozliczonych kwot. Jeśli komornik przywłaszczy pieniądze wyegzekwowane od dłużnika, grozi mu kara od roku nawet do 10 lat pozbawienia wolności. W opisanym przypadku dochodzi jeszcze ewentualność poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Tymczasem, gdyby okazało się, że to kobieta zgłaszająca brak alimentów zrobiła to, by wprowadzić kogoś w błąd w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, groziłaby jej kara pozbawienia wolności do lat 8.
Sebastian Stępień
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze