Sochaczewski ratusz poważnie rozważa skorzystanie z usług sokolnika, by wygonić ptaki brudzące miejsca publiczne, skwery, chodniki oraz place. Tak czytamy w wydawanej przez samorząd "Ziemi Sochaczewskiej. Czytamy tu też, że metoda ta ma tę zaletę, że nie szkodząc ptakom, dba o "komfort człowieka i estetykę miasta". Ale też, czytamy dalej, ma tę wadę, że "dokuczliwe" gołębie i gawrony nie odlatują definitywnie, tylko przenoszą się w inne rejony miasta. No i że w związku z tym Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta analizuje temat bardzo "dogłębnie".
Zacytujmy kilka najważniejszych tez zawartych w artykule "Ziemi Sochaczewskiej":
- "odstraszanie niechcianego ptactwa jest palącą koniecznością nie tylko w Sochaczewie",
- przemawiają za tym co powyżej "względy higieniczne, niszczenie fasad i ochrona środowiska",
- "Najskuteczniejszą techniką płoszenia ptactwa jest tzw. metoda sokolnicza, z udziałem specjalnie ułożonych ptaków drapieżnych, które krążąc nad danym terenem odstraszają gołębie i inne ptactwo",
- że skuteczność takiej metody "jest stuprocentowa u wystarcza na około rok, do następnego sezonu lęgowego",
- "Sokół nie krzywdzi ptaków tylko je odgania",
- że jedyny problem polega na tym, że "ptaki nie odlatują definitywnie, a przenoszą się w inną część miasta",
- że ratusz rozważa zatrudnienie sokolnika w rejonie u zbiegu Warszawskiej i Traugutta, gdzie, cytujemy: "liczba zamieszkujących ptaków jest zatrważająca i generują one tyle zanieczyszczeń, że teren ten utracił jakikolwiek walor rekreacyjny",
- usługa sokolnika kosztuje 15 tysięcy, a należy ją systematycznie powtarzać systematycznie, dlatego warto rozważyć "dogłębnie".
Tyle o planach ratusza przedstawionych w biuletynie samorządowym. Zainspirowani tym tekstem, zaproponowaliśmy mieszkańcom sondę. Może miejscami żartobliwą, ale to tylko dla rozładowania ewentualnych emocji, tak przeciwników ptaków w mieście, jak i zwolenników. Głosujcie i komentujcie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cieszę się, że sprawiłam komuś przyjemność. Pozdrawiam.
Bliskoś,c z naturą leczy nasze rany, Gdy niepowodzenia rujnują nasze plany. Działka, gołębnik, człowiek spogląda, Patrzy na ptaki i więcej nie żąda, Patrząć na perłowe i srebrniaki swoje, Szlachetne hobby, nie liczą się zyski Chodzi o kontakt z przyrodą bliski. To o gołębiach i ich hodowcach.
WRONY W berżetkach, balladach, kanconach Bardzo rzadko jest mowa o wronah, A ja mam taki czas wypaczony, Że lubię wrony... Los im dolę zgotował nielekką: Cienką gałąź i marne poletko, Czarne toto i w ziemi się dłubie, A ja je lubię... Gdy na polu ze śniegiem wiatr wieje, Żadna wrona przez chwilę nie kryje, Że dlatego na zimę zostają, Że źle fruwają... Ale wrona, czy młoda, czy stara, Się do tego dorabiać nie stara Manifestów ni ideologii I to ją zdobi...(...) Wojciech Młynarski Widać nie dla wszystkich wrony to latające, ***e szczury.
"Mam taki gust wypaczony, że lubię wrony". Wojciech Młynarski
Gdyby pozostawiono drzewom naturalne, piękne korony, pełne liści, to żadna kupka by przez nie nie przeleciała. Nie ma drzew, są słupy telegraficzne, nic nie zatrzyma wtedy prasiej kupki. Za swoją działalnośc człowiek ponosi konsekwencje. Każda krzywda wyrządzona naturze mści się i to bardzo szybko. A nawet jak ta kupka spadnie na głowę czy jakiś ciuch, to co się stanie? No, ale jak spadnie na gablotę, o co to to nie! Na gablotę, którą dbamy bardziej niż o nasze dzieci? Na gablotę, dla której wycięliśmy wszystkie krzewy, zlikwidowaliśmy place zabaw dla dzieci, czy małe boiska dla najmłodszych. No tego przeżyć nie idzie!. A na zakończenie: z okazji śmierci Wojciecha Młynarskiego przypomniano dziś jego ostatni wiersz i oto cytat z niego." Minął czas stetryczałych dziadków, nastał czas wściekłycjh wnuczków." Może należy w związku z tym wyciąć drzewa, które przed laty sadzili i przepędzić ptaki z miasta, żeby musieli jechać do lasu,żeby je zobaczyc.Nastał czas wściekłych wnuczków!
Jak tu nauczyć nasze kochane ptaszki korzystania z WC?
matesekwoja owszem ***ą, ale nie na ławki, chodniki oraz auta, chociaż może jestem w błędzie?
Leonardo da Vici powiedziała, że nawet najmarniejszy kot jest dziełem sztuki, Wiktor Hugo powiedział, że Pan Bóg po to stworzył kota, żebyśmy mogli dotknąć tygryska. Dla innych te zwierzęta są nie potrzebne na świecie, należy je przepędzic, żeby gdzieś nie zrobiły kupy, albo, jak niektórzy tu piszą, żeby się nie zesrały. Wspomniany Leonardo da Vinci powiedział równieć, że większość ludzi to tylko "przewody pokarmowe".Różna wrazliwość. Na zakończenie pytanie: czy ludzie podobnie jak ptaki ***ą, czy może za nich ptaszki wynoszą?
Całe stada ptaków przylatują co wieczór w moje okolice(na szczęście jeszcze mamy trochę drzew i zagajnikow:) i śpią na pobliskich drzewach i nik ivj niebwygania, są b. grzeczne;) , natomiast te w parku koło placu Kościuszki, w dzień, przyznajcie sami, sa dosyć męczące..Ja jestem ostatnia, żeby męczyć i zabijać zwierzaki, jakiekolwiek, ale może taki żywy odstraszacz pozwoli nam spokojnie posiedzieć w parku, pobawić się dzieciom.. Nie znam się, ale np. wiem, że w Marsie metoda z sokółem była/jest stosowana z sukcesem..
"....a tak teraz pięknie ptaki śpiewają" _ prawda, tylko nie gołębie i "gawronowato/krukowate", jednym słowem "gapy". Problem ptaków "czyścicieli" był już dawno. Ani krukowate (oprócz egzotyków) ani gołębie "nie śpiewają" tylko niestety s...ą. Problem mogą rozwiązać drapieżniki, można tak jak w Ełku w latach "70" zorganizować ochotniczych strażaków do "pompowania" wiosną zakładanych gniazd - to po to, żeby "gniazdowniki" wyprowadzić z centrum miast. PROBLEM jest jeden _ papu. Ptaki i inne zwierzęta "idą do miasta" nie dlatego, że nas kochają, tylko dlatego, że jest pod dostatkiem "papu". Dalej już nie będę się wypowiadał bo się narażę :-) - niech daja głos rządzący :-)
Tylko one przeszkadzają wszędzie, nawet tam gdzie nie przeszkadzają.
Może spróbować eksperymentu. Wyznaczyć kilka miejsc, gdzie można ptaki dokarmiać. Z dala od miejsc (powiedzmy) newralgicznych. Gdzie jest jeszcze dużo drzew. I ludziom ich obecność nie będzie przeszkadzać. Może wyprowadzą się wtedy z tych okolic gdzie uważa się je za uciążliwe.
biorąc pod uwagę tytuł artykułu oraz sondę, zabrakło mi opcji: "z martwym sokołem" :)
wespi Zastanawiam się właśnie czy odpisywać czy nie. To jest problem. Ale z kolei pozostawić forum tylko takim osobom chyba jest niebezpieczne. To prawda, ludzie wraźliwsi na rośliny i zwierzęta na ogół nie lubią awantur, a więc wycofują się i odpuszczają, ale ze szkodą dla naszej wspólnej przestrzeni. Jakiez to szkody przynoszą te miejskie ptaki? Owszem, są miejsca gdzie samotni ludzie usiądą na ławce i zwabią ptaki jedzeniem, żeby na nie poppatrzeć, że przerwać tę swoją samotność. Czy zamiast je straszyć za dość duże pieniądze, nie lepiej po prostu umyć tę łąwkę czy kawałek chodniak co jakiś czas. Przecież park to drzewa, zieleń i właśnie spiewające w drzewach ptaki. Miejscy urzędnicy niepotrzebnie ulegają niewielkiej liczbie krzykaczy walczących ze wszystkim co żyje. Zwracam się do tych mieszkańców, którzy widza w naszej przestrzeni miejskiej miejsce na ptaki i drzewa, żeby zabierali głos, żeby po prostu ignorowali, wpisy z którymi nie warto dyskutowac. Inaczej powstanie wrażenie, że wszyscy mieszkańcy miasta widzą w ptakach latające szczury. Nie bójmy się tych hejtów, to źle świadczy tylko o ich autorach. A tak pieknie teraz praki śpiewają, wdzięczą się żeby zdobyc samiczkę. Zatrzymajmy się w tym szaleńczym pędzie , posłuchajmy dla naszego zdrowia.
tak takie miasto bogate ze 15 tysi spoko można wydac ........hihihihihih
Szkoda, metasekwoja, dlatego tak rzadko w ogóle coś piszę... ;)
Czy w związku z walką z niszczeniem fasad ratusz myśli również o pozbyciu się z miasta szpecących reklam z budynków?
z sondy wynika że 66% Sochaczewian jednak ich nie kocha, a co do gołębi to tak uważam że to latające szczury, żrą co popadnie i ***ą gdzie popadnie do tego roznosząc choroby, nie ma gdzie usiąść w parku wszystko ufajdolone
Postawić Szyszkę i niech wali z dubeltówki, tyle że ona taki myśliwy, co to wali do bażantów w klatkach.
Boże, ptaki latające szczury!. Przynajmniej połowa społeczeństwa kocha ptaki, czeka na wiosne, żeby je usłyszeć. Kim my ludzie jesteśmy, że z taką pogardą mówimy o innych mieszkańcach naszej Ziemi. Tak właśnie na wionę należy dokarmiać praki w mieście. Wtedy są najsłabsze i należy im pomagać. Co robią nauczyciele przyrody, że wychowali ludzi tak myślących. Jakie dzieci wychowają rodzice, którzy o ptach piszą szczury?
bardzo dobry pomysł! a za dokarmianie tych latających szczurów powinny być wystawiane wysokie mandaty!
Cieszę się, że sprawiłam komuś przyjemność. Pozdrawiam.
wspaniały wiersz :D
Bliskoś,c z naturą leczy nasze rany, Gdy niepowodzenia rujnują nasze plany. Działka, gołębnik, człowiek spogląda, Patrzy na ptaki i więcej nie żąda, Patrząć na perłowe i srebrniaki swoje, Szlachetne hobby, nie liczą się zyski Chodzi o kontakt z przyrodą bliski. To o gołębiach i ich hodowcach.